Budżet jest bezpieczny

Wyjście Brytyjczyków z UE nie zakłóci finansowania deficytu, chociaż rząd musi się przygotować, że będzie pożyczał drożej.

Złoty się osłabił, ceny obligacji spadły. Inwestorzy zareagowali na brexit, tak jak można było oczekiwać, chociaż wszyscy do samego końca mieli nadzieję, że w piątek rano świat będzie wyglądał tak samo. Panicznej wyprzedaży naszej waluty i długu jednak nie było, co powinno wywołać solidną ulgę u szefa resortu finansów. — W krótkim okresie sytuacja rynkowa będzie dla Ministerstwa Finansów trudna, bo dominującym scenariuszem będzie podwyższona niepewność i osłabienie naszych aktywów, co nie wpływa dobrze na inwestorów — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Resort już zdecydował o odwołaniu poniedziałkowej aukcji zamiany obligacji. Jeśli sytuacja na rynku będzie trudna, kolejne też stoją pod znakiem zapytania. Na szczęście nie jesteśmy pod ścianą, bo fiskus pokrył już ponad dwie trzecie tegorocznych potrzeb pożyczkowych sięgających ponad 180 mld zł. Ponadto ma solidne zaskórniaki, czyli blisko 60 mld zł poduszki płynnościowej,a waluty obce stanowią w niej około 7 mld EUR. — Popyt na papiery będzie ograniczony, więc decyzja resortu finansów jest uzasadniona. Zamęt i nerwowość będą stopniowo wygasać, a sytuację uspokajają sygnały płynące od liderów politycznych i banków centralnych — podkreśla Jakub Borowski. Także Narodowy Bank Polski przypomniał, że o kondycję naszej gospodarki nie ma się co martwić. Sytuację na rynkach bank centralny monitoruje na bieżąco, a inwestorom zwraca uwagę, że nie mamy żadnego rodzaju nierównowagi, inflacja nikomu nie spędza snu z powiek, a deficyt jest relatywnie niski i pozostaje w ryzach. Paradoksalnie — resort finansów może nawet skorzystać, jeśli do gry wkroczy Europejski Bank Centralny, jeszcze mocniej obniżając stopy albo drukując więcej pieniądza.

— Wówczas chętnych do zakupu polskich obligacji przybędzie, bo nasze papiery wciąż będą dawały relatywnie wysoką stopę zwrotu — uważa ekonomista Credit Agricole. Zanim to jednak nastąpi, resort musi wstrzymać się z nerwowymi ruchami i poczekać, aż kurs euro do złotego znów spadnie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy