Centrom usług wirus niestraszny

opublikowano: 12-03-2020, 22:00

30 proc. z 310 tys. pracowników sektora usług już pracuje zdalnie. Procedury na wypadek kryzysu firmy mają od zawsze.

1,5 tys. centrów usług BPO (pracują dla zewnętrznych klientów), SSC (pracują dla swojej grupy), IT oraz R&D zatrudnia około 310 tys. osób, z czego ponad 70 tys. z nich ma dzieci. Zamknięcie szkół na dwa tygodnie jest jednak firmom niestraszne.

— 70 proc. firm z sektora zadeklarowało gotowość do zmiany obecnego trybu pracy na tryb zdalny. Mają gotowe systemy i procedury, które to umożliwiają. W tym tygodniu korzysta z tego już 30 proc. firm z sektora — mówi Jacek Levernes, honorowy prezes ABSL, Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych.

— Firmy mocno inwestowały ostatnio w VPN, czyli wirtualne sieci prywatne, które pozwalają na bezpieczne połączenie z biurem z dowolnego miejsca, nawet nie do końca zabezpieczonego. Ponadto coraz popularniejsze jest rozwiązanie BYOD (bring your own device), czyli korzystanie z prywatnego komputera z zainstalowanymi przez pracodawcę aplikacjami zapewniającymi bezpieczeństwo — dodaje Wojciech Popławski, wiceprezes ABSL.

Firmy z sektora rozpoczęły przygotowania do obecnego kryzysu w momencie, gdy koronawirus pojawił się w Chinach.

— Przewagą naszego sektora jest to, że plany kontynuacji biznesu są standardem. Zdziwiłbym się, gdyby istniało w Polsce centrum, które nie miało takiego planu już w momencie otwarcia — dodaje wiceprezes ABSL.

50 proc. centrów w Polsce działa na skalę globalną, a 80 proc. ma przetestowane plany BCP (business continuity process), czyli proces kontynuacji biznesu) i DRP (disaster recovery proces), czyli proces wznowienia pracy na wypadek katastrofy.

— Takie działania i procedury są oparte na historycznych doświadczeniach w Indiach i innych krajach, w których występuje ryzyko — mówi Jacek Levernes.

Programy kontynuacji dzielą się na trzy poziomy. Pierwszy przewiduje przeniesienie 10-15 proc. najważniejszych zadań do najbliższego biura w danym kraju. Drugi jest stosowany, gdy problem dotyczy całego kraju i w jego ramach krytyczne zadania przenosi się do najbliższego zagranicznego biura. W trzecim to klienci lub centrale firm przejmują działalność centrum.

— Procedury przewidują, jaki procent aktywności jest realizowany. Wiadomo, że powstaną zaległości, ale nie zostanie zatrzymana działalność całej firmy — mówi Wojciech Popławski.

Firmy z sektora nowoczesnych usług odwołały podróże służbowe i spotkania, organizując telekonferencje i webinaria. Wprowadziły też ograniczenia w dostępie do biur dla osób z zewnątrz lub podróżujących w ostatnich dwóch tygodniach.

— W biurowcach, w których pracuje po kilka tysięcy osób, ograniczony jest ruch między piętrami — dodaje Wojciech Popławski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu