Ekologicznie wcale nie oznacza drożyzny

Not. Marcin Bołtryk
11-10-2017, 22:00

KOMENTARZ

PAWEŁ WŁUKA, Still Polska

Dyskusja dotycząca zrównoważonego rozwoju wyewoluowała z filozoficzno- -etycznych rozważań na temat społecznej odpowiedzialności biznesu do konkretnej analizy ryzyka związanego z utratą reputacji. Decydujące w tym udział miały media społecznościowe, za których pośrednictwem rozprzestrzenianie negatywnych informacji o firmie i organizacja protestów i bojkotów konsumenckich stały się wyjątkowo łatwe. Dla rozpoznawalnych marek stało się najważniejsze, by unikać wizerunkowych kłopotów i przekuć konieczność zachowania transparentności i niskich kosztów środowiskowych w przewagę konkurencyjną.

Społeczny odbiór aktywności firmy ma szczególne znaczenie dla spółek giełdowych.

Według badań Accenture 52 proc. menedżerów najwyższego szczebla zauważa, że akcjonariuszom zależy na inwestycjach w zrównoważony rozwój. Zmienia się też ich podejście do ograniczania emisji pochodzących z pojazdów transportowych. Jeszcze kilka lat temu skuteczne zakomunikowanie korzyści z zakupu wózków elektrycznych — droższych od spalinowych odpowiedników — wymagało pewnego wysiłku. Teraz staje się to dominującym sposobem myślenia. Wiąże się to z popularyzacją proekologicznych trendów także w codziennym życiu, ale jestem przekonany, że wynika także z trzeźwej kalkulacji ekonomicznej.

Dzięki postępowi technologicznemu i upowszechnieniu elastycznych form finansowania można pozyskać optymalnie dopasowaną do potrzeb firmy flotę bez ryzyka pogorszenia płynności. Potwierdza to wiele przykładów potentatów koncentrujących się na zrównoważonym rozwoju. Nike zapowiedziało zredukowanie odpadów dzięki użyciu w produkcji drukarek 3D.

Unilever ogłosił, że do 2020 r. o połowę zmniejszy środowiskowe koszty działania. Wpisuje się to w długofalową strategię dążenia do dwukrotnego zwiększenia przychodów przy zachowaniu pozytywnego wpływu na społeczeństwo i naturę. Z cytowanych przez Accenture danych Światowego Forum Ekonomicznego wynika, że są przedsiębiorstwa, które zwiększyły obroty o 20 proc., obniżając koszty obsługi łańcucha dostaw o 16 proc.

Jak twierdzą specjaliści z Odgers Berndtson, przekonanie o wyższych kosztach zrównoważonego rozwoju jest fałszywe. Często takie inwestycje charakteryzują się krótkim okresem zwrotu i szybko przynoszą zyski. W H. & J. Brüggen zastąpienie wózków optymalnie dopasowanymi maszynami w technologii Li-Ion pozwoliło zmniejszyć liczbę pojazdów koniecznych do obsługi zakładu o 23,8 proc., obniżając koszty inwestycji i utrzymania. W centrum dystrybucyjnym Butlers ograniczono koszty inwestycji o około 15 proc.

Wdrożenie iGo neo w strefach tzw. kompletacji pozwala oszczędzić nawet 30 proc. czasu. Spektakularną zieloną inwestycją w usprawnienie łańcucha dostaw może się pochwalić także Kimberly- C lark. Od 2006 r. zwiększył dwukrotnie wykorzystanie transportu intermodalnego. Zastępując ciężarówki koleją, zaoszczędził około 310 mln l oleju napędowego i zmniejszył emisję gazów cieplarnianych o 830 tys. ton. Dzięki zmianom firma zaoszczędziła około 472 mln dolarów. Jak widać, ekologiczne łańcuchy dostaw się opłacają firmom i środowisku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Not. Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Ekologicznie wcale nie oznacza drożyzny