Ekolodzy będą blokować spalarnię do końca

opublikowano: 04-11-2019, 22:00

W październiku zapadły formalne decyzje co do gigantycznej spalarni w Gdańsku. KE dała zielone światło, ekolodzy — kolejną czerwoną kartkę.

Blisko 505 mln zł — tyle ostatecznie ma kosztować budowa ogromnego zakładu termicznego przekształcania odpadów komunalnyc h w Gdańsku, jednego z największych w Polsce. W przyszłości mają tam trafiać odpady z ponad 30 pomorskich gmin (160 tys. ton rocznie), które posłużą do produkcji energii cieplnej. Inwestycję wspólnie z miejską spółką Port Czystej Energii realizuje konsorcjum spółek Astaldi, Termomeccanica Ecologia i TIRU (umowę PPP podpisano w maju 2018 r.). Budowa — zapowiadają inwestorzy — może ruszyć jeszcze tym roku. Na początku października decyzję w tej sprawie po zakończaniu kolejnej procedury oceny oddziaływania na środowisko ogłosiła Aleksandra Dulkiewicz, prezydent miasta Gdańska.

MODA NA SPALARNIE:
MODA NA SPALARNIE:
Spalarnia w Gdańsku ma być kolejnym już tego typu obiektem Polsce. Instalacje produkujące energię cieplną ze spalania odpadów działają już w Krakowie, Poznaniu, Bydgoszczy, Szczecinie, Białymstoku i Koninie, a w planach budowę spalarni ma m.in. Warszawa.
Fot. Materiały Prasowe

Czytaj także>>Walka z wiatrakami o spalarnię

— Prezydent zatwierdziła projekt budowlany i udzieliła pozwolenia na budowę spalarni przy ul. Jabłoniowej 55 w Gdańsku. Budowę będziemy mogli rozpocząć jednak dopiero, gdy decyzja będzie ostateczna — informuje Sławomir Kiszkurno, prezes Portu Czystej Energii.

Czy budowa rzeczywiście ruszy — wciąż nie wiadomo. Pierwszy termin planowany był na połowę tego roku, ale do tego czasu inwestor nie uzyskał pozwolenia na budowę, m.in. z powodu blokowania jej przez Towarzystwo na rzecz Ziemi (TnZ), które jest przeciwne spalarniom odpadów (zdaniem ekologów emitują szkodliwe dla środowiska gazy). Członkowie TnZ zapowiedzieli, że będą walczyć do końca. Jeszcze w tym tygodniu wyślą do Komisji Europejskiej list, w którym podważą zgodność z prawem ogłoszonej na początku października decyzji miasta — wynika z informacji „PB”.

Co tam, panie, w inwestycjach?
Najciekawsze zagraniczne inwestycje w Polsce i polskie za granicą. Gdzie powstają, ile kosztują i które firmy będą szukać wykonawców i pracowników
ZAPISZ MNIE
×
Co tam, panie, w inwestycjach?
autor: Małgorzata Grzegorczyk
Wysyłany raz w miesiącu
Małgorzata Grzegorczyk
Najciekawsze zagraniczne inwestycje w Polsce i polskie za granicą. Gdzie powstają, ile kosztują i które firmy będą szukać wykonawców i pracowników
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Więcej szczegółów podamy w środę — informuje Paweł Głuszyński z TnZ.

Ekolodzy zarzucają samorządowi Gdańska naruszenie co najmniej ośmiu przepisów — zarówno krajowych, jak i unijnych. Tymczasem KE na tę samą inwestycję dała zielone światło ledwie tydzień po prezydent Gdańska. Unijni urzędnicy zgodzili się na dotację w wielkości ok. 350 mln zł, uznając inwestycję za korzystną dla środowiska. Według KE projekt spełnia unijne normy dotyczące gospodarki odpadami oraz przyczyni się do ograniczenia zużycia paliw kopalnych, co z kolei zredukuje poziom lokalnej emisji CO 2.

— Funkcjonowanie takiej instalacji w metropolitalnym systemie gospodarki odpadami jest niezbędne i w konsekwencji dające możliwość zbudowania systemu opartego na pryncypiach gospodarki o obiegu zamkniętym — uważa Sławomir Kiszkurno.

Spalarnie są wspierane przez UE w obecnej perspektywie finansowej (na lata 2014- -20), więc samorząd Gdańska skorzystał z szansy na dotację niemal w ostatniej chwili. W przyszłej perspektywie pieniędzy na takie obiekty już nie będzie, zgodnie z nową polityką środowiskową UE zamierza bowiem w większym stopniu wspierać recykling odpadów zamiast ich spalania.

Dodatkowo kontrowersje w Gdańsku budzi wybór włoskiego wykonawcy. Firma Astaldi jeszcze rok temu była bliska bankructwa.

— Wykonawcą jest konsorcjum trzech światowych liderów w zakresie technologii, budowy i eksploatacji tego typu instalacji, dlatego niepewna kondycja jednej z firm nie jest w stanie znacząco zagrozić przedsięwzięciu. Natomiast nie bagatelizujemy tego, jesteśmy w stałym kontakcie z liderem konsorcjum — Astaldi, który wdraża obecnie „program naprawczy” firmy — komentuje Sławomir Kiszkurno.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane