W jaki sposób podróżuje pan prywatnie?
Od pięciu lat jeżdżę na wakacje własnym samochodem na południe Europy. Przede wszystkim do Włoch i Chorwacji, rzadziej na południe Francji. Kierunki te same, ale miejsca inne. To bardzo miła forma podróżowania, bo nie ma sztywnego programu. Co roku jedziemy z żoną na około trzy tygodnie, z czego dwa spędzamy w kraju docelowym, zwiedzamy wybrane miejsca, a parę dni poświęcamy na plażowanie. Na dojazd i powrót przeznaczamy około tygodnia. Nie chcę jechać non-stop, więc zatrzymujemy się po drodze na noclegi i przy okazji coś zwiedzamy. Zawsze jadę inną drogą, żeby było ciekawie. W ten sposób przejechałem Dolomity, Alpy...
Dlaczego zawsze wybiera pan południe Europy?
Lubię klimat tych krajów, kulturę południową i sposób bycia ludzi stamtąd. Lubię zobaczyć coś charakterystycznego dla regionu, poznać miejscową kuchnię, ludzi i przemierzyć okoliczne szlaki. Z podróży zawsze przywożę lokalne produkty, wino, płyty z muzyką i mapy miejsc, które odwiedzamy.
Gdzie się pan zatrzymuje w czasie podróży?
Nocujemy w hotelach lub prywatnych apartamentach. Ewentualnie, jeśli po drodze trafia się jakiś fajny kemping, to jedną noc zatrzymujemy się na nim. Zawsze w bagażniku mam namiot — gdyby coś nieprzewidzianego się wydarzyło lub chcielibyśmy zatrzymać się tam, gdzie akurat nie ma dla nas noclegu.
Czy jest coś, co łączy pana wyjazdy służbowe i prywatne?
W pewnym sensie moje wyjazdy wakacyjne przypominają podróże oferowane przez Sonriso możliwością indywidualnego dopasowania oferty. A także tym, co się mieści w mojej definicji luksusowej podróży, czyli przede wszystkim niezależnością, wolnością wyboru.
Gdzie pan nie pojedzie?
Nie pojadę nad polski Bałtyk. Przynajmniej na razie, i nie chodzi tylko o zimne morze i brak gwarancji dobrej pogody. Nie odpowiada mi sposób spędzania wakacji przez część Polaków, np. rozpalanie grilla na plaży, i wszechobecna komercja w popularnych kurortach. Martwi mnie również, że ten polski wakacyjny „styl” przenoszą do Chorwacji tłumy zalewających ten kraj Polaków. Wolałbym, żeby nasi turyści nie wyróżniali się w ten sposób. Na szczęście nie docierają poza kontynent, co sprawia, że na wyspach odpoczywa się zdecydowanie przyjemniej.
