Big data wymiata

O przewadze rynkowej decydują dobrej jakości informacje i zdolności analityczne. Rozmowa z Tomaszem Lechowiczem, doradcą biznesowym z firmy Gemius

Mała wielka różnica: Ponieważ produkty i usługi konkurujących przedsiębiorstw się do siebie upodabniają, kilkuprocentowy wzrost rentowności, który daje big data, stanowi olbrzymią przewagę – mówi Tomasz Lechowicz, doradca biznesowy z firmy badawczej Gemius.
Zobacz więcej

Mała wielka różnica: Ponieważ produkty i usługi konkurujących przedsiębiorstw się do siebie upodabniają, kilkuprocentowy wzrost rentowności, który daje big data, stanowi olbrzymią przewagę – mówi Tomasz Lechowicz, doradca biznesowy z firmy badawczej Gemius.

„Puls Biznesu“: Jak firmy zbierają informacje na nasz temat?
Tomasz Lechowicz, doradca biznesowy, Gemius: Wykorzystują dane własne i z rynku. A jak je zdobywają? Wypłaty pieniędzy z bankomatu, transkacje kartą, zakupy w sklepach internetowych, logowanie na stronach WWW, e-maile, komentarze w mediach społecznościowych – po każdej takiej aktywności pozostaje jakaś wiadomość, cyfrowy ślad. Z tysięcy, a może raczej milionów informacyjnych okruchów, zebranych w jednym miejscu i przepuszczonych przez algorytmy komputerowe, wyłania się indywidualny profil każdego klienta z osobna. Informacje te można przekuwać w personalizowany przekaz sprzedażowy, a nawet przewidywać potrzeby konsumenta na podstawie jego zachowań w sieci i poza nią.
Technologie jednak nie wystarczą. Potrzeba również wysoko wykwalikowanych specjalistów – zarówno informatyków, jak i specjalistów analiz statystycznych, socjologów, psychologów, antropologów czy marketingowców. Tylko w eBay około 7,5 tys. osób, czyli 25 proc. personelu, zajmuje się analizą danych. Wyniki tej pracy największy serwis aukcji internetowych na świecie wykorzystuje do podstawowych działań marketingowych, ale przede wszystkim do ciągłej optymalizacji jakości produktu, czyli swojej platformy sprzedaży. Według raportu „Big Data, The Next Frontier for Competition”, ogłoszonego niedawno przez McKinsey Global Institute, w samych Stanach Zjednoczonych rynek potrzebuje od 140 do 190 tys. pracowników wyspecjalizowanych w gromadzeniu danych, a także 1,5 mln menedżerów, którzy zebrane dane analizują na potrzeby firm.

Co na analizie danych zyskuje klient, a co biznes?
Do roku 2015 instytucje, które tworzą nowoczesne systemy zarządzania informacją, wyprzedzą konkurentów w swoich segmentach rynku o 20 proc. – szacuje firma Gartner ze Stanfordu. Zaś McKinsey potwierdza, że przedsiębiorstwa wykorzystujące analitykę danych do podejmowania decyzji są skuteczniejsze i uzyskują wyższy zwrot z kapitału niż te, które tego nie robią. Spółki, które wprowadziły zaawansowane narzędzia big data, mają wskaźnik rentowności o 5-6 proc. wyższy niż te, ktore działają na „starych” zasadach – to z kolei wyliczenia MIT Center of Digital Business. Choć wykonano je w 2012 r., nie sądzę, by straciły na aktualności. A przede wszystkim pokazują ważną tendencję.
Co do korzyści, jakie odnosi statystyczny Kowalski – technologie big data pozwalają ulepszać jakość obsługi każdego klienta, a przez to umacniać z nim więź. Jest to możliwe dzięki elektronicznym kanałom komunikacji. Jak wspomniałem, z analiz biznesowych wyłania się indywidualny profil konsumenta. To oznacza, że każdemu można zaproponować dokładnie te usługi i produkty, których potrzebuje. Miejmy nadzieję, że już niedługo nie będziemy bombardowani spamem, ale zaskakiwani ofertami idealnie pasującymi do naszych gustów, preferencji i oczekiwań.

Do niedawna analizy biznesowe określano jako business intelligence. Tymczasem pan używa pojęcia „big data“.
Wedle International Data Corporation (IDC), do roku 2020 na świecie będzie się przechowywać do 35 zettabajtów (czyli 35 miliardów terabajtów) danych, co stanowiłoby 44-krotny przyrost informacji od 2009 r. Większość analityków jest zdania, że nawet 85 proc. nowych informacji to dane nieusystematyzowane, np. teksty, rejestry sieciowe, materiały filmowe, zdjęcia. Jednocześnie biznes coraz częściej wymaga podejmowania decyzji w czasie rzeczywistym, kiedy pojawia się konkretna informacja.
W dużym uproszczeniu: tradycyjne systemy business intelligence radzą sobie z danymi ustrukturyzowanymi, np. liczbami, i niekiedy potrzebują czasu na ich przetworzenie. Wyciąganie w czasie rzeczywistym wniosków z danych nieusystematyzowanych to domena bardziej zaawansowanych rozwiązań – big data.

Trochę przeraża to, że firmy wszystko o nas wiedzą. Czy obawy o naszą prywatność i bezpieczeństwo informacji są uzasadnione?
Weźmy przykład bankowości. Współczesne technologie IT, które stosuje ta branża, wykorzystują najnowsze rozwiązania o wysokim poziomie bezpieczeństwie, złożonym szyfrowaniu transakcji i intuicyjnym zarządzaniu rachunkiem. To oczywiste, że typowy sklep internetowych nie ma aż tak zaawansowanych, szczelnych, bezpiecznych narzędzi informatycznych jak bank, towarzystwo funduszy inwestycyjnych czy firma ubezpieczeniowa. Niemniej sektory i przedsiębiorstwa coraz częściej wdrażają systemy, na których naprawdę można polegać. Bo w grę wchodzi ich reputacja, zgodność z prawem i lojalność klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Big data wymiata