Dyskryminacja to rządowe DNA

opublikowano: 08-06-2021, 20:00

Według statystyk zaraza COVID-19 zmniejszyła agresywność, chociaż zarazem zagościła już na stałe.

Bez względu na wysokość epidemicznej fali, od miesięcy utrwalił się jednak pewien fatalny wątek decyzyjności rządu Mateusza Morawieckiego. Kolejne rozporządzenia o zakazach i nakazach mają jednolitą linię. Ich złem jest nierówność traktowania podmiotów gospodarczych czy instytucji, bez związku ich działalności – prowadzonej pod rygorami sanitarnymi – z faktycznym zagrożeniem transmisją SARS-CoV-2. Jedna cyferka różnicy w Polskiej Klasyfikacji Działalności decyduje o być albo nie być tysięcy ludzi. Klasycznym przykładem kontrastowej dyskryminacji bliskich sobie branż był zakaz działania salonów fitness zestawiony z funkcjonowaniem szkół tańca.

Obecnie czytelnicy rozporządzeń w Dzienniku Ustaw znajdują wiadomości raczej dobre. Ale przepisy luzujące nadal ustanawiane są wybiórczo, bezmyślnie i nieuczciwie. Potwierdza to poniższa wypowiedź Rady Przemysłu Spotkań i Wydarzeń. Sparaliżowana od miesięcy branża niby została uruchomiona, ale na warunkach tak dyskryminujących, że wznowienie działalności pozostaje nieopłacalne. Jedynym uczciwym ruchem rządu byłoby ustalenie norm sanitarnych identycznie dla absolutnie wszystkich rodzajów działalności publicznej, nie tylko gospodarczej. Przecież koronawirus, potencjalnie przeskakując, nie wybiera, czy robi to podczas mszy, biznesowej konferencji czy na widowni meczu. Niestety, decyzje rządowe, które jednych ścinają, a innych ułaskawiają, podejmowane są według uznania, na podstawie czyjegoś widzimisię. Dlatego perspektywa spełnienia spisanych poniżej zdjęcia branżowych postulatów jest raczej marna.

Branża konferencyjna marzy o przepisach choćby takich, jakie we wrześniu 2020 r. obowiązywały podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu (dawniej w Krynicy-Zdroju). Fot. ISW

ILUZORYCZNE ODMROŻENIE

Rada Ministrów od 6 czerwca wreszcie objęła poluzowaniem działalność sektor spotkań i wydarzeń. Targi, konferencje i wystawy mogą się odbywać z limitem: 1 osoba na 15 m kw. Niestety, większość takich spotkań traci zupełnie sens ze względu na ich nierentowność. Limity stawiają bezzasadny znak nierówności pomiędzy imprezami organizowanymi w takich samych przestrzeniach. Na sali o powierzchni 500 m kw. może odbyć się impreza okolicznościowa do 150 gości, ale organizator konferencji może przyjąć w tej samej sali… 33 uczestników. To samo dotyczy wydarzeń kongresowych czy targowych, które nie mają szansy spiąć się budżetowo.

Równie niezrozumiałe jest ograniczenie do 250 osób widowni na koncertach plenerowych czy imprezach sportu masowego. Mecze profesjonalne mogą przecież odbywać się z widownią 20-tysięczną, przy zapełnieniu co drugiego miejsca. Limit dla koncertów oznacza, że wiele imprez planowanych na lato w przestrzeniach otwartych nie odbędzie się, gdyż nie będą w stanie się zbilansować. Rada Przemysłu Spotkań i Wydarzeń apeluje do rządu o modyfikację ograniczeń tak, aby dawały one rzeczywiście możliwość rozpoczęcia odbudowywania strat z ostatnich 15 miesięcy, czyli o choćby zrównanie przepisów z obowiązującymi dla imprez sportowych pod dachem. Ważne również, aby spotkania biznesowe nie podlegały limitom, analogicznie do regulacji, które sprawdziły się we wrześniu 2020 r.

Małgorzata Musiał-Bzowska

sekretarz Rady Przemysłu Spotkań i Wydarzeń

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane