Falowanie i spadanie

opublikowano: 07-04-2021, 20:00

Zapowiedziane w środę przez ministra Adama Niedzielskiego przedłużenie poza 9 kwietnia dotychczasowych ograniczeń życia publicznego oraz paraliżu wielu usług nie było żadnym zaskoczeniem.

Jedyną niewiadomą stanowił termin. Rząd zdecydował o rozciągnięciu zakazów i nakazów na razie do niedzieli 18 kwietnia, czyli objęcie nimi dwóch kolejnych weekendów. Dalej się zobaczy, w zależności od sytuacji epidemicznej. Cykliczne wzbieranie COVID-19 można przyrównać do mechanizmu powstawania tsunami, gdy energia uwalniana podmorskim trzęsieniem ziemi lub erupcją wulkanu wywołuje potężną falę, uderzającą z przesunięciem czasowym. Władcy postrzegają zwiększoną mobilność społeczną podczas Wielkanocy – dobrze widoczną m.in. na drogach – właśnie jako przyczynę pierwotną wysokiej fali COVID-19, która nieuchronnie spadnie na szpitale w ciągu kilkunastu dni. Następna erupcja zapowiada się 1-3 maja, a kolejną będzie czterodniówka 3-6 czerwca z Bożym Ciałem. Do zobrazowania mechanizmu COVID-19 pasuje zatem zapożyczenie do tytułu zjawiska wyśpiewanego przez Korę. System rządowych zakazów nie funkcjonuje jednak interwałowo, raczej ustabilizuje się dłużej na wysokim poziomie.

Przedsiębiorcy ze sparaliżowanych na długo sektorów gorzko przyjęli swój los do wiadomości. Wciąż nie rozumieją jednak, czemu rządzący uzurpują sobie prawo do wydawania wyroków bez czytelnych kryteriów i dopuszczania działalności pewnych branż, zaś wykluczania innych. Dlatego trudno się dziwić rozrostowi usługowego podziemia, np. wielu niby zamkniętych fryzjerów ma komplety zapisanych klientów, etc. Zawsze doradzam nie tylko biznesowi wczytywanie się w szczegóły rozporządzeń Rady Ministrów. To najbliższe ukaże się w Dzienniku Ustaw zapewne ciemną nocą z czwartku na piątek, to pora publikacji ulubiona przez tzw. dobrą zmianę. Kolejne wersje często zawierają przepisy, które politycy przemilczają na konferencjach prasowych, albowiem okazałyby się fatalne wizerunkowo. Pamiętnym przykładem było ciche uruchomienie od weekendu walentynkowego kasyn oraz automatów do gier hazardowych, co wtedy rozsierdziło gastronomię czy branżę fitness. Żadna pociecha, że obecnie solidarnie zamknięte jest wszystko.

Czynne z powodu że otwarte - prędko nie będzie.
Mateusz Wlodarczyk / Forum

Osobiście jestem od dawna zdumiony innym rządowym procederem. Otóż stale się zdarza, że kilka dni po ukazaniu się nowej wersji zakazów i nakazów rozporządzenie okazuje się… dziurawe i gwałtownie jest uzupełniane. Po wspomnianym otwarciu kasyn w pilnej nowelizacji dopisano do warunków ich funkcjonowania słowa „Prowadzenie działalności jest dopuszczalne pod warunkiem zapewnienia, aby klienci nie spożywali napojów lub posiłków”. Ostatnio zaś wprowadzone zostało uszczelnienie o posmaku niemal kabaretowym. Funkcjonowanie basenów, siłowni, klubów i centrów fitness od dawna dopuszczone było „dla członków kadry narodowej polskich związków sportowych”. Od minionego piątku z zaskoczenia na końcu tego przepisu dodano trzy słowa „…w sportach olimpijskich”. Władza dostrzegła sprytne obchodzenie rygoru przez kadrę… Polskiego Związku Przeciągania Liny i postanowiła to zablokować, zwłaszcza że owa dyscyplina stała się nagle popularna m.in. na warszawskim Ursynowie i Wilanowie. W tych dzielnicach PiS ma poparcie marginalne, zatem antyepidemiczne uszczelnienie było zarazem uderzeniem we wraże lemingi. Władcy uzasadnili ten odwet koniecznością… zapewnienia polskim olimpijczykom spokoju w ich przygotowaniu się na igrzyska w Tokio. Takie tłumaczenie obraża inteligencję nawet zaliczonych do niskiej strefy IQ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane