Deweloperzy idą za granicę

opublikowano: 23-04-2018, 22:00

Murapol prowadzi inwestycje w Berlinie i Edynburgu, MLP buduje w pobliżu Dortmundu

Niektóre firmy deweloperskie dostrzegły szansę na ekspansję zagraniczną.

WYZWANIA: Dla firm budujących za granicą trudnością może być konieczność dostosowania do lokalnych, często bardzo restrykcyjnych przepisów określających standardy w budownictwie mieszkaniowym — uważa Katarzyna Kuniewicz, partner w Reas.
Zobacz więcej

WYZWANIA: Dla firm budujących za granicą trudnością może być konieczność dostosowania do lokalnych, często bardzo restrykcyjnych przepisów określających standardy w budownictwie mieszkaniowym — uważa Katarzyna Kuniewicz, partner w Reas. Fot. Marek Wiśniewski

— Zachęciła nas do tego bardzo dobra koniunktura na rynkach mieszkaniowych Niemiec i Szkocji. Jednakże do aktywności zagranicznej podchodzimy rozważnie, a projekty, nad którymi pracujemy, mają charakter pilotażowy. Na takich niewielkich budowach, znacznie mniejszych od naszych krajowych przedsięwzięć, chcemy poznawać specyfiki tych rynków — mówi Nikodem Iskra, prezes Murapolu.

Grupa Murapol wyszła z działalnością poza granice Polski w 2016 r. Obecnie przygotowuje projekty w Berlinie i położonym 40 km na południe Zossen, a także dwie inwestycje w stolicy Szkocji Edynburgu. Projekt w Berlinie przy Am Luckefeld to 9 kameralnych budynków (126 mieszkań), a w Zossen — 230 lokali. W Edynburgu przedsięwzięcia deweloperskie przy Ferry Road i London Road obejmują 60 mieszkań. Również MLP — polski deweloper działający w segmencie nieruchomości magazynowych — postawił na inwestycje za Odrą.

Korzyści i wyzwania

— Biznesowe parametry prowadzenia działalności na rynku niemieckim, m.in. średnia długość najmu, czynsze, stopy zwrotu, bariery wejścia na rynek, są atrakcyjniejsze niż w Polsce. Niewątpliwie konieczna jest znajomość specyfiki tego rynku, ale stworzyliśmy tam lokalny zespół, który świetnie sobie radzi — podkreśla Radosław T. Krochta, prezes MLP Group.

Również zdaniem prezesa Grupy Murapol wejście na rynki zagraniczne musi być poprzedzone ich dogłębnymi analizami, zarówno procedur administracyjnych związanych z przygotowaniem i realizacją inwestycji, jak i potrzeb i preferencji nabywców mieszkań. Na przykład głównymi ich nabywcami w Niemczech są fundusze inwestycyjne i organizacje zarządzające pieniędzmi samorządowymi. Z kolei w Szkocji odsetek klientów indywidualnych jest większy. W Edynburgu najbardziej popularne są kawalerki i lokale 2- i 3-pokojowe. W Niemczech najchętniej kupowane są lokale 3- i 4- pokojowe w przedziale 56-75 mkw.

Grupa Murapol ma już pozwolenia na budowę inwestycji przy Am Luckefeld w Berlinie. Na zaawansowanym etapie jest także procedowanie formalności administracyjnych w szkockich inwestycjach.

— Dokonane inwestycje pozytywnie oceniamy z punktu widz enia doświadczenia, które zbieramy, i wzrostu wartości nieruchomości. Nabyte w 2016 r. grunty, po „uzbrojeniu” w pozwolenia na budowę, w czym uczestniczą architekci z naszej pracowni MAD, wykazują dzisiaj znaczne zwyżki w stosunku do cen nabycia — podsumowuje Nikodem Iskra.

Według Katarzyny Kuniewicz, partnera w firmie Reas, kierującej zespołem badań i analiz rynku, decyzja o wejściu na rynek zagraniczny jest zwykle podyktowana chęcią zdywersyfikowania działalności, co pozwala lepiej się chronić przed ryzykiem kryzysu.

— W tym kontekście rozszerzenie działalności na kolejne rynki w Polsce nie jest rozwiązaniem, ponieważ nie ma istotnej różnicy między poszczególnymi polskimi miastami — mówi Katarzyna Kuniewicz.

Z perspektywy lat

W poprzednich dziesięcioleciach polscy deweloperzy również podejmowali próby ekspansji. Przykładem udanej dywersyfikacji terytorialnej jest GTC, która — jako firma z polskim kapitałem — już w 1998 r. rozszerzyła działalność na Czechy, Rumunię i Węgry.

— Rozwój na rynku rumuńskim był jednym z najbardziej kształtujących doświadczeń dla naszej firmy, ponieważ braliśmy udział w przekształceniu prowincjonalnego krajobrazu miejskiego we współczesne centrum biznesowe. W Bukareszcie powstał pierwszy zagraniczny biurowiec GTC, America House, jedna z najbardziej przełomowych inwestycji dla rynku biurowego rumuńskiej stolicy. Przez następne lata inwestowaliśmy w kolejne kraje Europy Środkowo-Wschodniej ze stosunkowo słabo rozwiniętymi rynkami nieruchomości, w których dostrzegliśmy duży potencjał długoterminowego wzrostu — mówi Thomas Kurzmann, prezes GTC.

Natomiast Echo Investment, które w latach 2008-13 próbowało sił na rynku rumuńskim i węgierskim (retail) oraz na Ukrainie (biura), postanowiło zmienić strategię.

— Koncentrujemy się na polskim rynku, gdzie mamy ponad 1,1 mln mkw. biur, mieszkań i centrów w budowie i przygotowaniu. Działki zagraniczne wystawiliśmy na sprzedaż. Realizacja tamtejszych projektów przeciągała się z przyczyn administracyjnych, zmieniających się oczekiwań najemców i samorządów, zmian prawnych i wielu innych perturbacji, których przez lata nie brakowało — tłumaczy Paweł Słupski, koordynator ds. PR Echo Investment.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Deweloperzy idą za granicę