CD Projekt nie chce wojny o Wiedźmina

opublikowano: 02-10-2018, 22:00

Pełnomocnicy autora sagi skierowali do producenta gier wezwanie do zapłaty. Spółka chce porozumienia.

Kancelaria radcy prawnego z Bielska Białej w imieniu Andrzeja Sapkowskiego, autora książek o Wiedźminie, skierowała do CD Projektu wezwanie do zapłaty, domagając się dodatkowego wynagrodzenia.

Adam Sapkowski, twórca postaci Geralta z
Rivii przyznawał, że nie wierzył w sukces gier opartych na tej postaci. Nie
wiadomo dlaczego akurat teraz postanowił wezwać CD Projekt do zapłaty
dodatkowego wynagrodzenia.
Zobacz więcej

Spór o Wiedźmina:

Adam Sapkowski, twórca postaci Geralta z Rivii przyznawał, że nie wierzył w sukces gier opartych na tej postaci. Nie wiadomo dlaczego akurat teraz postanowił wezwać CD Projekt do zapłaty dodatkowego wynagrodzenia. Fot. ARC

Zgoda buduje

Zdaniem pełnomocników pisarza, wynagrodzenie twórcy jest zbyt niskie w stosunku do korzyści osiągniętych z eksploatacji jego utworów.

— Naszym zdaniem, te roszczenia są bezpodstawne. Odrzucamy je — mówi Adam Kiciński, prezes CD Projektu.

Wezwanie nie zawiera konkretnego żądania. „Uznajmy, że roszczenie na tę chwilę opiewa co najmniej na 60 mln zł” — napisano w nim lakonicznie.

Umów między Andrzejem Sapkowskim a producentem gier było kilka. Pierwsza została podpisana w 2002 r. Na jej bazie spółka zaczęła prace nad Wiedźminem 1. Następnie było wiele kolejnych umów, ostatnia — w 2016 r.

— Umowy były zawarte zgodnie z przepisami, podpisane z autorem i są ważne. Nie mamy co do tego cienia wątpliwości — mówi prezes.

Jednocześnie podkreśla, że spółce zależy na dobrych relacjach z pisarzem.

— Będziemy dążyć do porozumienia i to nie jest tylko deklaracja. Zależy nam na dobrych relacjach z panem Sapkowskim, ponieważ to jest dobre dla wszystkich. Jeśli jednak chodzi o umowy już podpisane, to uważamy, że powinny być respektowane — mówi Adam Kiciński. Z sugestii prezesa wynika, że pole do rozmów jest, ale przy potencjalnych kolejnych umowach.

Groźby i zachęty

Wezwanie, które otrzymał CD Projekt, napisano w nietypowym, nieformalnym stylu i jest w nim dużo „zachęt” do ugody.

„Jesteśmy gotowi zakończyć tę sprawę w sposób polubowny, a co najważniejsze szybki i cichy” — czytamy. Jest marchewka, ale jest też kij.

„(…) Samo tylko ujawnienie roszczeń w odniesieniu do praw własności intelektualnej może mieć negatywny wpływ na renomę grupy, jak również na jej dalszy rozwój. Co dopiero, gdyby dotyczyło to istoty działalności i najważniejszego produktu…” — czytamy.

Nie udało się skontaktować z Andrzejem Sapkowskim, aby uzyskać odpowiedź na pytania, czy podpisując umowy z CD Projektem korzystał z profesjonalnych usług prawnych oraz o intencje wystąpienia z takim roszczeniem. W ostatnich publicznych wystąpieniach autora słychać jednak było niezadowolenie z obrotu spraw.

— Byłem na tyle głupi, że od razu sprzedałem prawa. Zaoferowali mi procent od zysków, ale powiedziałem, że żadnych zysków nie będzie, że chcę pieniądze teraz! — mówił Andrzej Sapkowski cytowany przez Eurogamer.

— To ja spopularyzowałem gry. Wszystkie tłumaczenia moich książek — również te w języku angielskim — były publikowane jeszcze przed premierą pierwszej gry — mówił autor w wywiadzie dla Waypoint.

Przepis na wyjątkowość

Specjaliści wskazują, że dodatkowego wynagrodzenia na mocy przywołanego przez pełnomocników pisarza artykułu 44 ustawy o prawie autorskim można się domagać w konkretnych przypadkach.

— Musi zaistnieć rażąca dysproporcja miedzy wynagrodzeniem uzgodnionym, a korzyściami jakie osiągnął nabywca praw autorskich. Ta rażąca dysproporcja musi być ponadto skutkiem wyjątkowych okoliczności, których strony nie przewidywały w chwili zawarcia umowy — mówi Aneta Pankowska, radca prawny z kancelarii RKKW — Kwaśnicki, Wróbel & Partnerzy.

Czy można uznać, że sukces gry był okolicznością, której nie można było przewidzieć?

— Sąd będzie musiał także odpowiedzieć na pytanie, czy sukces rynkowy gier stworzonych przez CD Projekt jest efektem pomysłu i utworu pana Sapkowskiego, czy może pracy wykonanej przez spółkę, np. umiejętnie przeprowadzonej kampanii marketingowej lub samej gry. Popularność gry przełożyła się na sprzedaż książek, więc sąd będzie musiał wziąć pod uwagę wiele okoliczności — mówi Aneta Pankowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / CD Projekt nie chce wojny o Wiedźmina