Firma z Olecka zwolniła już 237 pracowników. Wyklucza likwidację zakładu i szuka nowych kontraktów.
Delphia Yachts, jedna z największych stoczni jachtowych w Polsce, ma kłopoty. Wojciech Kot, jeden z jej założycieli i jednocześnie prezes Stowarzyszenia Przemysłu Jachtowego Polskie Jachty, szuka oszczędności. Dlatego zwolnił już dwie trzecie z 660 osób załogi.
Powód? Brak zamówień. Spółka eksportuje 93 proc. produkcji.
— Sytuacja jest trudna. Cofnęliśmy się o 4 lata w liczbie zamówień — narzeka Wojciech Kot.
Jego zdaniem, winny jest rząd, który nie pomaga upadającym spółkom, choć w przypadku Delphia Yachts nie ma mowy o likwidacji. Właściciel nie załamuje rąk.
— Będziemy produkować nowe modele jachtów. Szukamy kontrahentów. Trzeci kwartał był całkiem dobry, a dzięki oszczędnościom ten rok zakończymy na plusie — mówi z optymizmem Wojciech Kot.
Delphia Yachts produkuje jachty żaglowe. Istnieje od 1990 r. Powstała z inicjatywy braci Piotra i Wojciecha Kotów. Jest marką rozpoznawalną na całym świecie. Od wielu lat Delphia Yachts współpracuje z firmą Brunswick Marine, produkując na wyłączność łodzie typu Quicksilver.