Przewoźnik zawiódł się na chemii. Spółka prawie trzykrotnie zwiększy transport paliw i liczy na usługi dla drogownictwa.
Dekoniunktura na rynku chemicznym uderza w przewoźników kolejowych. 2009 r. będzie dla tych firm bardzo trudny.
— Dwa pierwsze kwartały 2008 r. były bardzo dobre. W trzecim odczuliśmy poważny spadek zapotrzebowania na usługi transportowe, a od czwartego kwartału 2008 r. nasz transport dla branży chemicznej przestał jeździć — mówi Artur Pielech, wiceprezes CTL Logistics (CTL).
Prognozy na kolejne miesiące także nie wyglądają optymistycznie.
— Nie ma żadnych sygnałów poprawy na rynku. Widać, że firmy chemiczne mają poważne problemy ze sprzedażą. W segmencie nawozowym spodziewamy się, że wraz z rozpoczęciem sezonu wzrośnie zapotrzebowanie na usługi transportowe. W przypadku produkcji pozostałych chemikaliów trudno wyrokować, w którą stronę sytuacja się rozwinie — mówi Artur Pielech.
Kłopoty mogą mieć szczególnie producenci chemikaliów dla przemysłu motoryzacyjnego oraz dla budownictwa (farby, lakiery, kleje). Zdaniem Artura Pielecha, pogarsza się też zapotrzebowanie na przewozy w branży sodowej. Tymczasem przewozy dla chemii mają 15-procentowy udział w przychodach CTL Logistics, ale w ramach obsługi bocznic kolejowych aż 80 proc. to usługi dla tego sektora. Główni klienci CTL to obecnie m.in. ZA Puławy, ZCh Police, ZA Kędzierzyn, Zachem należący do Ciechu.
CTL znalazł sposób na wybrnięcie z trudnej sytuacji.
— Przestawiamy się na transport paliw. W ubiegłym roku przewieźliśmy 1,1 mln ton, w 2009 r. będzie to 3 mln. Po Lotosie Koleje będziemy drugim przewoźnikiem paliw w kraju — podkreśla Artur Pielech.
Tu też jest pewne ryzyko.
— Jeśli gospodarka będzie spowalniać, zapotrzebowanie na paliwa również będzie maleć — dodaje wiceprezes.
CTL liczy także na usługi przewozowe dla branży kruszyw.
— Jeżeli budowa dróg nie ruszy, to przewoźników czeka tragiczny spadek przychodów — mówi Artur Pielech.
Przewoźnicy odczuwają też skutki wojny cenowej.
— PKP Cargo, największy gracz w branży, obniżały ceny, by nie tracić rynku na rzecz prywatnych przewoźników. Prywatni, broniąc się, robili to samo. Tak niskich cen nie da się utrzymać. Teraz PKP Cargo zamierzają je podwyższyć. My też chcemy to zrobić — tłumaczy wiceprezes.
CTL Logistics pracuje obecnie nad redukcją kosztów. Inwestycje CTL też muszą poczekać na lepsze czasy.
— Planujemy raczej odbudowę parku lokomotyw i wagonów, niż jego rozbudowę. Liczymy, że sytuacja branży zacznie się poprawiać najpóźniej w 2011 r. — dodaje Artur Pielech.