Dilerzy między młotem a kowadłem

opublikowano: 18-01-2013, 00:00

Sprzedawcy Seata mają problem z dostępem do aut. Nowy importer chce ich badać, gdy stary w sądzie podważa jego prawo

Kłótnie w rodzinie najmocniej odbijają się na najmniejszych. Tak samo, jak twierdzą polscy dilerzy Seata, jest w autobiznesie. Od początku roku sprzedawcy aut hiszpańskiej marki, wchodzącej w skład grupy Volkswagena, mieli korzystać z możliwości zamawiania samochodów u dwóch polskich importerów: starego, czyli Iberia Motor Company (IMC), i nowego — Volkswagen Group Polska (VWGP). Mogą mieć jednak kłopot z zamówieniem ich u kogokolwiek, bo IMC jest w sporze z Seatem, a wykonanie umów VWGP z producentem — właśnie w rezultacie tego sporu — zostało zawieszone przez sąd. Efekt: niedobór nowych aut w salonach oraz perspektywa kolejnych spadków i tak dołującej w ostatnich latach sprzedaży.

Krystian Poloczek (FOT. ARC)
Krystian Poloczek (FOT. ARC)
None
None

Sąd rodzinny

Wokół Seata od kilku miesięcy panuje w Polsce spore zamieszanie, które na początku roku jeszcze się pogłębiło. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o zabezpieczeniu roszczeń należącej do Krystiana Poloczka IMC przeciwko Seatowi w kolejnej odsłonie sporu między producentem samochodów a ich wieloletnim importerem, któremu w ubiegłym roku wypowiedziano umowę (patrz ramka). IMC zarzuca Seatowi czyny nieuczciwej konkurencji i chce pozostać jedynym krajowym importerem hiszpańskich aut do końca obowiązywania umowy, czyli jeszcze przez dwa lata.

Na mocy postanowienia sądu Seat ma nie zawierać z VWGP lub innymi działającymi w Polsce podmiotami umów hurtowej sprzedaży samochodów, a realizacja już zawartych umów zostaje zawieszona. Do sporu nie chce odnosić się VWGP, czyli nowy, wybrany przez Seata, importer, będący odnogą niemieckiego koncernu stworzoną z odkupionych w ubiegłym roku od Jana Kulczyka i połączonych polskich importerów VW i Skody. — Nie jesteśmy stroną tej sprawy, nie chcemy jej komentować — mówi Jerzy Krężlewski z VWGP.

O sprawie oficjalnie nie chcą też mówić przedstawiciele grupy Krystiana Poloczka. Jan Krynicki, rzecznik IMC — informującego dilerów, że zamawianie samochodów w VWGP „jest obarczone istotnym ryzykiem niezrealizowania dostaw” — zastrzega, że spółka zgodnie z umowami pozostaje importerem Seata do listopada 2014 r. i nie komentuje sporu. O komentarz poprosiliśmy też hiszpańską centralę Seata, ale do momentu zamknięcia tego numeru „PB” nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Dola dilera

Tymczasem dilerzy Seata biją na alarm. W ciągu ostatnich dwóch lat z polskiej sieci zniknęło ich 16 — dziś jest 34. Niemal wszyscy zrzeszeni są w Stowarzyszeniu Partnerów Seata, które od kilku miesięcy śle coraz bardziej dramatyczne listy do producenta.

Dilerzy przekonują w nich, że polityka cenowa, prowadzona przez Seata, jest zupełnie nieadekwatna do polskiego rynku, a brak jasnej strategii marki wpędza ich w coraz większe problemy. Zachęcają też producenta i importerów do organizacji spotkań, na których możliwe byłoby wypracowanie wspólnej linii działania. Bez rezultatu.

— Kłopoty dilerów Seata w Polsce zaczęły się w 2010 r., gdy zaczęli otrzymywać znacznie gorsze warunki handlowe. Importer, czyli IMC, tłumaczył to zmianą w polityce koncernu. Myśleliśmy, że to tylko przejściowe zawirowania i wszystko wróci do normy, ale było tylko gorzej — mówi Arkadiusz Rutkowski, prezes stowarzyszenia.

Liczby zdają się potwierdzać te problemy — wśród najchętniej kupowanych marek samochodów używanych Seat jest dziś na miejscu siódmym, podczas gdy w gronie nowych aut można go znaleźć dopiero w połowie trzeciej dziesiątki, z zaledwie 1756 nowych rejestracji w ubiegłym roku.

Tymczasem jeszcze kilka lat temu sprzedawało się około 5 tys. nowych seatów rocznie. Wśród dilerów, którzy wypadli z rynku, były też dwie zarządzające kilkunastoma salonami Seata spółki Krystiana Poloczka — ProMotors i Śląsk Auto. Ich przedstawiciele twierdzili, że bezpośrednią przyczyną upadku było nagłe wstrzymanie finansowania przez Volkswagen Bank Polska, a pośrednią — „niejasna polityka producenta”.

Badanie na śniadanie

Problematyczna cena aut i bankowe niespodzianki tylko zaczynają litanię zarzutów wobec Seata — nakładają się na nią duże

opóźnienia przy realizacji zamówień. To oznacza nie tylko mniej aut i niezadowolonych klientów — na spadku sprzedaży cierpią też dochodowe autoryzowane serwisy, w których właściciele aut naprawiają niemal wyłącznie „młode”, maksymalnie trzy-czteroletnie samochody.

— Zamówienia części zamiennych realizowane są przez dotychczasowego importera bez większych opóźnień. Z samochodami jest znacznie gorzej. Dilerzy handlują autami z zapasów własnych lub importera. Auta zamawiane do produkcji praktycznie nie zmieniają swoich statusów — niewielka część dociera do Polski — mówi Arkadiusz Rutkowski.

Dilerzy liczyli na to, że gdy importerem stanie się spółka zależna od koncernu, sytuacja zmieni się na lepsze. Z nowym importerem też jednak niełatwo było się dogadać — pod koniec grudnia VWGP rozesłało do dilerów informację, że przed podjęciem konkretnych rozmów o współpracy chce — przy pomocy audytorów Ernst & Young — zweryfikować ich wyniki.

— Ta informacja była zaskoczeniem. Dilerzy są audytowani przez dotychczasowego importera, a wyniki finansowe są raportowane, dlatego nie wiemy, czemu te audyty mają służyć, zwłaszcza że aktualne umowy dilerskie są ważne do listopada 2014 r. Stowarzyszenie poprosiło o wyjaśnienie tej sytuacji zarówno producenta, jak i VWGP — mówi Arkadiusz Rutkowski.

Wskazany zakres badania jest bardzo szeroki — oprócz dokumentów finansowych z ostatnich trzech lat dilerzy mają dostarczyć też m.in. wypisy z ksiąg wieczystych i ewidencji gruntów czy kopie umów z kluczowymi pracownikami. Narastają wśród obawy, czy tak szczegółowe badanie — w dodatku biorące pod uwagę wyniki tylko z ostatnich, najgorszych dla dilerów, lat — w ogóle można przejść.

— To nie jest audyt, tylko weryfikowanie wyników dilerów przed podjęciem konkretnych rozmów. To standardowa procedura na rynku — uspokaja Jerzy Krężlewski. Na razie nie wiadomo, ilu dilerów zdecydowało się poddać badaniu.

Jeśli sytuacja się nie zmieni, dilerzy będą zmuszeni albo do ogłoszenia bankructwa, albo do wycofania się z działalności. Już dziś większość z nich pokrywa generowane przez Seata straty przychodami z innych biznesów. — Narasta niepewność. Słyszymy wiele obietnic, ale operacyjnie nic nie zmienia się na lepsze — mówi Arkadiusz Rutkowski.

Nadzieja umiera ostatnia

Przedstawiciele VWGP deklarują, że dilerzy Seata nie mają czego z ich strony się obawiać. — Nie zamykamy się na rozmowy z nikim. Chcemy kontynuować współpracę z dotychczasowymi dilerami Seata i pozyskiwać nowych. Chcemy też umożliwić sprzedawanie seatów dilerom innych marek naszej grupy — mówi Jerzy Krężlewski. Arkadiusz Rutkowski ma nadzieję, że dotychczasowym dilerom uda się przetrwać na rynku i „powrócić na szeroką drogę”.

— To nie jest nasz spór. Nie chcemy w nim uczestniczyć i nie powinniśmy ponosić jego konsekwencji — mówi prezes Stowarzyszenia Partnerów Seata.

Sprzedaż aut ostro wyhamowała

Branża motoryzacyjna nie ma ostatnio powodów do radości. Mimo niezłych początków 2012 r. okazał się pod względem sprzedaży aut w Polsce bardzo słaby (-1,5 proc. r/r w przypadku rejestracji nowych samochodów osobowych), a dobił go fatalny finisz — grudniowy wynik był aż o 22 proc. gorszy niż dwa lata temu. Szczególnie niepokojące jest to, że auta przestają kupować klienci indywidualni — z wyliczeń Instytutu Badawczego Samar wynika, że w październiku ich udział w ogólnej liczbie rejestracji skurczył się do zaledwie 38 proc., co jest najgorszym wynikiem od 2000 r., gdy zaczęto zbierać dane. Sprzedawcy aut mają kłopoty nie tylko w Polsce — w całej Europie sprzedaż spadła w 2012 r. o 8 proc.

Globalny kłopot z importerami

Spory prawne producentów z importerami to nie tylko polska specjalność — wygląda jednak na to, że to specjalność spółek z grupy Volkswagena. W tym tygodniu sąd w indyjskim Jaipur wydał nakaz aresztowania Matthiasa Müllera, CEO grupy Porsche, i ośmiu innych ważnych menedżerów luksusowej marki. Powód: pozew złożony przez Precision Cars India, który od 2003 r. importował samochody Porsche, póki koncern w kwietniu ubiegłego roku — bez wcześniejszego ostrzeżenia — nie uczynił importerem swojej indyjskiej spółki zależnej. Precision Cars zarzuca menedżerom m.in. oszustwo i zastraszanie. Porsche na razie nie komentuje sprawy.

Wspólnicy na wojennej ścieżce

26 stycznia minie 20 lat od chwili, gdy należąca do Krystiana Poloczka IMC podpisała umowę importerską z Seatem. Przez prawie dwie dekady rozwijała sprzedaż hiszpańskiej marki w Polsce, a później także na Ukrainie i w Rosji (tam sieć dilerską przekazała Seatowi w 2011 r.). Krystian Poloczek liczył na to, że z biznesu uda mu się wyjść na podobnie korzystnych warunkach, jak Janowi Kulczykowi. Seat nie zdecydował się jednak na odkupienie importerskiego biznesu i wypowiedział IMC umowę. Obowiązuje ona do końca listopada 2014 r. — IMC twierdzi, że do tego czasu powinno być wyłącznym polskim importerem marki, ale Seat we wrześniu 2012 r. ogłosił, że funkcję tę pełnić będzie też VWGP. Spór cywilny między starym importerem a producentem, w ramach którego wydano postanowienie o zabezpieczeniu roszczeń, toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Spółki mają też próbować rozstrzygnąć konflikt w wiedeńskim trybunale arbitrażowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane