Dom kota

Nowoczesny styl, olbrzymie przeszklenia i naturalne, jasne kolory. W takich miejscach, zdaniem architektów, nie tylko koty czują się komfortowo. Ludziom łatwiej wybrać zwierzę do adopcji.

Prawdopodobnie najpiękniejsze w Polsce schronisko dla zwierząt. Ponad 200 mkw. kociego raju. Przytulne legowiska, drapaki, mostki i podwieszane pod sufitem drabinki. Są nawet konary drzew do skakania, zabawy w ganianego i drapania.

Wyświetl galerię [1/7]

Dom Kota — architektoniczna perełka i azyl dla zwierząt w jednym. Budowa tej części schroniska w Dobrej zajęła prawie rok i kosztowała milion złotych.To inwestycja gmin Kołbaskowo, Police, Nowe Warpno i Dobra. FOT. ANDRZEJ SZKOCKI, MATERIAŁY PRASOWE

— Kiedyś odwiedzałam schronisko dla zwierząt w Hamburgu. Były tam bardzo ciekawe pomieszczenia dla kotów — przeszklone, połączone z zewnętrznymi wybiegami. Ta koncepcja bardzo mi się spodobała. I gdy zapadła decyzja o budowie domu kota w naszym schronisku, chciałam skorzystać z tych rozwiązań. Udało się. Dzięki temu można oglądać, jak każdy kot się zachowuje w naturalnym otoczeniu, a nie w ciasnym kojcu — opowiada Katarzyna Hermanowicz, dyrektor Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Dobrej pod Szczecinem.

Z konkretnym pomysłem

Dom Kota w Dobrej — aż korci, by napisać Dobry Dom Kota — został otwarty na początku października 2017 r. Architektoniczna perełka i koci azyl w jednym. Jego budowa zajęła niecały rok, pochłaniając milion złotych.

— W 2008 r. cztery gminy: Kołbaskowo, Police, Dobra i Nowe Warpno zobowiązały się do budowy wspólnego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Nikt wówczas nie przewidział, że będzie tu tak dużo kotów, dla których z czasem zaczęło po prostu brakować miejsca. Dlatego w 2015 r. podjęto decyzję o budowie dodatkowej przestrzeni dla tych czworonogów — wspomina Katarzyna Hermanowicz. Najpiękniejszy Dom Kota mieści się na powierzchni 228 mkw., przy czym wybiegi mają 51 mkw., a w budynku liczącym 177 mkw. znajdują się: hol główny przeznaczony dla odwiedzających, dwa pokoje dla kotów połączone

z holem przeszkloną witryną, część higieniczno-sanitarna, izolatki dla chorych zwierząt, zaplecze dla pracowników i pomieszczenia techniczne. Sala operacyjna znajduje się w głównych zabudowaniach schroniska, a tu część higieniczno-sanitarna służy jako miejsce diagnostyki kotów, oględzin lekarskich i prostych zabiegów: podaje się lekarstwa, mierzy temperaturę, obcina pazury, myje itp. Z kocich pokojów czworonogi mogą wyjść bezpośrednio na częściowo zadaszone wybiegi w wolierach uniemożliwiających ucieczkę. Główny hol to ważna część — wypełniony wygodnymi pufami, pozwala odwiedzającym spokojnie obserwować zachowania mruczków.

Te zaś swawolnie paradują przed przyszłymi opiekunami, pokazując się w pełnej krasie niczym modelki na wybiegu. Autorami projektu Domu Kota są architekci Tomasz Kuriański ze szczecińskiej pracowni ATK Tomasz Kuriański, a także Gaweł Biedunkiewicz, Dominika Biedunkiewicz z BiA Studio oraz Karolina Prałat, właścicielka Kokon Studio. Przyznają, że choć wcześniej pracowali nad projektami obiektów dla czworonogów, np. lecznicy, to po raz pierwszy przyszło im się zmierzyć… z domem dla kota. Pracownicy schroniska mieli jednak konkretne oczekiwania odnośnie do wyglądu budynku i tego, co ma się w nim znajdować. — Nawet zrobiłam szkic pomieszczeń — śmieje się Katarzyna Hermanowicz.

W odpowiednich proporcjach

Największym wyzwaniem okazała się rozbudowa zastanej infrastruktury. Na terenie schroniska stały już lecznica, budynek biurowy, zaplecze i schronienia dla psów. Wszystko to na planie okręgu. Okrągłe są również pomieszczenia dla psów.

Dobrze wydane pieniądze. Dom Kota — architektoniczna perełka i azyl dla zwierząt w jednym. Budowa tej części schroniska w Dobrej zajęła prawie rok i kosztowała milion złotych. To inwestycja gmin Kołbaskowo, Police, Nowe Warpno i Dobra.

— Musieliśmy wkomponować bryłę w otoczenie z uwzględnieniem jej funkcji, w tym oczywiście wszelkich kocich potrzeb, co teoretycznie sprzyja raczej rzutowi prostokątnemu. Ostatecznie jednak fasada Domu Kota ma kształt łuku, stanowiąc negatyw otaczającej ją zabudowy. Poza tym schronisko zajmuje dużą działkę, która ma sporo ograniczeń technicznych. Braliśmy więc pod uwagę kilka wariantów lokalizacji, szukając rozwiązania zapewniającego maksimum funkcjonalności — tłumaczy Gaweł Biedunkiewicz, współwłaściciel pracowni BiA Studio.

Architektom udało się zachować ciągłość zabudowy i pewną neutralność nowego obiektu, by nie zdominował całej przestrzeni. Osobną sprawą były materiały wykończeniowe. Tym razem chodziło o równowagę między estetyką, kocimi preferencjami i wytrzymałością. Architekci starali się zapewnić jak najprzyjaźniejsze mruczkom środowisko, ale mieli też na uwadze potencjał kocich pazurków.

Na przykład posadzka w pokojach wygląda, jakby była zrobiona z drewnianych paneli, a w rzeczywistości są to płytki ceramiczne, które niełatwo uszkodzić czy zadrapać. Architekci musieli także zaprojektować wybieg dla kotów. A każdy kociarz wie, jak pomysłowy może być mruczek i jak niewiele trzeba, by w kilka sekund rozpłynął się w powietrzu na dobrych kilka dni. Tu w sukurs przyszli pracownicy schroniska, dając fachowe porady, jak uniemożliwić czworonogom próby wydostania się z wybiegu.

— Jednocześnie dla kotów, które swobodnie mogą wychodzić na zewnątrz — bo takie też tu przebywają — został specjalnie wykopany tunel prowadzący na teren schroniska. Oczywiście kot, który do nas trafia, musi najpierw spędzić w pokojach 2-4 dni, by przyzwyczaić się do miejsca, a potem może wychodzić na zewnątrz, kiedy tylko ma na to ochotę — opowiada Katarzyna Hermanowicz.

Szybka adopcja

Przez całą bryłę Domu Kota wręcz przelewa się szkło. Okna wypełniające niemal całą ścianę w pokojach mruczków łączą ich dom ze światem zewnętrznym, dając poczucie otwartej przestrzeni. Nie ma tu lęku, jaki budzi się w zamkniętym kojcu. Natomiast szklane ściany między pokojami a holem łączą odwiedzających z kocim światem. Goście mogą swobodnie obserwować, jak futrzaki zachowują się w naturalnym środowisku. Bez konieczności wchodzenia do środka doskonale widzą ich skoki, zabawy czy kłótnie. — To naprawdę pomaga wybrać czworonoga — zapewnia Katarzyna Hermanowicz.

Gaweł Biedunkiewicz dodaje, że szklane rozwiązania w takich miejscach zawierają pewien pierwiastek marketingowy. — Gdy ludzie przychodzą do schroniska, widzą kotki w pięknym otoczeniu i… są bardziej skorzy do opieki nad nimi — przekonuje architekt. Najpiękniejszy polski Dom Kota jest już pełen czworonogów. Jak przyznaje Katarzyna Hermanowicz, choć w pomieszczeniach zaplanowano miejsce na około 80 zwierząt, fama o tym azylu tak się rozniosła, że przebywa tu już około 100 futrzaków. — Ale wiele błyskawicznie trafia do adopcji. W październiku nowych opiekunów znalazło 40 kotów — podaje dyrektorka schroniska. A trafiają tu różne stworzenia: po wypadkach, chore, bezdomne…

— Nie przyjmujemy jednak zwierząt dzikich. One żyją w swoich środowiskach i z reguły mają swoich opiekunów. Jeśli jednak nie będą sterylizowane i będą się rozmnażały, to do schronisk będzie trafiało coraz więcej kociąt — ostrzega Katarzyna Hermanowicz. Gaweł Biedunkiewicz po swoich pierwszych doświadczeniach z budową Domu Kota w Dobrej widzi ogromną potrzebę realizacji takich właśnie projektów. Niestety, zwykle na przeszkodzie stoi brak pieniędzy.

— Mam nadzieję, że dzięki takim przedsięwzięciom jak Dom Kota w Dobrej świadomość społeczna będzie rosła, a w budżetach miejskich i obywatelskich znajdzie się więcej pieniędzy na finansowanie budowy schronisk dla zwierząt — konkluduje architekt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DOROTA KACZYŃSKA

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu