Amerykańskie giełdy kończyły środowe sesje niewielkimi zmianami indeksów. Nastroje pogorszył wzrost notowań ropy i paliw, ale pozytywnym sygnałem okazały się dane makro. Choć kilka blue chipów spotkała duża przecena analitycy są dobrej myśli. W ich ocenie obecne osłabienie rynków, to tylko krótka przerwa w rozpoczętych w połowie października wzrostach. Do tej pory przełożyły się one na ok. 4,5 proc. wzrost indeksów Dow Jones i S&P500 i blisko 7,0 proc. zwyżkę Nasdaq.
Podane przed sesją dane makro nie rozczarowały inwestorów. Październikowa inflacja cen detalicznych wprawdzie okazała się wyższa niż oczekiwano, ale i tak była najniższa w okresie ostatnich czterech miesięcy. W ujęciu bazowym okazała się zgodna z prognozami. Wyraźnie spadły rentowności obligacji skarbowych. Kurs General Motors spadał w środę nawet do poziomu sprzed 18 lat.
Inwestorzy obawiają się strajku pracowników, który mógłby znacznie zwiększyć straty koncernu. Mocno poszedł w dół kurs American Express. Prezes spółki wystraszył giełdowych graczy mówiąc, że rynkowe prognozy jej kwartalnych wyników mogą być zbyt optymistyczne.
Na rynku spółek technologicznych najwyższy kurs w historii osiągnęły akcje Apple. Powodem było podwyższenie prognozy jego wyników przez Bear Stearns.
W Europie sesje kończyły się największymi zniżkami indeksów od trzech tygodni. Rozczarowały wyniki kwartalne kilku blue chipów, m.in. RWE, trzeciej europejskiej spółki użyteczności publicznej. Część inwestorów zdecydowała się także na realizację zysków po ostatnich wzrostach. W poniedziałek Stoxx 600 osiągnął najwyższa wartość od miesiąca.