Blockchainowy bankowy start up

Eugeniusz Twaróg
10-05-2018, 22:00

To pierwszy nowy bank od ośmiu lat. Polski, ale o licencję wystara się za granicą, bo jest taniej i szybciej. Koszty ograniczy także technologia

Łaciński zaimek wskazujący hic, haec, hoc (ten, ta, to) w dopełniaczu liczby mnogiej rodzaju męskiego ma formę horum. Tak będzie nazywał się bank, który zakłada Jacek Obłękowski, eks-wiceprezes PKO BP — Horum Bank, czyli Ich Bank. Ich, czyli na razie 30 menedżerów, z których każdy ma w CV pracę w PKO BP.

SPOSÓB NA PRACĘ:
Zobacz więcej

SPOSÓB NA PRACĘ:

Na konsolidującym się rynku bankowym jest coraz więcej takich menedżerów jak Jacek Obłękowski: z doświadczeniem, kompetencjami i bez przydziału. Budowa start-upów przez byłych bankowców jest standardem w USA i Wielkiej Brytanii. Fot. Marek Wiśniewski

Drugie podejście

Dwa lata temu, wkrótce po odejściu Jacka Obłękowskiego z zarządu PKO BP, pierwszej ofiary zmian personalnych w ramach tzw. dobrej zmiany, na rynku pojawiła się plotka, że menedżer pracuje nad projektem nowego banku — mobilnego. Gotowy miał być już zarys biznesplanu, w projekt zaangażowana była dwójka konsultantów z tzw. wielkiej czwórki, pojawiały się nazwiska menedżerów, którzy mieli biznes poprowadzić. Potem o sprawie zrobiło się cicho. Jacek Obłękowski zniknął z Warszawy i zaczął pracować dla rodziny Kaczmarskich, właścicieli konglomeratu finansowego z Wrocławia, do których należy m.in. KRD.

Po półtorarocznym wygnaniu Jacek Obłękowski wrócił ze „swojego Sulejówka” do Warszawy, po której od kilku tygodni krążyły pogłoski, że grupa osób pracuje nad utworzeniem mobilnego banku, opartego na technologii blockchain. Są to głównie ludzie związani w przeszłości z PKO BP.

Liderem zespołu został, jak wynika z naszych informacji, Jacek Obłękowski. Wprawdzie odmówił komentarza do naszych informacji, ale udało nam się poznać sporo szczegółów bankowego projektu.

Prace nad powołaniem banku toczą się od sześciu-siedmiu miesięcy. Poziom zaawansowania jest już znaczny: gotowy jest biznesplan, tabela produktów (choć jeszcze wymaga dopracowania), ścieżka i terminarz wejścia na rynek oraz prezentacje dla inwestorów. Gotowa jest też robocza nazwa — Horum Bank, co można przetłumaczyć z łaciny jako Ich Bank — „ich”, czyli klientów. Klientami zaś mają być małe i średnie firmy oraz klienci zamożniejsi, tzw. affluentowi, czyli najbardziej profitowy segment rynku bankowego. I bardzo konkurencyjny. Horum zamierza przyciągać klientów sprawnością operacyjną, systemową i cenami: zarówno kredytów, jak i depozytów. Zamysł opiera się na wykorzystaniu technologii blockchainowej w celu radykalnego obniżenia kosztów wejścia i później kosztów operacyjnych. Bank będzie więc mógł pozwolić sobie na promocje i upusty.

— Do 60 proc. procesów będzie przechodziło przez blockchain — mówi osoba, znająca szczegóły projektu.

Oszczędność na blockchainie

W rejestrze rozproszonym znajdzie się również księga główna, czyli rachunkowe serce banku. Przez blockchain będą przechodziły wszystkie transakcje, przelewy, obieg dokumentów. Tylko kwestie związane z ryzykiem bank będzie przetwarzał na własnych systemach.

— Blockchain znakomicie obniża koszty działania, dając przy tym 100-prcentową pewność bezpieczeństwa operacji — twierdzi nasz rozmówca.

Budowa banku na łańcuchu bloków, według szacunków jego twórców, kosztuje o 40 proc. mniej niż banku z tradycyjnym systemem operacyjnym.

— Na start wystarczy 400-500 mln zł — mówi jeden z rozmówców zaangażowanych w budowę Horum Banku.

To cztery razy mniej, niż potrzebował Alior Bank na rozpoczęcie działalności 10 lat temu, przy czym gross wydatków pochłonęła budowa sieci placówek i kupno core systemu IT. Horum pierwszego nie potrzebuje wcale, ponieważ będzie bankiem wyłącznie mobilnym, a drugiego potrzebuje w ograniczonym zakresie. Wojciech Sobieraj, założyciel Aliora, wielokrotnie powtarzał zresztą, że obecnie na budowę banku wystarczy 100 mln EUR, a nawet mniej.

Najpierw trzeba jednak je mieć. Na razie projekt Horum finansowany jest z prywatnych pieniędzy założycieli, ale trwają rozmowy z krajowymi i zagranicznymi funduszami inwestycyjnymi i private equity.

— Jesteśmy dobrej myśli — mówi jeden z rozmówców zaangażowanych w projekt banku.

Optymizmu w zespole jest na tyle dużo, że start biznesu planują na III/IV kw. tego roku. Na początek będzie to wersja testowa, z wykorzystaniem 25 proc. możliwości, niemniej Horum ma już działać jako w pełni licencjonowany bank.

Start-up na paszporcie

Tu dochodzimy do jednego z ciekawszych wątków przedsięwzięcia. Choć w krajowym nadzorze finansowym od niedawna jest komórka przeznaczona dla fintechów — departament innowacji finansowych, którym od wczoraj kieruje Artur Granicki, to z trudem można wyobrazić sobie sytuację, w której Komisja Nadzoru Finansowego przyznaje licencję instytucji odwołującej się do blockhchainu, a już na pewno nie w tym, a prawdopodobnie także nie w przyszłym roku. Horum, jak wynika z naszych informacji, zamierza starać się o licencję za granicą, prawdopodobnie w jednym z krajów bałtyckich.

— Koszt jest trzy razy niższy niż w Polsce, a czas oczekiwania wynosi kilka miesięcy — mówi jeden z uczestników projektu.

Centralę bank będzie miał prawdopodobnie w Warszawie, ale pomyślany jest jako bank transgraniczny. Nie jest jeszcze przesądzone, gdzie rozpocznie działalność, czy będzie to kraj uzyskania licencji, czy rodzimy. Być może, ze względu na wyższy poziom konsumpcji usług mobilnych niż u nas, bank wystartuje w krajach nadbałtyckich i dopiero później otworzy biznes w Polsce, legitymując się paszportem europejskim. Jest to dokument potwierdzający fakt uzyskania licencji w jednym z krajów UE, uprawniający do prowadzenia działalności w całej unii. W taki sposób w Polsce działa Inbank.

Wysyp challenger banków

Jeśli Horum powstanie, niezależnie, czy z krajową, czy unijną licencją, będzie pierwszym bankiem w Polsce od ośmiu lat. To duża przerwa jak na europejskie standardy. W Wielkiej Brytanii w 2010 r. został założony Metro Bank — pierwsza licencjonowana instytucja finansowa od 150 lat, ale od 3-4 lat niemal co kwartał ogłaszany jest start nowego banku. Licencje uzyskały już: Amicus Bank, Aldermore Bank, Atom Bank, CivilisedBank, Redwood Bank, Starling Bank, Tandem, Monzo, Masthaven. Na zgodę nadzoru natomiast czekają: Revoult, Lintel, Iam bank, Copernicus Bank, Coombs Bank, Bank of Dave, a kolejne, tzw. challenger banki, jak nazywane są nowe instytucje finansowe, głównie mobilne, bez oddziałów, czekają w blokach startowych.

Fala bankowych start-upów przetacza się przez całą Europę i obejmuje tak konserwatywne rynki bankowe, jak Niemcy, gdzie powstał jeden z najbardziej prężnych paneuropejskich banków — N26. Duże nadzieje związane są z berlińskim start-upem Penta (działa na licencji innego challenger banku — solarisBank), który chce obsługiwać małe i średnie firmy.

Bankowe start-upy powstają w Skandynawii, Francji i Hiszpanii. W Polsce transgraniczny biznes bankowy od ponad roku próbuje uruchomić Sławomir Lachowski, którego Golden Sand Bank, podobnie jak Horum, chciał uzyskać licencję w jednym z unijnych krajów. Prace jednak utknęły i na razie brak informacji o jakichkolwiek postępach. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Teraz wszystko trzeba robić inaczej

Wojciech Sobieraj, twórca Alior Banku

Zaciera się granica między bankami i fintechami. Wiele rozwiązań uważanych za nowinki technologiczne ma już zastosowanie w sektorze bankowym. Niemniej blockchain, do którego odwołuje się Horum, wymaga dopracowania, aczkolwiek jest to bardzo obiecująca technologia.

Życzę wszystkiego najlepszego kolegom z nowego projektu, bo, jeśli chodzi o sektor finansowy, Polska ma duży potencjał intelektualny i know-how. Sytuacja dziś wygląda jednak zupełnie inaczej niż w czasie naszego startu z Aliorem. Teraz nie wystarczy robić to samo, lecz lepiej, unikając błędów popełnianych w przeszłości. Trzeba wszystko robić inaczej. W Polsce mamy ludzi, wiedzę, brakuje kapitału, tzn. pieniądze na rynku są, ale musi być wola ich zainwestowania. Czy ktoś dziś jest w stanie zebrać fundusze na bank w jednym kraju, jak my kiedyś? Wykluczone. Rozmowa rozpoczyna się od rynków pięć razy większych niż Polska. Na rynku bankowym nawet Europa powoli staje się zbyt mała z punktu widzenia inwestorów. Dziś liczy się skala i skalowalny biznes, który można prowadzić na wielu rynkach.

OKIEM EKSPERTA

To byłby nasz nowy hit eksportowy

Loukas Notopoulos, były prezes Vivus Finance

W Polsce nie ma powodu, żeby powstawały challenger banki, bo właściwie nie ma czego „challengować”. Nasz sektor bankowy jest nowoczesny technologicznie — jesteśmy cyfrowymi liderami iorganizacyjne. Ma kadrę menedżerską zaprawioną w bojach — seryjnych start-upowców bankowych, ludzi, którzy budowali mBank, Eurobank, Getin czy Nest Bank. Ilu takich jest na świecie? Właściwie, w świetle tej mody w zachodniej Europie i USA na neobanki/challenger banki, powinniśmy się zastanowić, czy to nie byłby nasz nowy hit eksportowy. Czego nam brakuje? Jak zawsze — kapitału. Kto w Polsce wyłoży 100-200 mln EUR na podbój świata finansów?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Banki / Blockchainowy bankowy start up