Wkrótce zniesiemy ograniczenia
dla posiadaczy jednostek trzech zawieszonych funduszy — zapewnia TFI
Spokojnie, to tylko awaria, którą zaraz usuniemy — przekonuje DWS. Nam ona nie grozi — zapewniają inne TFI.
Obecny kryzys finansowy jest jak uderzenie dwóch samolotów w World Trade Center. Przesada? Wcale nie. W 2001 r. gdy po zamachu terrorystycznym przestała działać amerykańska giełda, dwa polskie fundusze inwestycyjne zawiesiły notowania. Obecne zawirowania na rynkach wymusiły taki krok na trzech funduszach DWS.
— Ze względu na niską płynność na rynku nie byliśmy w stanie wycenić dwóch obligacji strukturyzowanych w naszym portfelu. Uznaliśmy, że w takim przypadku najlepszym wyjściem będzie ich sprzedaż. To nie jest jednak prosta operacja, dlatego potrzebowaliśmy na nią czasu i stąd decyzja o zawieszeniu. Pierwszy z papierów już sprzedaliśmy, nad transakcją dotyczącą drugiego już pracujemy. Najpóźniej na początku przyszłego tygodnia przywrócimy normalne, płynne wyceny jednostek — mówi Jan Mieczkowski, prezes DWS TFI.
Płynna niepłynna
Wczoraj "Puls Biznesu" jako jedyny opisał, że DWS TFI zawiesiło możliwość nabywania i zbywania jednostek trzech funduszy: Płynna Lokata, Płynna Lokata Plus i Dłużnych Papierów Wartościowych. Oznacza to, że klienci nie mogą wycofać pieniędzy z funduszy. A zgromadzili w nich w sumie ponad 364 mln zł. Powód? Towarzystwo nie było w stanie wycenić tego, w co zainwestowało. Wczoraj, dociekając przyczyn problemów DWS wskazaliśmy na obligacje wyemitowane przez Irish Life Permanent plc, irlandzką instytucję finansową. Dziś wiadomo, że chodzi o papiery: Eirles Three Ltd i Earls Eight Ltd, które dla DWS przygotował właściciel: Deutsche Bank.
— W 2002 r. zainwestowaliśmy po 40 mln zł w dwie obligacje strukturyzowane oparte na ryzyku kredytowym Polski. Założyliśmy, że wiarygodność kredytowa kraju będzie stabilna lub rosła. Tymczasem w ostatnim czasie znacząco się pogorszyła i to spowodowało problemy z wyceną papierów. W tamtym czasie byliśmy przekonani, że to bezpieczny instrument, ale okazało się inaczej. Trudno było jednak przewidzieć taki rozwój sytuacji. Z perspektywy czasu musimy przyznać, że nie była to dobra inwestycja — mówi Jan Mieczkowski.
Po naszym artykule na forum pb.pl zawrzało. Klienci nie szczędzą DWS krytyki i straszą wycofywaniem pieniędzy.
— Za kilka dni wszystko wróci do normy. Problem dotyczy tylko tych trzech funduszy, na pozostałe nie ma żadnego wpływu — mówi Jan Mieczkowski.
Wkurzeni koledzy
Wiadomość o zawieszeniu klientom możliwości wyjścia z funduszy wzburzyła nie tylko internautów, ale także przedstawicieli innych TFI. W branży był niepisany pakt, że towarzystwa mają zrobić wszystko, ale nie zawieszać wypłat.
— Negatywne informacje dotyczące, funkcjonowania funduszy przekładają się na wzrost zaniepokojenia klientów. Takie sytuacje odbijają się na całej branży. Ogromnie ważne jest, aby w takich sytuacjach osoby zajmujące się dystrybucją funduszy umiały odpowiedzieć rzetelnie na pytania klientów i nie pozostawić ich z wątpliwościami — mówi Magdalena Bielak, PR menedżer w BZ WBK AIB TFI.
Najgorszy scenariusz to panika wśród klientów, którzy ze strachu zaczną wycofywać pieniądze ze wszystkich funduszy, jak leci. A innych bać się nie muszą. Zapytaliśmy kilkanaście TFI o to, czy mają w portfelu papiery, które ściągnęły na DWS kłopoty.
— Nie. Inwestujemy tylko w papiery wartościowe, których specyfikę w pełni rozumiemy i których ryzyko jesteśmy w stanie właściwie ocenić — mówi Grzegorz Latała, zarządzający portfelem papierów dłużnych Commercial Union TFI.
— Problem, który wystąpił w DWS TFI, nie dotyczy funduszy Arka. W przypadku Arki Ochrony Kapitału udział zagranicznych papierów dłużnych jest znikomy, wynosi obecnie 0,06 proc. Natomiast portfel Arki BZ WBK Obligacji FIO nie zawiera żadnych papierów zagranicznych — mówi Magdalena Bielak, PR menedżer BZ WBK AIB TFI.
— W portfelach funduszy TFI PZU nie ma też żadnych obligacji strukturyzowanych i to mimo, że jako grupa PZU byliśmy pionierem takich inwestycji w Polsce. Jednak uznaliśmy, że nie są to odpowiednie instrumenty dla funduszy inwestycyjnych ze względu na płynność oraz ryzyko — mówi Jacek Koprowski z PZU Asset Management.
W tym samym tonie wypowiedzieli się też najwięksi gracze na rynku: Pioneer Pekao, PKO, ING, a także mniejsi: BPH, KBC, Legg Mason, Skarbiec, Union Investment. Wszystkie zapewniają, że zawieszenie zbywania jednostek nie wchodzi w grę.
— Nie mieliśmy problemów z wyceną składników portfela. Nierealna jest możliwość zawieszenia zbywania i odkupywania jednostek w naszych funduszach — mówi Andrzej Pawłowski, dyrektor inwestycyjny Skarbiec TFI.
Spokojnie, to tylko awaria
Mam pieniądze ulokowane w funduszach i nic nie zamierzam z nimi robić. Inwestorom zalecam to samo — mówi Marcin Dyl.
"Puls Biznesu": Czy inwestorzy ucierpią na decyzji DWS o zawieszeniu możliwości zbywania jednostek?
Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami: Ta sytuacja jest dla nich korzystna. Lepiej kupować czy sprzedawać jednostki po ich rynkowej wartości, a nie nienaturalnie zaniżonej lub zawyżonej przez kłopoty z wyceną aktywów. Za kilka dni wszystko wróci do normy. Jeśli sprawę uda się szybko rozwiązać, a takie mamy informacje, to całe zamieszanie będzie dla klientów praktycznie nieodczuwalne. Proces realizacji zlecenia odkupienia standardowo trwa kilka dni, więc jeśli dziś ktoś by się na to zdecydował, to i tak musiałby poczekać do przyszłego tygodnia. Inwestorom doradzam spokój. Ja mam pieniądze ulokowane w funduszach i nic nie zamierzam z nimi robić.
Czy kłopoty z wyceną składników portfela świadczą o błędzie TFI?
— Problemy z wyceną mogą się sporadycznie zdarzyć, szczególnie jeśli fundusz inwestuje w aktywa nienotowane na rynku. Biorąc pod uwagę skalę załamania w światowej gospodarce, liczbę głośnych bankructw, trzeba przyznać, że TFI udowodniły, iż dobrze sobie radzą z dbaniem o płynność i kontrolę ryzyka. To dopiero pierwszy taki przypadek i dość szybko zostanie naprawiony. Klienci wciąż mogą ufać funduszom.
Czy DWS dobrze zrobił, że zawiesił możliwość nabywania i zbywania jednostek?
— Zawieszenie zbywania to dla TFI ostateczność. Każda tego rodzaju sytuacja powoduje, że klienci zaczynają się niepokoić. Dlatego sytuacja związana z wyceną składników portfela musiała być ekstremalna. Poprzednio coś takiego zdarzyło się podczas ataku na WTC, gdy przestała działać amerykańska giełda. Pojawiają się zastrzeżenia do polityki informacyjnej, bo komunikat był dość lakoniczny. Jednak nie można zapominać, że DWS znalazł się w sytuacji bez precedensu i musiał podjąć trudną decyzję.
Kiedyś kochany, dziś zawiódł
Setki klientów wylewają żale na DWS za to, że zamroził ich pieniądze. A kiedyś go kochali, bo w rok zarobił dla nich 87 proc.
Ponad dziesięcioletnia historia DWS TFI w Polsce jest pełna wzlotów i upadków. Towarzystwo należące do Deutsche Banku należy do grona tych, które w naszym kraju muszą sobie radzić bez dużego banku w grupie. A w Polsce, gdzie rządzi model: im więcej okienek tym większa sprzedaż, takim o sukces trudno. Rynkiem rządzą: Pioneer Pekao, BZ WBK AIB, PKO i ING — powiązane z największymi bankami w Polsce.
Eksperci wskazywali DWS tylko jedną drogę rozwoju: dobre wyniki inwestycyjne i innowacyjne produkty. I DWS spełniał oba warunki. Jako pierwszy w Polsce stworzył fundusz inwestujący w małe i średni spółki. DWS Top25 Małych i Średnich Spółek nie tylko był pionierem, ale i prymusem. W 2006 r. zarobił dla klientów 87,1 proc., dystansując konkurentów. Rekordu do dziś nikt nie pobił. Jego dobra passa skończyła się pod koniec 2007 r., gdy rodząca się bessa brutalnie stłamsiła hossę na akcjach małych spółek.
Dobre wyniki wyniosły DWS na szczyty popularności. W połowie 2007 r. firma zarządzała blisko 3,5 mld zł aktywów, co dawało jej ponad 2,5 proc. udziału w rynku. W bessie DWS radził sobie znacznie gorzej. Tylko w ubiegłym roku aktywa stopniały o ponad 1,5 mld zł. I to mimo, że towarzystwo próbowało ratować się wprowadzaniem nowych funduszy: sektorowych, surowcowych czy inwestujących za granicą. Nie wszystkie okazały się sukcesem. Wpadka z obligacjami, przez które trzy fundusze zawiesiły możliwość nabywania jednostek, na pewno TFI nie pomoże.
Piotr Habiera,
wiceprezes KBC TFI:
Nawet w najtrudniejsze sytuacji na rynku nie mieliśmy problemów z wyceną któregokolwiek ze składników portfeli, jak również nie rozważaliśmy i nie rozważamy zawieszenia zbywania i odkupywania jednostek naszych funduszy.
Zbigniew Jakubowski,
wiceprezes Union Investment TFI:
W portfelach nie mamy instrumentów strukturyzowanych. W ostatnim czasie nie mieliśmy problemów z wyceną jakiegokolwiek składnika portfela. Nie rozważaliśmy i nie rozważamy zawieszenia zbywania i odkupywania jednostek funduszy.
Robert Borecki,
prezes Millennium TFI:
Nie rozważaliśmy i nie rozważamy zawieszenia odkupywania jednostek i nie przewidujemy, aby w przyszłości zaistniała sytuacja, która spowodowałaby taką konieczność.
Grzegorz Nawacki