Benefitowi stuknął milion

Karty MultiSport ma już w portfelach ponad 1 mln osób. W szybkim tempie przybywa użytkowników na rynkach zagranicznych.

Najtrudniej zdobyć pierwszy milion, ale w jego ramach o drugie pół miliona łatwiej niż o pierwsze. Benefit Systems w 2004 r. zaczął wydawać karty MultiSport i dekadę zajęło mu pozyskanie 500 tys. użytkowników. Kolejnych zdobył znacznie szybciej. Zgodnie ze środowym raportem bieżącym spółki na koniec I kw. 2018 r. z programu korzystało — a przynajmniej miało jego karty — 1,08 mln osób, czyli o ponad 8 proc. więcej niż kwartał wcześniej.

Wysoka dynamika wzrostu to w dużej mierze zasługa rynków zagranicznych, na których spółka rozwija się od kilku lat. Na polskim rynku w ciągu ostatniego kwartału liczba użytkowników programu zwiększyła się o niespełna 6 proc, tymczasem w Czechach, na Słowacji i w Bułgarii (a także w Chorwacji, gdzie od początku tego roku działa spółka zależna Benefitu) w trzy miesiące liczba użytkowników skoczyła o 24 proc.

— Znacząco przekroczyliśmy granicę miliona kart sportowych. Cieszy nas to, że mimo wielu benefitów pozapłacowych dostępnych na rynku coraz większa grupa pracodawców decyduje się na wspieranie zdrowego stylu życia pracowników — mówi Adam Radzki, członek zarządu spółki.

W ubiegłym roku Benefit Systems miał 964,8 mln zł skonsolidowanych przychodów, czyli prawie o 30 proc. więcej niż rok wcześniej. Wynik EBITDA skoczył o jedną trzecią, do 155,5 mln zł, a czysty zysk o 9,4 proc., do 88,1 mln zł. Podstawą biznesu spółki są wpływy z abonamentu za karty sportowe, ale Benefit intensywnie inwestuje też w kluby fitness — na koniec 2017 r. miał udziały w 149 obiektach w Polsce, a także kilku w Czechach i Bułgarii.

Spółka szykuje się do podwyższenia kapitału zakładowego. Na walnym 20 kwietnia akcjonariusze mają głosować nad emisją prywatną bez prawa poboru, z której Benefit chce pozyskać około 300 mln zł na rozwój na rynkach zagranicznych. Zgodnie z propozycją zarządu cena emisyjna nowych walorów ma wynieść co najmniej około 1030 zł za sztukę. MetLife OFE, jeden z największych inwestorów instytucjonalnych w spółce, uważa, że to za mało, i zaproponował co najmniej 1200 zł. W środę na warszawskiej giełdzie za walory spółki płacono 1020 zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Benefitowi stuknął milion