Przed dziewięciu laty Jan Motz założył Call Center Poland. Dziś jego firma wyznacza standardy outsourcingu w tym segmencie usług w Polsce.
W 1997 roku, po kilkunastu latach pobytu w USA, Jan Motz wrócił do Polski z pomysłem na biznes.
— Spektakularne sukcesy największych gigantów branży call center na świecie, takich jak Sitel, Convergys czy SR Teleperformance, sprawiły, że pomyślałem, by spróbować tego w Polsce — mówi Jan Motz.
Początki były trudne. Nikt w Polsce nie wiedział wtedy, co to jest call center i jak ta usługa może pomóc w pracy firmy.
— Nasza oferta spotkała się z dużą rezerwą przyszłych klientów, którzy przyzwyczajeni do klasycznych form marketingu, nie byli skłonni ryzykować niekonwencjonalnych rozwiązań — opowiada założyciel Call Center Poland (CCP).
Na początek uruchomił centrum w Krakowie z 50 stanowiskami pracy konsultantów telefonicznych, ale szybko powiększył je o kolejne 100 stanowisk. Tyle że wybór Krakowa okazał się błędem. Większość połączeń dotyczyła Warszawy, a inna strefa taryfikacyjna sprawiała, że koszty były dużo wyższe niż w stolicy.
— Po półtora roku zdecydowałem o przeniesieniu firmy do Warszawy. Wszystkim menedżerom zaproponowaliśmy pracę w stolicy — wspomina Jan Motz.
Trafna decyzja
Decyzja o przenosinach zapadła w odpowiednim momencie. W Polsce i na świecie akurat zaczął się boom na nowe technologie informatyczne. Poza tym wielkie koncerny zaczęły wtedy zmieniać zasady działania: skoncentrowały się na podstawowej działalności, pozostałe procesy zlecając firmom outsourcingowym.
— Dzięki temu pozyskaliśmy pierwszych dużych klientów — Philipa Morrisa czy Johnson & Johnson — mówi Jan Motz.
Jego firma zdobyła ponad 60 proc. udziału w polskim rynku i do dziś utrzymuje pozycję lidera i najsilniejszej marki. Po dwóch latach działalności przedsiębiorstwo zarządzane przez prezesa Jana Motza i dyrektor generalną Kingę Nowakowską osiągnęło ponad 14,5 mln zł przychodów. W rekordowym 2005 roku wyniosły nawet 33,3 mln zł.
Od początku swego istnienia CCP współpracowało z prawie 850 firmami, w tym wieloma z listy 500 najbogatszych spółek sporządzanej przez miesięcznik „Forbes”. Średnio rocznie jest to około 170 klientów. Na ich potrzeby działają dwa nowoczesne centra telefoniczne: w Warszawie i w Górze Kalwarii. Zostały zbudowane z myślą o call center, wykorzystują technologię VoIP. Pracuje w nich około 800 konsultantów.
Według Jana Motza CCP swoją pozycję na polskim rynku zawdzięcza nie tylko temu, że było pionierem, ale także innowacyjnym pomysłom.
— Pierwsi wprowadziliśmy usługi sprzedaży przez telefon z opłatą tylko za efekty naszej pracy. Klienci płacą jedynie wtedy, gdy sprzedamy daną usługę lub produkt. Ewentualnie partycypujemy w przychodach ze sprzedaży — tłumaczy prezes CCP.
Rozmowa międzynarodowa
Po wejściu Polski do Unii Europejskiej firma zyskała nowych klientów.
— Dzięki niższym kosztom pracy możemy teraz oferować usługi na rynkach zagranicznych. Zaczynaliśmy od Niemiec, później przyszła pora na inne kraje Europy Zachodniej oraz na Stany Zjednoczone — mówi Jan Motz.
Obecnie CCP pracuje przez całą dobę w kilku strefach czasowych. W 2005 r. jego przychody z działalności wielojęzycznej wzrosły w porównaniu z 2004 r. dwukrotnie.
Od ubiegłego roku firma oferuje pełen zakres usług i rozwiązań w zakresie outsourcingu procesów biznesowych (BPO), wykorzystujących narzędzia call/contact center, doradztwo, audyt telekomunikacyjny, szkolenia konsultantów, a także opracowanie, wdrożenie i realizację programów lojalnościowych czy zarządzania relacjami z klientem (CRM). Aby sprostać wymaganiom różnych branż, powstały działy: ubezpieczeniowy, farmaceutyczny, telekomunikacyjny. Wszystkie te działania zaowocowały 25-procentowym wzrostem przychodów w stosunku do 2004 roku.
— Nasza strategia opiera się na jakości usług, doradztwie klientom, innowacyjności. Jednak najważniejsi są ludzie — mówi prezes Motz. Jego firma w 2003 r. została Gazelą Biznesu.




