Sprywatyzowana brytyjska kolej jest najbardziej niebezpieczna i niepunktualna w całej Europie — przyznają Brytyjczycy. Aby zrealizować 10-letni plan naprawczy, rząd potrzebuje od inwestorów 40 mld GBP.
Rząd Wielkiej Brytanii opracował 10-letni program poprawy sytuacji na kolei. Na jego realizację rząd chce uzyskać aż 40 mld GBP (228,4 mld zł) od inwestorów. Sam zapewnia 33 mld GBP (188,4 mld zł).
Prywatyzację kolei rozpoczęto w latach 1994-1996, sprzedając infrastrukturę kolejową firmie Railtrack i oddając we franchisingu 25 serwisów pociągowych dziesięciu różnym operatorom. Ruch okazał się trafiony. Poprawiła się i punktualność, i bezpieczeństwo. Firmy modernizowały zgodnie z umową majątek, którym zarządzały, ruch zwiększył się o 30 proc. Wszystko zaczęło się psuć latem 2000 r., kiedy rozpoczęta zgodnie z planem przebudowa zachodniej sieci zaczęła powodować problemy ze zwiększonym ruchem pasażerów. Katastrofa w Hatfield w październiku 2000 r. ujawniła, jak źle zarządzana jest Railtrack. Okazało się, że dla oszczędności zwolniono za dużo kolejarzy prowadzących pociągi i zbyt wielu inżynierów doglądających trakcji. Rezultatem było pogorszenie bezpieczeństwa.
Zaważyła na tym niedostateczna modernizacja kolei. Tymczasowy franchising powinien zostać zastąpiony prawdziwą własnością, która jest bardziej odpowiedzialną formą zarządzania niż wypożyczenie firmy. Ofertę przejęcia kolei składał już m.in. Richard Branson, właściciel Virgin Group, która oferuje usługi transportu kolejowego, a ostatnio niemiecki bank WestLB. Formalna renacjonalizacja kolei nie wchodzi w grę. Możliwość przekształcenia Railtrack w spółkę non profit to także kwestia odłożona na przyszłość.
Na pewno natomiast ma zostać przywrócona jedność zarządzania. Trakcje, system sygnalizacji i sieć stacji mają wrócić do operatorów pociągów. Będą oni odpowiedzialni za modernizację i podniesienie poziomu bezpieczeństwa. To wskazuje, że przyjęty przez konserwatystów sposób prywatyzacji kolei nie zdał egzaminu. Dziś jedynie Estonia podąża brytyjską drogą (jednak za wcześnie na ocenę tamtejszej reformy). Skuteczną natomiast prywatyzację przeprowadzili jedynie Japończycy. Wprawdzie podzielili kolej, ale nie — jak Brytyjczycy — poziomo, oddzielając trakcje od pociągów i sygnalizacji, lecz pionowo. Zostawili spójne infrastrukturę z pociągami, podzielili natomiast całą sieć regionalnie.