Deficyt powinien spadać szybciej

Resort finansów zakłada, że w ciągu najbliższych trzech lat PKB będzie rósł o blisko 4 proc. Przy takiej koniunkturze za mało zaciskamy pasa — mówią eksperci

Jak co roku w kwietniu, Ministerstwo Finansów (MF) przygotowuje scenariusz dla gospodarki i kondycji publicznej kasy na kilka lat do przodu. Aktualizacja programu konwergencji ma przekonać urzędników z Brukseli, że w finansach wszystko jest pod kontrolą. Przy ul. Świętokrzyskiej plan został już zarysowany, a w przyszłym tygodniu powinien zaakceptować go rząd.

Wyświetl galerię [1/2]

Prognoza wzrostu PKB, którą przygotowaliśmy, jest optymistyczna, ale nie nadmiernie optymistyczna – mówi Leszek Skiba, wiceminister finansów. Marek Wiśniewski

— Prognoza wzrostu PKB, którą przygotowaliśmy, jest optymistyczna, ale nie nadmiernie optymistyczna — mówi Leszek Skiba, wiceminister finansów.

Gospodarka pędzi

Resort finansów bez zmian zostawił budżetową prognozę wzrostu PKB na ten rok w wysokości 3,6 proc., ale już od przyszłego roku spodziewa się, że koniunktura będzie lepsza. W 2018 r. plan dochodów i wydatków państwa będzie oparty na realnym wzroście PKB na poziomie 3,8 proc. W latach 2019-20 eksperci MF prognozują zaś przyspieszenie do 3,9 proc. rocznie. Skąd takie wyniki? Motorem napędowym ma być przede wszystkim konsumpcja, która w tym roku zwiększy się o 4 proc., a w przyszłym o 3,5 proc. Przez różowe okularyfiskus patrzy także na odbicie w inwestycjach, które w tym roku mają urosnąć o 7,2 proc., a za rok o blisko 8 proc. W kolejnych latach wciąż mają solidnie zwiększać się o ok. 7 proc. rocznie.

— Prognozy są faktycznie optymistyczne, ale w racjonalnych granicach. Naszym zdaniem, przewidywany wysoki wzrost może wynikać z mocniejszego impulsu ze strony inwestycji. MF wie lepiej, jakie jest tempo podpisywania nowych umów — mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING BSK. Zwraca uwagę, że ryzykiem pozostają wciąż nastroje w sektorze prywatnym.

— Tutaj odbicie nakładów wciąż się opóźnia — podkreśla ekspert.

Tegoroczna prognoza wzrostu przygotowana przez MF nie jest najbardziej optymistyczna — analitycy mBanku spodziewają się, że PKB zwiększy wartość aż o 4 proc. Jednak wśród większości ekspertów panuje przekonanie, że w przyszłym roku gospodarka będzie rosła wolniej. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zakłada zaś, że z roku na rok tempo wzrostu będzie coraz wolniejsze.

Deficyt w dół

Resort finansów nie ma wątpliwości, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych znajdzie się od przyszłego roku na spadkowej ścieżce. Już w ubiegłym roku dziura w finansach była na niskim poziomie i wyniosła 2,4 proc. To jeden z trzech najniższych poziomów od ponad dwóch dekad, lepiej było tylko w 1999 r. i 2007 r., ale wówczas PKB rósł odpowiednio o 4,6 proc. i 7 proc. Ubiegłoroczny wynik poprawiło w dużym stopniu to, że mocno dołowały inwestycje, a samorządy wypracowały 7,7 mld zł nadwyżki. W tym roku eksperci MF przewidują, że deficyt wzrośnie do 2,9 proc. i nie trafimy do grona krajów, którym grozi procedura nadmiernego deficytu.

— Trochę dziwi, że przy takich prognozach dla gospodarki mamy aż 2,9 proc. deficytu. Jest tutaj pole do zaskoczenia pozytywnego dzięki poprawie ściągalności danin i lepszej koniunkturze — zwraca uwagę Rafał Benecki. MF poinformowało też Brukselę, jak będą wyglądały efekty poprawy ściągalności danin. Nowe narzędzia, które dostanie skarbówka, mają przynieść nawet 9 mld zł dodatkowych wpływów z podatku od towarów i usług w przyszłym roku, 6 mld zł w 2019 r. i 4 mld zł rok później. Strony wydatkowej ma zaś pilnować stabilizująca reguła. Dzięki niej resort finansów ma limity, które nie pozwalają na nadmierne popuszczenie pasa, gdy dług publiczny jest zbyt wysoki. Przy najnowszych prognozach fiskus postanowił wykorzystać je w pełni, dlatego deficyt nie spada tak mocno, jak przewidywano jeszcze rok temu. — Utrzymywanie deficytu w przedziale 2-3 proc. PKB na szczycie koniunktury nie jest komfortową sytuacją w finansach publicznych. Chociaż deficyt pozostaje pod kontrolą, to nie pozwoli agencjom ratingowym poprawić naszych ocen — uważa ekonomista ING BSK. MF ma jednak nadzieję, że w ślad za obniżającym się deficytem i szybko rosnącągospodarką od przyszłego roku na spadkową ścieżkę wróci dług i do końca dekady obniży się do 52,1 z 55,3 proc. PKB obecnie.

Budżetówka bez podwyżek

Przyszłoroczne wydatki pozwoli też utrzymać w ryzach zamrożenie funduszu płac w budżetówce — gdyby rząd zdecydował się je podnieść o wskaźnik inflacji, jak w tym roku, to musiałby wysupłać z kasy państwa ponad 2 mld zł. Dla pracowników administracji nie jest to najlepsza wiadomość, chociaż przy ul. Świętokrzyskiej zapowiadają powrót do indeksacji wynagrodzeń od 2019 r. Według wyliczeń MF, wciąż dobrze wygląda sytuacja na rynku pracy, a odsetek osób bez zatrudnienia — liczony według unijnej metodologii — będzie stopniowo spadał z 5,7 proc. w tym roku do 4 proc. w 2020 r. W tym samym czasie dynamika wzrostu przeciętnych miesięcznych płac przyspieszy nominalnie z 4,8 proc. do 5,3 proc. Niestety, wartość pieniądza będzie jednak coraz mocniej podgryzana przez inflację. W 2017 r. średniorocznie ceny będą rosły o 1,8 proc., ale w kolejnych dwóch latach będzie to po 2,3 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Deficyt powinien spadać szybciej