- Zapewne jedynie brakowi znajomości historii można przypisać sformułowanie, że decyzja o usunięciu głazu pamiątkowego poświęconego Bismarckowi w Nakomiadach to efekt tego, iż jest on niepoprawny politycznie. (...) To teren byłych Prus Wschodnich, zamieszkiwanych przez Niemców i Polaków. Ostra germanizacja zaczęła się po dojściu Ottona von Bismarcka do władzy i wcielaniu w życie Kulturkampfu. Kamień w Nakomiadach to pomnik niezgody, który ostro skonfliktował lokalną społeczność (…). Zwłaszcza tu — tak jak zresztą wszędzie — niepotrzebne są nam tego rodzaju pomniki.
Przez wiele ostatnich dziesiątków lat udawało się ludziom wszystkich narodowości, wyznań, zapatrywań żyć w tym regionie bez zadrażnień. Mądrością tych ludzi było omijanie pewnych drażliwych tematów. Budowano i pielęgnowano to, co łączy, a nie dzieli. Trudno więc teraz przyjąć bez zastrzeżeń ekonomiczny punkt widzenia na pomnik (…). Akurat tej sprawy nie można mierzyć pieniędzmi (...), jakie mogą zostawić turyści z Niemiec. Zapewniam (…), że turystyka tzw. sentymentalna — a więc przyjazdy przedwojennych mieszkańców tych ziem — i bez tego pomnika będzie kwitła, tak jak dotychczas. Bo tych ludzi nie przyciągają tu tego rodzaju pomniki, ale wspomnienia lat dziecinnych. (…)
Warmia i Mazury mają dość gotyckich zamków, barokowych pałaców, unikalnych gotyckich kościołów halowych, (...) żeby tworzyć podwaliny dla turystycznej fabryki. I doprawdy lepiej będzie, jak właśnie w przypadku tego głazu zapanuje cisza, a on sam stanie w muzeum (...). Tak, by nie ranić uczuć dużej części społeczeństwa tego regionu.
Paweł Lulewicz
rzecznik prasowy wojewody warmińsko-mazurskiego