Briju, Rubicon i manipulacja

13-09-2018, 22:00

KNF i prokuratura twierdzą, że prokurentka Rubicon Partners manipulowała kursem Briju. Za pieniądze pożyczone od… spółki z grupy Briju

W listopadzie przed warszawskim sądem ruszy proces karny Anny A.-P., dyrektorki biura zarządu i samoistnej prokurentki notowanej na GPW spółki inwestycyjno-doradczej Rubicon Partners. Oskarżona jest o manipulację akcjami innej giełdowej firmy — Briju, dziś funkcjonującej pod nazwą Interma Trade. Za zarzucane czyny grozi jej od 3 miesięcy do 5 lat więzienia i do 5 mln zł grzywny.

Zgodne stanowiska:
Wyświetl galerię [1/3]

Zgodne stanowiska:

Przemysław, Tomasz i Jarosław Piotrowscy z Briju (dziś Intermy Trade) pożyczyli spółce doradczo-inwestycyjnej Rubicon Partners, kierowanej przez Piotra Karmelitę 2,2 mln zł. KNF twierdzi, że to te pieniądze posłużyły jej do inwestycji w akcje firmy jubilerskiej. Cała czwórka zapewnia, że ci pierwsi nie wiedzieli na co przeznaczył pożyczkę ten drugi Fot. Marek Wiśniewski

— Oskarżenie dotyczy tego, że w okresie od grudnia 2014 r. do kwietnia 2015 r. Anna A.-P. dokonała manipulacji akcjami Briju — składała zlecenia i zawierała transakcje wprowadzające bądź mogące wprowadzić innych uczestników obrotu w błąd co do kształtowania się podaży, popytu i ceny akcji tej spółki. Doprowadziło to do podwyższenia ceny i jej ustalenia na nienaturalnym i sztucznym poziomie — informuje Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Dotarliśmy do akt tej sprawy. I jakże ciekawych jej kulis…

Jak kurs poszybował

Zawiadomienie o przestępstwie złożyła Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) w kwietniu 2017 r. Zaczęła działać ponad dwa lata wcześniej — dokładnie 20 marca 2015 r. Wtedy to Briju, spółka jubilerska handlująca hurtowymi ilościami metali szlachetnych, przedstawiła raport roczny za 2014 r. z wynikami znacznie lepszymi niż rok wcześniej. Jego publikację poprzedziły trzy miesiące znacznego (o około 60 proc.) wzrostu kursu, co zainteresowało KNF pod kątem możliwego wykorzystania informacji poufnej. Analiza nie potwierdziła tych podejrzeń, ale wykazała co innego — że do zawyżenia kursu przyczyniła się aktywność jednego podmiotu — właśnie Rubicon Partners.

Od grudnia 2014 r. do marca 2015 r. udział tej spółki w handlu akcjami Briju po stronie kupna wynosił aż 45 proc., a po stronie sprzedaży 34 proc. Dzięki aktywności Rubiconu średni wolumen obrotu na sesję zwiększył się ponad czterokrotnie, a to — zdaniem KNF — mogło wzbudzić zainteresowanie innych inwestorów. W tym czasie maksimum kursu było ustalone 55-krotnie, z czego aż 43-krotnie dzięki zakupom Rubiconu. Ponadto spółka wiele razy składała zlecenia kupna znacząco wyższe niż najwyższe oferty sprzedaży i niż ostatnio zawarte transakcje.

Nadzór twierdzi, że Rubicon handlował akcjami Briju dzięki pieniądzom pożyczonym od spółki zależnej jubilerskiej firmy — Briju Network Briju Secur 2. Od grudnia 2014 r. do lutego 2015 r. udzieliła ona Rubiconowi pięciu pożyczek wartych łącznie 2,2 mln zł. Pierwsza z umów pożyczek została podpisana 2 grudnia 2014 r., a intensywne zakupy akcji Briju Rubicon zaczął już dzień później.

Koordynator oferty

Zdaniem KNF, „okoliczności sprawy wskazują, iż działania polegające na zakupie przez Rubicon Partners akcji Briju nie miały uzasadnienia ekonomicznego i nie były dokonywane w celu ich akumulacji, a jedynie w celu spowodowania wzrostu kursu ich notowań i umożliwienia spółce Velotti z siedzibą na Cyprze sprzedaży akcji Briju po zawyżonej cenie”.

Co wiemy o Velotti? To firma założona w lutym 2014 r. przez braci Jarosława, Tomasza i Przemysława Piotrowskich, wtedy członków zarządu i większościowych akcjonariuszy Briju (ostatnio pierwszy z nich wycofał się z firmy). W 2014 r. należało do niej 1,5 mln akcji jubilerskiej spółki, dających 18,8 proc. głosów na walnym. Cały pakiet sprzedała 10 kwietnia 2015 r. dziesięciu inwestorom instytucjonalnym (m.in. Pioneer Pekao Investment Management i ING PTE) po 17,5 zł za akcję, czyli za 26,25 mln zł. Co ciekawe — na stronie internetowej Rubuconu można znaleźć informację, której nie ma w aktach sprawy, a mianowicie, że Rubicon był „koordynatorem oferty” przy tej transakcji.

Bracia Piotrowscy przekonywali KNF, że w momencie tej transakcji cypryjska spółka nie należała do nich, bo już w marcu2014 r. „ekonomiczna własność i prawo do wszystkich udziałów w spółce Velotti zostały przeniesione na rzecz osób trzecich”. Polski nadzór postanowił to zweryfikować w swoim cypryjskim odpowiedniku CySEC, a ten przekazał dokumenty, z których wynika, że bracia Piotrowscy byli tzw. ostatecznymi beneficjentami Velotti aż do października 2015 r. i dopiero wtedy zastąpiły je inne osoby, notabene — jak ustaliła KNF — powiązane z rodziną Piotrowskich.

Teza nadzoru

Zdaniem nadzoru, „prawdopodobne jest”, że bracia Piotrowscy, którzy znali się z Piotrem Karmelitą, prezesem Rubiconu, weszli porozumienie z jego firmą. Ta, za pieniądze pożyczone od spółki zależnej Briju, zawyżyła w sposób manipulacyjny kurs akcji Briju, co umożliwiło Velotti sprzedaż walorów po korzystnej cenie. Według KNF, „okolicznością uprawdopodabniającą tę tezę jest fakt, iż po sprzedaży przez Velotti akcji Rubicon w zasadzie zakończył nabywanie akcji i rozpoczął zamykanie inwestycji w Briju”. To dlatego nadzór sugerował śledczym w zawiadomieniu, by rozważyli, czy karalnej manipulacji nie należy też zarzucić Przemysławowi Piotrowskiemu (który podpisywał umowy pożyczek z ramienia Briju Network Briju Secur 2) oraz Piotrowi Karmelicie (podpisywał je w imieniu Rubiconu razem z Anną A.-P.).

Ze znajdujących się w sądzie akt sprawy wynika, że prokuratura zweryfikowała tę tezę jedynie poprzez przesłuchania zainteresowanych, przy czym nie były one przeprowadzane przez prokuratora, ale policjantów (w przypadku braci Piotrowskich był to młodszy aspirant, który dostał gotową listę pytań do odczytania). Organy ścigania nie wystąpiły o tak podstawowe dane, jak bilingi telefonów szefów Briju i Rubiconu. W rezultacie stwierdzili, iż „zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwalał na potwierdzenie tezy zgłoszonej przez KNF, iż działanie opisane w zawiadomieniu miało na celu w efekcie końcowym doprowadzenie do uzyskania korzyści przez właścicieli podmiotu Velotti”.

Rekomendacja animatora

W odpowiedziach udzielanych nadzorowi i w późniejszych przesłuchaniach szefowie Briju zapewniali, że nie wiedzieli, na co Rubicon przeznaczył kwoty z pożyczek, a one same były dla grupy Briju korzystne, bo zapewniały oprocentowanie wysokości 6 proc., wyższe niż na lokacie.

Potwierdzali to członkowie władz Rubiconu, dodatkowo tłumacząc, że zainteresowali się krótkoterminową inwestycją w akcje Briju ze względu na „zaprezentowany przez zarząd Briju pomysł na rozwój własnych salonów i budowę sieci jubilerskiej, w połączeniu z bardzo dobrymi wynikami finansowymi, a także pozytywny raport analityczny DM BPS z października 2014 r.”.

W tym ostatnim przypadku chodzi o wydaną 27 października 2014 r., przy cenie 12,7 zł za akcję, rekomendację „kupuj”, z ceną docelową 19,90 zł. Jej autorem był Marcin Stebakow, ówczesny dyrektor departamentu analiz DM BPS. W dokumencie można znaleźć informację, że na dzień wydania rekomendacji analityk posiadał akcje Briju, a DM BPS, na podstawie umowy zawartej trzy tygodnie wcześniej, był animatorem Briju.

KNF uznała, że tłumaczenia Rubiconu „trudno uznać za wiarygodne z uwagi na brak konsekwencji”. Skoro bowiem głównym powodem inwestycji był plan rozbudowy sieci sklepów jubilerskich, to dlaczego była to inwestycja krótkoterminowa? I dlaczego Rubicon kupował akcje drożej niż mógł, po nieracjonalnej cenie, a np. 26 lutego 2015 r. sprzedał w transakcji pakietowej 102 tys. akcji po 16 zł, by tego samego dnia składać zlecenia ich kupna z limitem ceny od 16,78 do 17 zł?

Luki w pamięci

Przesłuchiwany na policji Piotr Karmelita odpowiadał, że Rubicon szukał transakcji, „na których można byłoby zrealizować istotny zysk w stosunkowo krótkim czasie”, co się udało, bo Rubicon zarobił na inwestycji w Briju około 0,5 mln zł (minus odsetki od pożyczki w kwocie około 100 tys. zł). Jego zdaniem, to normalne, że transakcja pakietowa, ze względu na dużą liczbę akcji, była przeprowadzona po cenie ciut niższej niż aktualna rynkowa.

Anna A.-P., która działała jako pełnomocnik rachunku należącego do Rubiconu, zeznając jako świadek stwierdziła, że handlując akcjami Briju, jedynie wykonywała polecenia Piotra Karmelity. Nie przypominała sobie, w jaki sposób były one wydawane, czy i jak uzasadniano zakup oraz czy wskazywano jej liczbę akcji i kwotę, za jaką ma je nabyć. Zapewniła też, że nie uczestniczyła w negocjacjach warunków pożyczek i nie potrafiła stwierdzić, czy miała świadomość, że udziela ich spółka zależna Briju. Dodała też, że z jej hasła i loginu do rachunku inwestycyjnego mogli korzystać Piotr Karmelita i Grzegorz Golec, drugi członek zarządu Rubiconu.

Jej zeznania potwierdził Piotr Karmelita, mówiąc, że to on podjął decyzję o nabywaniu akcji Briju, a wszystkie transakcje „były inicjowane, zlecane oraz częściowo dokonywane przeze mnie na loginie i hasłach Anny A.-P.” Dodał, że to on określał wszystkie ich parametry.

Prokurator nie dał wiary tym tłumaczeniom, powołując się na to, że Piotr Karmelita nie potrafił podać danych do zalogowania się na rachunek inwestycyjny. Również wyjaśnienia Anny A.-P. uznał za nieprawdziwe i w kwietniu 2018 r., m.in. na podstawie obszernej opinii Wojciecha Żurakowskiego, biegłego w zakresie obrotu papierami wartościowymi, przedstawił jej zarzuty. Przesłuchiwana jako podejrzanaprokurentka Rubiconu nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Złożyła je na piśmie kilka tygodni później. Twierdzi w nich, że złożyła zaledwie kilka zleceń kupna akcji Briju (cztery-pięć) i nie wie, czy ktoś inny w imieniu Rubiconu je składał. Zapewnia też, że nie zna i nie kontaktowała się z braćmi Piotrowskimi.

Sprzeczka biegłych

Ewa Skrzypkowska, jej obrończyni, złożyła wniosek do prokuratury o umorzenie sprawy. Powołała się m.in. na brak dowodów, że to Anna A.-P. handlowała akcjami Briju, fakt, iż unijne rozporządzenie MAR, na które powołuje się prokuratura, jeszcze nie obowiązywało w latach 2014-15 oraz opinię przygotowaną przez Jarosława Kozłowskiego, byłego szefa Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG, poprzednik KNF).

Podważa ona ustalenia biegłego wynajętego przez prokuraturę, dowodząc, że do żadnej manipulacji nie doszło. Jarosław Kozłowski pisze w niej m.in., że inwestycja Rubiconu miała charakter krótkoterminowy, bo dłuższe inwestowanie „mogło wiązać się z poważnym ryzykiem”, dotyczącym możliwych nieprawidłowości w rozliczaniu przez Briju podatku VAT. Były szef KPWiG twierdzi, że ryzyko to zostało opisane w artykule „Złoto i srebro pompują Briju”, który ukazał się w „PB” w sierpniu 2015 r., a zmaterializowało się w marcu 2017 r., kiedy spółka jubilerska poinformowała o dużym załamaniu przychodów, co doprowadziło do gwałtownej przeceny jej akcji.

Biegły Wojciech Żurakowski odniósł się do zastrzeżeń z opinii Jarosława Kozłowskiego, podtrzymując swoje ustalenia, a prokuratura odrzuciła wniosek o umorzenie sprawy i 19 czerwca 2018 r. wysłała do sądu akt oskarżenia. W odpowiedzi Ewa Skrzypkowska ponownie zakwestionowała opinię biegłego prokuratury, twierdząc m.in., że nie rozumie on, w jaki sposób rozlicza się transakcje na GPW. Śledczym natomiast zarzuciła, że nie wykonali tak podstawowych czynności, jak ustalenie adresów IP komputerów, z których składano zlecenia. W konsekwencji obrończyni Anny A.-P. ponownie, tym razem już do sądu, wniosła o umorzenie sprawy. Decyzji w tej sprawie należy spodziewać się na pierwszej rozprawie — w listopadzie 2018 r.

 

 

Historia pisana złotem, srebrem i VAT-em

10 sierpnia 2011 r.

Briju debiutuje na NewConnect, a równocześnie zaczyna na większą skalę handlować hurtowo srebrem i złotem.

29 maja 2014 r.

Spółka z Gniezna przechodzi na GPW. Inwestorów kusi głównie planami budowy sieci sklepów jubilerskich, choć prawie wszystkie przychody i zyski daje jej handel surowcami.

3 grudnia 2014 r. — 10 kwietnia 2015 r.

W tym okresie, zdaniem prokuratury, Anna A.-P., prokurentka Rubicon Partners, manipuluje akcjami Briju, sztucznie podwyższając ich kurs.

10 kwietnia 2015 r.

Cypryjska firma Velotti, założona przez braci Piotrowskich, większościowych akcjonariuszy Briju, sprzedaje pakiet 1,5 mln akcji spółki po 17,5 zł — za 26,25 mln zł.

11 sierpnia 2015 r.

„PB” pisze, że wyniki Briju pompuje hurtowy handel złotem i srebrem, a boom zbiega się w czasie z epidemią wyłudzeń VAT. W dwa dni notowania spółki spadają o 40 proc., ale szybko odreagowują i wracają do trendu wzrostowego.

9 marca 2017 r.

Dwa miesiące po tym, jak kurs Briju ustanowił historyczny rekord na poziomie 36 zł, spółka informuje o drastycznym załamaniu sprzedaży w sektorze hurtowego handlu metalami szlachetnymi. „PB” ujawnia, że zbiega się to ze zmianami w ustawie o VAT. Rynek ponownie reaguje paniką: w trzy dni kurs spada o dwie trzecie — z 27,55 do 9,30 zł.

15 grudnia 2017 r.

Spółka informuje, że skarbówka zakwestionowała 7,7 mln zł podatku VAT, odliczonego w 2012 r. przy hurtowym handlu srebrem i złotem. Kurs zalicza trzeci w historii gwałtowny spadek, tym razem o 26,5 proc. — z 4,08 do 3 zł za akcję.

7 września 2018 r.

Briju informuje o utworzeniu rezerwy na 3,3 mln zł na potrzeby rozliczeń z fiskusem z tytułu VAT za 2011 r. Łącznie spółka zawiązała rezerwy na 14,8 mln zł, a wciąż wisi nad nią groźba kontroli podatkowych za lata 2013-17, gdy handlowała kruszcami na znacznie większą skalę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Briju, Rubicon i manipulacja