Czego najbardziej obawiają się Polacy

opublikowano: 14-07-2021, 15:17

Izba zrzeszająca ubezpieczycieli przygotowała ranking trosk Kowalskiego. Członkom wskazuje obszary z polisowym potencjałem, a państwo prosi o regulacyjne wsparcie.

Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) we współpracy z Deloittem sprawdziła, czego najbardziej boją się Polacy. Z badania przeprowadzonego na grupie 2 tys. respondentów wynika, że naszą największą troską jest śmierć i ciężka choroba najbliższych oraz brak pieniędzy na leczenie. Ponadto za coraz bardziej prawdopodobne uznajemy ryzyko pogodowe (silny wiatr i huragan) oraz ocieplenie klimatu. Wysoko na liście obaw uplasowały się również wypadki samochodowe.

Pole do popisu dla ubezpieczycieli...

Respondenci mieli do wyboru 40 rodzajów ryzyka i odpowiadali na dwa pytania: „jak bardzo się boisz?” oraz „jak bardzo uznajesz to za prawdopodobne w swoim życiu?” Na bazie danych stworzono mapę ryzyka Polaków (patrz wykres obok). Wnioski? Od finansowych skutków 10 największych obaw Kowalskiego można ubezpieczyć. W trzech obszarach: życie, zdrowie i emerytura branża ma wciąż pole do popisu, bo Polacy ubezpieczają się nieadekwatnie do ryzyka, którego są świadomi.

– Z prywatnej polisy zdrowotnej korzystają 3 mln osób. Większość z nas nie oszczędza dodatkowo [prywatnie - red.] na emeryturę, co można robić za pomocą produktów ubezpieczeniowych. Sporo do zrobienia jest również w segmencie indywidualnych polis na życie ze stricte ochronnymi elementami zdrowotnymi. W I kwartale wzrosła sprzedaż w tym segmencie. Warto dodać, że był to tragiczny kwartał pod względem liczby ofiar COVID-19. Ubezpieczyciele wypłacili znacznie więcej świadczeń niż rok wcześniej ― mówi Marcin Tarczyński, menedżer do spraw komunikacji i analiz w PIU.

Respondentów nie zapytano o powody nieubezpieczania się mimo świadomości ryzyka. Barierą wskazywaną przy innych okazjach był np. brak pieniędzy i niedopuszczanie do siebie myśli, że może nam się przydarzyć coś złego.

Lepiej zapobiegać niż leczyć:
Lepiej zapobiegać niż leczyć:
Jan Grzegorz Prądzyński, który kieruje Polską Izbą Ubezpieczeń, podkreśla, że w latach 2011-20 branża zlikwidowała 18,5 mln szkód komunikacyjnych i wypłaciła 116 mld zł odszkodowań. Przypomina, że jesteśmy w niechlubnej czołówce Europy pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków.
Marek Wiśniewski

...i dla regulatora

Zdaniem Jana Grzegorza Prądzyńskiego, prezesa PIU, raport jest ważnym narzędziem dla branży - dzięki niemu ubezpieczyciele mogą lepiej zrozumieć potrzeby klientów. Szef izby zwraca uwagę, że część obaw Polaków można skutecznie redukować działaniami prewencyjnymi ― np. w segmencie polis komunikacyjnych.

― Uważamy, że dostęp do informacji o punktach karnych i mandatach jest ważny. Dziś oceniamy kierowcę wyłącznie na podstawie historii szkód. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, jakie wykroczenia drogowe popełniał, moglibyśmy lepiej ocenić jego styl jazdy i oszacować, jakie zagrożenie stwarza na drodze, a także lepiej dostosować cenę polisy ― mówi prezes PIU.

Innym obszarem, w którym może pomóc państwo, jest zdrowie. Prezes PIU uważa, że warto pójść śladem krajów, które dopuściły do publicznego systemu zdrowotnego komercyjnych ubezpieczycieli. Zaznacza, że dziś branża w Polsce oferuje prywatne polisy zdrowotne, które zyskują na popularności. Są to jednak ubezpieczenia dające przede wszystkim szybki dostęp do świadczeń, których dostępność w systemie publicznym jest ograniczona. W efekcie Kowalski płaci składkę dwa razy – publicznie i prywatnie.

― Nie mamy świadomości, ile kosztuje medycyna. Koszty utrzymania publicznej służby zdrowia rosną znacznie szybciej niż składka zdrowotna. Koszyk świadczeń medycznych prędzej czy później będzie musiał zostać ograniczony, co stworzy możliwość rozwoju prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Francja i inne kraje europejskie dopuściły do publicznego systemu komercyjne podmioty, skracając w ten sposób czas oczekiwania pacjenta. U nas takie podejście obowiązuje wyłącznie w przypadku stomatologii ― wyjaśnia prezes PIU.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane