Zwolennicy i przeciwnicy ograniczenia ekspansji hipermarketów oraz handlu w niedzielę rozpoczęli ostrą wymianę zdań. Na razie poza Sejmem.
Zgłoszone do marszałka Sejmu przez Samoobronę oraz LPR projekty nowych regulacji dotyczących handlu nie zostały jeszcze skierowane do rozpatrzenia w parlamencie. Mimo to ich zwolennicy i przeciwnicy rozpoczęli już ostrą walkę na argumenty. Na razie poza parlamentem. Wczoraj ruszyła ona na dobre za sprawą zorganizowanej przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatan konferencji „Prawdy i mity o polskim handlu”, na której poglądy zaprezentowały wszystkie strony sporu, niezależni eksperci oraz przedstawiciele parlamentu.
Kto żyw — lobbuje
— Handel jest jednym z najbardziej konkurencyjnych sektorów, przez co jego rentowność należy obecnie do najniższych w całej gospodarce. Tworzenie sztucznych barier administracyjnych mogłoby zaszkodzić rozwojowi tej branży i stoi w sprzeczności z najważniejszym interesem Polski, którym jest szybki rozwój gospodarczy — mówi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Eksperci instytutu twierdzą, że nasycenie polskiego handlu sklepami wielkopowierzchniowymi jest jednym z najniższych w całej Unii. Ich udział w handlu sięga u nas 40 proc., podczas gdy w Czechach 61, a w Niemczech i Francji 86-97 proc.
Przeciwnicy ekspansji hipermarketów twierdzą jednak, że z ich powodu zmniejsza się liczba małych sklepów, a więc także liczba miejsc pracy w firmach z polskim kapitałem.
— Z danych GUS wynika, że tylko w 2004 r. ubyło w Polsce 17 tys. sklepów — podkreśla Jan Rakowski, prezes Kongregacji Przemysłowo-Handlowej i jeden z pomysłodawców forsowanego obecnie przez Samoobronę projektu ustawy o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, która ma utrudnić uzyskiwanie zezwoleń na budowanie takich obiektów.
— Projekt cywilizuje proces decyzyjny dotyczący lokalizacji takich obiektów — zapewnia Waldemar Nowakowski, poseł Samoobrony i przedstawiciel polskiej sieci handlowej Lewiatan.
Wielkie emocje budzi też projekt LPR przewidujący zmiany w kodeksie pracy zakazujące handlu w niedzielę sklepom zatrudniającym powyżej 5 osób. Zwolennicy tego rozwiązania argumentują, że ograniczenia handlu w niedzielę obowiązują dziś w wielu krajach UE. Jednak eksperci przestrzegają.
— Regulacje stosowane w UE nie różnicują sklepów ze względu na wielkość czy liczbę zatrudnionych. Taka dyskryminacja jest niezgodna z prawem UE — mówi Eugeniusz Piontek, ekspert ds. prawa związanego z ochroną konkurencji.
To ma szansę przejść
Warto dodać, że oba projekty należą do tzw. elastycznej części paktu stabilizacyjnego zawartego przez PiS, LPR i Samoobronę. Nie znaczy to jednak, że mają małą szansę na realizację.
— Jestem zwolennikiem umiarkowanych regulacji spełniających funkcje antymonopolistyczne — mówi Artur Zawisza, poseł PiS i przewodniczący sejmowej komisji gospodarki.
Dodaje przy tym, że omawiane projekty wymagają jeszcze dopracowania w Sejmie.