Biało-czerwony napęd Toyoty

Japoński koncern, który rok temu ogłosił dwa projekty za 650 mln zł, wyda jeszcze 400 mln zł i uruchomi produkcję silników do hybryd

To się nazywa inwestor. Toyota, która do 2019 r. będzie realizować zapowiedziane jesienią ubiegłego roku projekty w fabryce skrzyń biegów w Wałbrzychu i zakładzie silników w Jelczu-Laskowicach, właśnie ogłasza kolejną inwestycję. — Uruchomimy w Jelczu-Laskowicach produkcję nowej generacji silnika benzynowego o pojemności 1,5 litra. Będzie wytwarzany w wersji konwencjonalnej oraz montowanej w napędach hybrydowych. To inwestycja za 400 mln zł — mówi Dariusz Mikołajczak, wiceprezes ds. korporacyjnych TMMP i dyrektor zakładu w Jelczu-Laskowicach. 

NA RAZIE NIE:
Zobacz więcej

NA RAZIE NIE:

Udowodniliśmy, że jesteśmy konkurencyjni, gwarantujemy jakość, dlatego przychodzą kolejne inwestycje. Już wkrótce większość produkowanych w Europie hybrydowych toyot będzie miało napęd made in Poland. Jeśli rynek będzie rósł, można się spodziewać kolejnych inwestycji, ale w tym momencie nie ma takich planów — mówi Dariusz Mikołajczak, wiceprezes ds. korporacyjnych TMMP i dyrektor zakładu w Jelczu- -Laskowicach. [FOT. ARC]

Przeczytaj wywiad z Mateuszem Morawieckim, ministrem rozwoju: w ciągu najbliższych 2 miesięcy w Polsce ponad 10 nowych inwestycji w branży automotive

Polska metka

Po 2020 r. każda hybrydowa toyota sprzedawana w Europie będzie korzystać z napędów made in Poland. Dziś są one produkowane tylko w Japonii i Chinach. W tym roku auta hybrydowe stanowią 40 proc. sprzedaży Toyoty w Europie, w przyszłym roku ma to być nawet 50 proc. — Sprzedaż hybryd w Polsce rośnie lawinowo. Rokrocznie notujemy blisko 100-pro-centowy wzrost. W 2017 r. klienci odbiorą z salonów polskiej Toyoty ponad 16 tys. hybryd i będzie to stanowić blisko 30 proc. całej sprzedaży nowych aut koncernu w naszym kraju — mówi Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe. Nowe napędy to szansa dla lokalnych poddostawców.

— Toyota stara się produkować tam, gdzie sprzedaje, i tam, gdzie ma poddostawców. Sprawdzamy rynek i bierzemy pod uwagę całą Europę. W Wałbrzychu elementy od polskich poddostawców stanowią 10-15 proc., ale jeśli doliczyć wytwarzane przez nas na miejscu w kuźni i odlewni części, ten udział rośnie do 25 proc. — mówi Dariusz Mikołajczak.

Obecnie w Jelczu-Laskowicach produkowane są silniki Diesla o pojemności 1,4 l i 2,2 l oraz benzynowe o pojemności 1,5 l. Ich produkcja ma być kontynuowana, a jak będzie w przyszłości, zależy od popytu.

Dadzą radę

Rekrutacja w związku z nowym projektem rozpocznie się w drugiej połowie przyszłego roku. — Głównie będziemy szukać pracowników produkcji, utrzymania ruchu i inżynierów. Jeszcze liczymy, ile osób zatrudnimy — mówi Dariusz Mikołajczak. Przyznaje, że ostatnio Toyota nie miała problemów ze znalezieniem pracowników.

— Mamy stosunkowo małą rotację, a produkcja konwencjonalnych napędów powoli, ale spada. Chcemy się dobrze przygotować do tego wyzwania, zaczęliśmy badać rynek. Nie jest łatwy, ale podołamy — mówi wiceprezes TMMP. Firma może liczyć na wsparcie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Invest-Park.

— Prowadzimy klaster edukacyjny Invest in Edu, który zrzesza ponad 100 szkół i przedsiębiorstw. Najbardziej pogłębioną formą współpracy są klasy patronackie, których jest kilkanaście. Co roku przeprowadzamy wśród pracodawców ankietę. Z najnowszej wynika, że tylko już funkcjonujące w strefie fabryki będą w perspektywie 5-6 lat potrzebować 5 tys. pracowników — mówi Krzysztof Drynda, wiceprezes strefy.

Jak w banku

Toyota ubiega się o grant na inwestycję i chce skorzystać ze zwolnień podatkowych w specjalnej strefie ekonomicznej. Nie powinno być z tym problemu.

— Jeszcze niedawno świętowaliśmy inwestycję koncernu Mercedes-Benz w silniki wysokoprężne, a teraz Toyota idzie krok dalej. To jedna z najciekawszych inwestycji w Polsce — komentuje Tomasz Pisula, prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Jednak Toyota liczy również na wsparcie zakupu hybryd w Polsce.

— Niestety, do tej pory klasyczne hybrydy (czyli auta pół-elektryczne) nie zostały włączone do projektu ustawy o elektromobilności. Jest to zaskakujące w obliczu tak wielkiego rozmachu inwestycyjnego naszej marki skupionego właśnie na nisko i zerowo-emisyjnych technologiach — mówi Jacek Pawlak.

Nie spoczęli na laurach

Razem z najnowszym projektem inwestycje produkcyjne Toyoty w Polsce urosną do niemal 4,5 mld zł. Dla porównania, najwięcej w branży motoryzacyjnej zainwestował dotychczas w Polsce Fiat (FCA Poland) — ponad 14 mld zł, GM ma na koncie ponad 5 mld zł, a VW 2,3 mld zł, wynika z szacunków „PB”. W październiku 2016 r. firma zapowiedziała, że w zakładzie w Wałbrzychu zainwestuje do końca 2018 r. 278,6 mln zł w produkcję skrzyń biegów do napędów hybrydowych. Do końca 2019 r. zatrudnienie wzrośnie o 50 osób, do 1552.

W Jelczu-Laskowicach firma zainwestuje do końca 2018 r. 371,7 mln zł w uruchomienie linii do produkcji silników benzynowych. Do końca przyszłego roku także w tym zakładzie przybędzie 50 etatów i Toyota będzie mieć w nim 527 pracowników. Na oba projekty koncern otrzyma w najbliższych dwóch latach łącznie 11,89 mln zł grantu z programu wsparcia inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki.

Komentarz wicepremiera, ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego 

Uruchomienie przez Toyotę kolejnej linii produkcyjnej w Polsce nie tylko zwiększa nakłady inwestycyjne tej firmy w naszym kraju i daje nowe – dobrej jakości – miejsca pracy dla polskich inżynierów i techników. Przede wszystkim świadczy o tym, że motoryzacyjni giganci nieprzerwanie stawiają na nasz kraj oraz decydują się na reinwestowanie osiąganych tu zysków. Jeszcze niedawno byliśmy traktowani jako montownia i dostarczyciel taniej siły roboczej. Zerwaliśmy z tym i obecnie kiedy 2 na 3 nowe miejsca pracy w przemyśle europejskim powstają właśnie w Polsce, stajemy się fabryką Europy. Oferujemy inwestorom doskonałą lokalizację, dobre warunki prowadzenia biznesu i świetnie przygotowane kadry. Dzisiaj dodałbym, że reindustralizacja ma oblicze przemysłu motoryzacyjnego, a cała branża stanowi jedno z kół zamachowych polskiego silnika gospodarczego.

OKIEM EKSPERTA

Prosta droga

ADRIAN FURGALSKI

wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR

Nie bardzo widzę szansę na rewolucję związaną z elektromobilnością, jeśli rząd nie poszerzy katalogu planowanych zachęt, który dziś jest skromny. Wszędzie na świecie, gdzie przybywa samochodów elektrycznych lub hybrydowych, są zachęty finansowe. Nasz rząd nie chce o nich słyszeć i proponuje niższe opłaty za parkowanie czy zniesienie 3-procentowej akcyzy. Potrzebne jest nie tylko zniesienie akcyzy i VAT-u, ale dodatkowo 30 tys. zł dopłaty. Te auta co prawda tanieją i za 5-7 lat czeka nas zrównanie cen aut elektrycznych i spalinowych, ale nie stanie się to do 2020 r. W trzech kwartałach tego roku zarejestrowano w Polsce 300 aut elektrycznych, a w UE tylko w pierwszym półroczu 110 tys.! Nie rozumiem, dlaczego rząd chce zrobić skok, którego nie robią państwa zamożniejsze od Polski, i od razu przejść od samochodów spalinowych do elektrycznych. Samochody hybrydowe to etap pośredni. Badania pokazują, że w ich przypadku 50-70 proc. jazdy odbywa się przy użyciu silnika elektrycznego, więc są bardzo ekologiczne. Warto byłoby wesprzeć zakup aut elektrycznych i — niższą kwotą — hybrydowych. W Niemczech dopłata do e-aut wynosi 4 tys. EUR, a do hybryd 3 tys. EUR. Rząd jeszcze nie podjął decyzji o zachętach w programie elektromobilności. Liczę, że idąc w kierunku rewolucji w elektromobilności, nie będzie wyznaczać swojej ścieżki, lecz pójdzie sprawdzoną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Biało-czerwony napęd Toyoty