Konsolidacja na rynku hurtowym trwa. Na początku lutego białostocka firma Bos połączyła się z warszawskim ABCentrum. To jeszcze nie koniec fuzji na krajowym rynku — oceniają analitycy.
Białostocka firma Bos, jeden z największych w Polsce hurtowników spożywczych, postanowiła połączyć siły z innym znaczącym graczem.
— Na początku lutego Bos rozpoczął wspólną działalność z warszawską firmą ABCentrum — twierdzi jeden z przedstawicieli branży.
Sami zainteresowani nabrali wody w usta.
— Nie będziemy komentowali działalności naszej firmy — ucina Piotr Laskowski, prezes firmy Bos.
Nie chce również ujawnić wyników za ubiegły rok. Według szacunków przedsiębiorców z branży, Bos zamknął 2002 r. przychodami wysokości blisko 500 mln zł, a ABCentrum — około 150 mln zł.
— Połączone firmy liczą, że w tym roku miesięcznie zanotują 50 mln zł przychodów — mówi nasz anonimowy informator.
Według niego, obie firmy dysponują obecnie trzema centrami dystrybucji — w Białymstoku, Olsztynie i Warszawie oraz pięcioma filiami — w Suwałkach Bartoszycach, Ostrołęce, Siedlcach i Płocku.
— Liczba odbiorców połączonych firm zwiększy się z 5,5 do 7 tys. podmiotów — twierdzi nasz rozmówca.
Koncentracja w polskim handlu hurtowym jest nieunikniona
— Konsolidacja postępuje praktycznie w każdej branży — farmaceutycznej, spożywczej, alkoholowej, paliwowej czy w handlu książkami. Nie dziwi więc przejęcie przez białostocki Bos warszawskiej ABCentrum. Bos jest prężną firmą o zasięgu regionalnym, z którą oczywiście konkurujemy — mówi Robert Zalewski, prezes firmy Milo.
Połączenie działalności Bos i ABCentrum jest kolejnym krokiem do realizacji pomysłu konsolidacji kilku polskich sieci handlu hurtowego. Jeszcze w 1998 r. w celu obrony interesów przed rosnącą konkurencją zagraniczną powołano organizację pod nazwą Pro Logistyka. W jej skład weszły firmy: DLS, Eldorado, ABCentrum, Sygel-Jool oraz Bos.
— Według optymistycznego scenariusza, już za dwa lata firma chce występować na rynku jako jedna sieć. Nie wiadomo jednak, kto będzie przewodzić temu przedsięwzięciu — mówi jeden z analityków.