Dane z USA były lepsze – zgodne z prognozami było cotygodniowe bezrobocie (271 tys.), ale powyżej oczekiwań wypadły odczyty nt. kondycji sektora wytwórczego w Filadelfii (wzrost w listopadzie do 1,9 pkt. z -4,5 pkt.), a także indeks wskaźników wyprzedzających Conference Board, który w październiku wzrósł o 0,6 proc. m/m (oczekiwano 0,5 proc. m/m). Nie wpłynęło to na szacunki oczekiwań odnośnie grudniowej podwyżki stóp – wg. CME Group FedWatch wynoszą one 68 proc.
Korekcyjny układ widać na koszyku BOSSA USD, gdzie doszło do złamania wzrostowej linii trendu rysowanej od połowy października. Dodatkowo ryzyko zwiększa fakt, że naruszenie tegorocznego szczytu z marca przy 84,06 pkt. było chwilowe, a dzisiaj rynek wyraźnie ruszył w dół. Dlatego też kluczowe będzie zachowanie się notowań w okolicy minimum z 12 listopada przy 83,23 pkt.
W perspektywie do 16 grudnia nadal wydaje się, że trudno będzie o większą korektę dolara. Im bliżej będzie posiedzenia FED, tym większe powinny być oczekiwania, co do podwyżki stóp, a to powinno napędzać zwyżki amerykańskiej waluty. Patrząc na kalendarz kolejnych dni, to uwagę zwrócą wtorkowe dane nt. PKB w III kwartale (rewizja), wskaźnik zaufania konsumentów Conference Board, oraz zaplanowane na środę dane nt. dochodów i wydatków w październiku, nastrojów konsumenckich Uniw. Michigan, oraz zamówień na dobra trwałego użytku. W piątek 27 listopada mamy też tzw. szał zakupowy (Black Friday), a wstępne raporty z tego wydarzenia poznamy w kolejnych dniach. Jeżeli powyższe odczyty wskażą na odbicie w konsumpcji, to powinno to pomóc dolarowi.
Na wykresie EUR/USD mamy wyłamanie z kanału spadkowego, który przebiegał w okolicach 1,0715-20. We wcześniejszym raporcie zwracaliśmy uwagę, że w takiej sytuacji możemy być świadkami dynamicznego ruchu w okolice 1,0830 (okolice szczytu z 12 listopada). Opublikowane dzisiaj zapiski z posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego nie wniosły wiele ponad to, co już wiadomo – zwłaszcza w kontekście słów Mario Draghiego, które w ubiegłym tygodniu wygłosił w Parlamencie Europejskim, kiedy to stwierdził, że oznaki odbicia w inflacji słabną. W tym kontekście uwagę w zapiskach przykuwają sformułowania mówiące o powrocie spadków na rynku ropy i jej negatywnym wpływie na inflację. Przy czym ECB zwraca uwagę na niekorzystne uwarunkowania makroekonomiczne na tym rynku, co zdaje się sugerować, że trend się szybko nie odwróci.