Dymisja ministra, hipokryzja PiS

15-01-2017, 22:00

Zwolnienie ministra skarbu nie miało powstrzymać nepotyzmu, lecz jego krytykę. Zasada TKM ma się dobrze, jak nigdy

W grudniu 2015 r., zaledwie dwa tygodnie po zaprzysiężeniu rządu Beaty Szydło, Dawid Jackiewicz, minister skarbu, powołał zespół doradczy, mający zreformować nadzór właścicielski, do którego zadań należało „opracowanie nowej koncepcji organizacyjnej”, zakładającej m.in. „profesjonalizację” zarządzania mieniem państwowym. Henryk Kowalczyk, minister w kancelarii premiera, mówił, że szefowie spółek skarbu państwa powinni być wybierani w otwartych konkursach. Z dzisiejszej perspektywy te zapowiedzi brzmią jak ponury żart. O żadnej „profesjonalizacji” i „otwartych konkursach” nie ma mowy.

Zobacz więcej

KOZIOŁ OFIARNY: Dawid Jackiewicz podpadł Jarosławowi Kaczyńskiemu, obsadzając kolegami stanowiska w podległych mu spółkach. Nominacje dla swoich to w przypadku byłego już ministra skarbu niezaprzeczalny fakt, tyle że na państwowych posadach aż roi się od znajomych wszystkich znaczących postaci rządzącego PiS. Począwszy od prezesa Jarosława Kaczyńskiego i premier Beaty Szydło… Marek Wiśniewski

Koledzy OK, byle nasi

Dawid Jackiewicz z fotelem ministra skarbu musiał rozstać się w połowie września 2016 r. W oficjalne powody jego dymisji, podane przez premier Beatę Szydło, nikt nie uwierzył. Komentatorzy byli zgodni: były już minister skarbu podpadł Jarosławowi Kaczyńskiemu, obsadzając kolegami stanowiska w podległych mu spółkach. Świadczył o tym przebieg posiedzenia Rady Politycznej PiS, na której szef rządzącej partii przyznawał, że niektóre nominacje w spółkach skarbu państwa są „skandaliczne” i z części z nich należy się wycofać, i zapowiadał, że nieprawidłowości będą „wypalane gorącym żelazem”. Następnego dnia jego słowa twórczo rozwijali świeżo upieczeni wiceprezesi PiS — Joachim Brudziński i Mariusz Błaszczak z tzw. zakonu PC, czyli grona najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego jeszcze z Porozumienia Centrum.

— Oczekujemy naprawy w spółkach skarbu państwa — mówił Mariusz Błaszczak.

— Wyborcy nie wybaczą nam potraktowania państwa jak dojnej krowy dla kolesi i lokalnych sitw — dodawał Joachim Brudziński. Wszystkie wypowiedzi to gigantyczna hipokryzja. Na państwowych posadach aż roi się bowiem od znajomych wszystkich znaczących postaci rządzącego PiS. Począwszy od prezesa Jarosława Kaczyńskiego, premier Beaty Szydło i prezydenta Andrzeja Dudy przez marszałków i wicemarszałków obu izb parlamentu (w tym Joachima Brudzińskiego) po praktycznie wszystkich ministrów (w tym Mariusza Błaszczaka). Na wiarygodności zyskuje więc teza, że minister Jackiewicz stracił posadę nie dlatego, że zamiast fachowców umieszczał w spółkach krewnych i znajomych królika, ale za to, że umieszczał tam nie tych krewnych i nie tych znajomych królika, których powinien. Jego nominacje po prostu zbyt często wchodziły w paradę planom innych prominentnych polityków PiS, którzy też mieli swoich protegowanych na państwowe synekury. Zrzucenie z sań Dawida Jackiewicza niewiele więc zmieniło w oglądzie sytuacji. Jeśli bowiem chodzi o polityczno-towarzyskie nominacje PiS, to ryba psuje się od głowy.

Ludzie premier i prezesa

Najlepszy dowód to nasza lista. Szefem dwóch spółek z grupy Tauronu (Tauron Wydobycie i Nowe Brzeszcze) jest Zdzisław Filip, sejmikowy radny PiS, a jednocześnie kolega Beaty Szydło ze szkoły podstawowej. Sabina Bigos- -Jaworowska, wieloletnia znajoma pani premier, jest członkinią rady nadzorczej spółki PL.2012+, operatora Stadionu Narodowego, Krzysztof Kozik, też znajomy, z ramienia PiS radny i członek zarządu powiatu chrzanowskiego, z górnika ślusarza awansował na wiceprezesa Kompanii Węglowej, a Radosław Włoszek, były asystent premier, został prezesem Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice i członkiem rady nadzorczej Telewizji Polskiej. Witold Olech, główny doradca premier Beaty Szydło i były pracownik biur europosłów PiS Edwarda Czesaka i Andrzeja Dudy, od lutego do września 2016 r. był wiceprezesem spółek Tauron Sprzedaż i Tauron Sprzedaż GZE, a dziś, już jako doradca premier Szydło, jest członkiem rady Centrum Badania Opinii Społecznej. Konrad Tomaszewski, daleki kuzyn Jarosława Kaczyńskiego, dostał posadę dyrektora generalnego Lasów Państwowych, a bliższy, Jan Maria Tomaszewski, oraz jego partnerka Beata Fido — pracę w Telewizji Polskiej. Zbigniew Lasek, były ochroniarz Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło, został szefem ds. bezpieczeństwa w Orlenie, a Andrzej Grządziel, ojciec byłej makijażystki prezesa PiS, a jednocześnie doradczyni pani premier — szefem biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Opatowie. Tomasz Kędzierski, były kierowca Jadwigi Kaczyńskiej, matki prezesa PiS, jest wiceszefem Biura Ochrony Rządu, a Rafał Niwiński, były kierowca byłej prezydentowej Marii Kaczyńskiej — wiceszefem transportu w tymże BOR.

Ludzie prezydenta

Na liście „PB” bez problemu można także znaleźć osoby związane z prezydentem Andrzejem Dudą, choćby czterech jego doradców. I tak: Zdzisław Sokal jest prezesem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, Tadeusz Deszkiewicz — szefem Polskiego Radia RDC i członkiem rady nadzorczej Audytorium 17 (rozgłośnie regionalne Polskiego Radia), Marek Dietl — członkiem rady GPW, a Paweł Mucha — członkiem rady nadzorczej Gas-Tradingu z grupy PGNiG. Brat Pawła Muchy, Rafał, został zastępcą dyrektora w Elektrowni Dolna Odra, a Mieczysław Sawaryn, burmistrz Gryfina, który wprowadził obecnego doradcę prezydenta do polityki, zasiadł w radzie nadzorczej PGE. Członkiem zarządu PZU na Życie i członkiem rad nadzorczych PZU Centrum Operacji i TUW PZUW jest żona Piotra Agatowskiego, znajomego prezydenta Dudy, który doradzał mu w kampanii wyborczej, a mąż asystentki ministra Adama Kwiatkowskiego z kancelarii prezydenta, Tymoteusz Pruchnik, najpierw został dyrektorem departamentu komunikacji PGNiG i prezesem Fundacji PGNiG, a potem wiceprezesem Gas-Tradingu.

Korzyści z dobrej zmiany

O obłudzie PiS w sprawie Dawida Jackiewicza najlepiej świadczy również to, że de facto jego dymisja niczego nie zmieniła. Pięć dni później kierowane przez Antoniego Macierewicza Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało o zmianach w zarządzie Cenreksu, spółki córki Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nowym prezesem został Marek Borkowski, z ramienia PiS wiceszef rady warszawskiej dzielnicy Praga-Południe, a wiceprezesem Radosław Sosnowski, radny PiS warszawskiej dzielnicy Włochy. Obaj bez spektakularnych doświadczeń w biznesie. Pierwszy przez cały 2015 r. zarobił 27,5 tys. zł, drugiemu prowadzonadziałalność gospodarcza w postaci firmy eventowo-szkoleniowej przyniosła jeszcze mniej — 17 tys. zł. Oświadczenia majątkowe obu panów za 2016 r. zapewne pokażą już znaczący wpływ „dobrej zmiany”… Jeszcze bardziej spektakularnie może być w przypadku Julii Kloc-Kondrackiej, radnej PiS sejmiku śląskiego, córki posłanki rządzącej partii Izabeli Kloc. W całym 2015 r. poza dietą zarobiła jedynie 2,7 tys. zł, ale ona też może liczyć na poprawę — od czerwca 2016 r. jest specjalistką w katowickim oddziale Agencji Rynku Rolnego, a jej ojciec, Janusz, mąż posłanki Kloc, dwa miesiące wcześniej został specjalistą w biurze prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych. Oboje wygrali konkursy i zapewne ich powołania nie mają nic wspólnego z faktem, że Izabela Kloc to od lat przyjaciółka ministra Krzysztofa Jurgiela, któremu podlegają obie agencje. O sprawie napisał „Fakt”. Było zaledwie dwa tygodnie po dymisji Dawida Jackiewicza i to pewnie dlatego pytana o komentarz w radiu RMF Elżbieta Witek, szefowa gabinetu politycznego premier Szydło, nie pozostawiła wątpliwości: jeśli się okaże, że to prawda, to będzie zmiana. Minęło ponad trzy miesiące i Julia Kloc-Kondracka wciąż pracuje w Agencji Rynku Rolnego, a Janusz Kloc w Agencji Nieruchomości Rolnych. Posłanka Izabela Kloc natomiast pod koniec listopada, dzięki rekomendacji Jarosława Kaczyńskiego, została prezesem zarządu okręgowego PiS w Rybniku.

Nauczyciel prezesem

4 października Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS), czyli instytucja też podlegająca Jurgielowi, ogłosiła, że radcą prawnym w biurze organizacyjno-prawnym został niejaki Marcin Sutkowski. Uzasadnienie? „Kandydat posiada umiejętności i wiedzę, które dają gwarancję należytego wykonywania powierzonych obowiązków na ww. stanowisku”. Tak się składa, że jest on także radnym powiatowym PiS w Sokółce i byłym pracownikiem biura poselskiego… Krzysztofa Jurgiela. Z oświadczenia majątkowego Sutkowskiego wynika, że w 2015 r. jego kancelaria osiągnęła zaledwie 16,2 tys. zł dochodu. Po wyborach wygranych przez PiS doczekał się jednak naprawdę „dobrej zmiany”, bo poza posadą w KRUS został szefem rady nadzorczej rolniczej spółki Elewarr. Konkurs wygrał też Waldemar Marciniak, który na początku listopada został prezesem Kopalni Soli Kłodawa. Pewnie to przypadek, że jest radnym PiS powiatu konińskiego i kandydował z list tej partii w wyborach do Sejmu. Doświadczenie w zarządzaniu? Krajowy Rejestr Sądowy o tym milczy. Przed prezesurą był… nauczycielem matematyki i informatyki w gimnazjum w dziesięciotysięcznym Sompolnie. Tego typu nominacji, już z okresu po dymisji Dawida Jackiewicza, jest więcej. I wciąż pojawiają się nowe…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dymisja ministra, hipokryzja PiS