Czesi znowu mają problem z importowaną żywnością

Nasi sąsiedzi powracają do tematu „podwójnych standardów”, m.in. w branży spożywczej. Tym razem nie atakują Polaków, ale walczą razem z nimi w UE.

Czeski minister rolnictwa Marian Jurečka na Twitterze donosi o kolejnych badaniach, które miały pokazać, że ci sami producenci produkują lepszą żywność na rynki zachodnie niż środkowo-europejskie. Np. paluszkom rybnym wytyka większą zawartość ryby w przypadku produktu kierowanego dla konsumentów niemieckichi austriackich niż takiego samego produktu dla Czechów. Mowa jest też o różnicach w wadze (Austriakom i Niemcom oferowano większe porcje), składzie, kolorze towarów. Sprawę odnotowują nie tylko czeskie media, ale też zachodnie branżowe portale.

Zobacz więcej

3. - takie miejsce wśród odbiorców naszej żywności zajmują Czesi. Wyprzedzają ich Niemcy i Brytyjczycy. Na zdjęciu Marian Jurecka Fot. ARC

— Różnica w jakości produktów tego samego producenta jest fundamentalna. Naszym celem jest znalezienie prawnego rozwiązania [które będzie temu przeciwdziałać — red.] na poziomie unijnym — mówi Marian Jurečka, cytowany przez czeski dziennik iDNES.

Zapowiedział, że w tym tygodniu zaprezentuje wyniki badań na spotkaniu unijnych ministrów rolnictwa. Portal Just-food.com podkreśla, że interwencje na poziomie unijnym wraz z Czechami prowadzą Słowacja, Węgry, Bułgaria i Polska.

Włączenie Polaków do tego składu jest o tyle ciekawe, że podwójne standardy jeszcze niedawno głośno zarzucali nam właśnie Czesi, a rodzime gazety z lubością rozpisywały się, cytując również tamtejszychpolityków, jak słabej jakości jest żywność z Polski, bo Polacy wprawdzie mają też tę z wyżej półki, ale nie sprzedają jej w Czechach. Zapytaliśmy więc czeskie ministerstwo rolnictwa, jak zamierza współpracować z Polską w tej sprawie, skoro od kilku lat polska żywność jest w Czechach na cenzurowanym. Dwa lata temu tamtejsza Izba Przemysłu Spożywczego przeprowadziła nawet wielką kampanię billboardową przeciwko produktom z Polski.

Rzeczniczka resortu Markéta Ježková uchyliła się od odpowiedzi, stwierdzając jedynie, że w tych kwestiach ministerstwo popiera stanowisko Państwowej Inspekcji Rolnej i Żywnościowej (SZPI), która jest odpowiedzialna za monitorowanie jakości produktów spożywczych. We wskazanym przez nią komunikacie mowa jest jednak o testach takich samych produktów z Czech, Słowacji, Austrii, Niemiec i Węgier, a więc obecnej sprawie, a nie o zastrzeżeniach do żywności z Polski.

Zapytaliśmy nasz resort rolnictwa, czy — skoro włącza się w walkę Czechów — dostrzega podobne zjawisko w Polsce i przeprowadził podobne badania jak Czesi. Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego resortu, odwołała się w odpowiedzi do dwóch wydarzeń sprzed miesięcy — spotkań polityków w marcu i maju tego roku. Jacek Bogucki, który uczestniczył w jednym z nich, zadeklarował, że „Polska popiera wszelkie działania zmierzające do eliminowania nieuczciwych praktyk rynkowych i ochrony interesów konsumenta”.

Podkreślił też „złożoność problemu podwójnej jakości oraz konieczność wymiany informacji w zakresie jakości żywności między państwami członkowskimi Unii Europejskiej i Komisją Europejską”. Przy poprzedniej czeskiej ofensywnie producenci żywności tłumaczyli m.in., że różnice w składach wynikają z innych gustów lokalnych konsumentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, Bartłomiej Mayer

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Czesi znowu mają problem z importowaną żywnością