Energoexport ma problem ze znalezieniem inwestora, który wyłoży pieniądze na kompleks wodny w Bydgoszczy. Do końca listopada spółka musi wystąpić o pozwolenia na realizację obiektu.
W listopadzie Energoexport, warszawska spółka energetyczna, musi złożyć w urzędzie miasta wniosek o pozwolenie na budowę kompleksu wodnego w Bydgoszczy.
— Jeżeli Energoexport nie wystąpi o pozwolenie w wyznaczonym terminie, odstąpimy od porozumienia i ogłosimy nowy przetarg — zapowiada Franciszek Burandt, prezes Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku w Bydgoszczy, który przekazał grunt pod inwestycję.
Marek Kubit, prezes Energoexportu, nic nie wie o wyznaczonym terminie.
— Prowadzimy rozmowy z trzema potencjalnymi inwestorami. Jeżeli w tym roku nie przyniosą efektu, będą kontynuowane w 2002 r. — zapewnia.
Dodaje, że niechęć inwestorów wynika głównie z niejasnej sytuacji gospodarczej kraju.
— Bydgoszcz nie należy do miast, w których chętnie inwestuje się duże pieniądze. Ale to doskonała lokalizacja dla takiego przedsięwzięcia — twierdzi Marek Kubit.
Innym powodem opóźnienia inwestycji może być strata przez warszawską spółkę płynności finansowej. Brak płatności ze strony klientów uniemożliwia firmie pokrycie własnych zobowiązań.
Marek Kubit zapewnia, że bydgoskim projektem zajmuje się należąca do Energoexportu spółka Park Wodny, utworzona w tym celu.
Zarząd LPKiW jest zaniepokojony także korektą kosztów przedsięwzięcia.
— Miało ono pochłonąć 140 mln zł. Teraz Energoexport proponuje, by wydatki ograniczyć do 80 mln zł — mówi Franciszek Burandt.
— Zakładaliśmy, że od razu wybudujemy kompleks składający się z zespołu basenów, hotelu i lodowiska. Problemy w znalezieniu inwestora wymuszają podzielenie inwestycji na trzy etapy — mówi Marek Kubit.
Energoexport działa głównie w branży energetycznej. Zatrudnia około 52 osób.