Falstart dał w GetBacku dopiero trzecie miejsce

opublikowano: 01-08-2019, 22:00

Kandydat preferowany przez kuratora zbierał głosy miesiąc dłużej od innych. Przegrał jednak z tym, którego chciał odwołać

W wyborach, które miały zweryfikować poparcie dla części rady wierzycieli GetBacku, najwięcej głosów zyskał Q1 FIZ, związany z Quercus TFI. Poparli go obligatariusze dysponujący papierami o wartości 147,6 mln zł. To o 13 proc. mniej niż przed rokiem. Dużo większy spadek zainteresowania radą wierzycieli dotyczył obligatariuszy detalicznych. Rok temu dwaj ich przedstawiciele zyskali poparcie grubo przekraczające 200 mln zł. Obecnie barierą nie do przejścia okazało się 86 mln zł.

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

Uwikłany w nieetyczną sprzedaż garnków i kołder Radosław Barczyński, obecny przewodniczący rady, uzyskał 85,7 mln zł poparcia i zajął drugie miejsce. Dopiero za nim znalazł się Marek Dziduszko, przedstawiciel Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Obligatariuszy GetBack (OSOG).

Już po utracie płynności przez Get- Back inny członek stowarzyszenia reprezentował spółkę, która chciała odkupić część aktywów windykatora. Oferta została odrzucona jako zbyt niska. OSOG otwarcie krytykuje Radosława Barczyńskiego i odgrywa coraz większą rolę w radzie dzięki wsparciu sędziego komisarza Jarosława Mądrego i kuratora obligatariuszy Kamila Hajduka. W korespondencji z jedną z obligatariuszek ten ostatni przyznał się jednak do tego, że reprezentant OSOG zainteresowany aktywami GetBacku był u niego kilkukrotnie i omówili „naprawdę dużo tematów”.

— Pan Olaf Gembarzewski spotkał się ze mną, zadając mi szereg pytań w związku z prowadzonym postępowaniem i dokładnie tak jak innym obligatariuszom, którzy wybrali tę drogę kontaktu, udzieliłem odpowiedzi w tym zakresie — bagatelizuje sprawę Kamil Hajduk.

Demokracja według kuratora

W wyborach przedstawiciel OSOG przegrał z Radosławem Barczyńskim, mimo że Kamil Hajduk zdecydował się zaliczyć mu poparcie wyrażone zanim inni dowiedzieli się o nowych wyborach. Z informacji, jakie do nas dotarły, wynika, że protestowało przeciwko temu co najmniej dwóch obligatariuszy.

„Moim zdaniem w związku z tym, wraz z rozpisaniem przez pana nowych wyborów do rady wierzycieli powinno nastąpić »wyzerowanie« i przesunięcie wszystkich osób biorących udział w tym wyścigu na linię startu. Pana Dziduszkę widzę jako biegacza, który popełnił falstart. I tak też moim zdaniem powinien zostać potraktowany” — napisał do kuratora po ogłoszeniu prawyborów jeden z obligatariuszy.

„Jeżeli miałoby zostać tak, jak jest, czyli że p. Dziduszko startuje w tych prawyborach już z jakimś wolumenem głosów, a inni kandydaci mieliby go gonić, to pozostaje mi tylko z przykrością skonstatować, że będą to prawybory tak demokratyczne i sprawiedliwe, jak pamiętne wybory do Sejmu w 1989 r. Wtedy też niby »wolność-równość-demokracja« ale dla wiadomych towarzyszy z góry zaklepano 65 proc. miejsc” — pieklił się inny.

— Decyduję się na wybory z pełną odpowiedzialnością zarówno za wynik, jak i nakład pracy w ocenę prawidłowości złożenia głosów i ich obliczenie. Stąd proponuję metody, które nie zaburzają demokratycznego charakteru tych wyborów, a jednocześnie są proste dla przeprowadzenia przez kuratora — komentuje Kamil Hajduk, kurator obligatariuszy.

Wyjaśnia, że przyjął głosy na Marka Dziduszkę dlatego, że były przesłane w formie elektronicznej, i tylko te, które pochodziły od osób już głosujących lub które zostały dopuszczone do osobistego udziału w postępowaniu (czyli wyjęte spod kurateli).

— Chciałem uniknąć wysyłania do mnie ponad 100 e-maili ponownie — dodaje kurator.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

O ile wcześniej Marek Dziduszko zaczął zbierać głosy? Kurator ogłosił wybory 27 czerwca 2019 r. Z naszych informacji wynika, że już 25 maja 2019 r. został wysłany e-mail nawołujący do odwołania Radosława Barczyńskiego i powołania do rady Marka Dziduszki. Trafił do 909 skrzynek e-mailowych. Prawdopodobnie były to adresy uczestników nieformalnego Porozumienia Obligatariuszy GetBack, którego głosami do rady został wybrany Radosław Barczyński. Z czasem porozumienie przestało być aktywne, na co wpłynęły m.in. kontrowersje związane z wejściem Radosława Barczyńskiego do rady nadzorczej Get- Backu. Nie wszystkim podobało się jednak wykorzystanie tych adresów przez OSOG.

„Inicjatorzy w sposób nielegalny weszli w posiadanie danych osobowych obligatariuszy, którzy w maju ubiegłego roku dobrowolnie zgłosili swój akces do społecznej inicjatywy, a następnie, bez stosownych uprawnień, przetwarzają je, prowadząc agitację wyborczą. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Obligatariuszy GetBack (…) nie jest w żadnej mierze następcą, kontynuatorem itp. tamtej społecznej inicjatywy (Porozumienie Obligatariuszy GetBack) i nie ma prawa korzystać z żadnych jej zasobów, w tym z danych osobowych” — listy o tej treści zostały wysłane do sędziego komisarza i kuratora. Według osoby, która je wysłała (jest to ktoś inny niż ci, którzy protestowali przeciwko faworyzowaniu Marka Dziduszki), reakcji nie było, mimo że do sądu korespondencja trafiła również listem poleconym.

— Tak, przyszedł do mnie e-mail o „agitacji wyborczej” Stowarzyszenia OSOG i na pana pytanie odpowiem pytaniem: pan też wie, czy coś pan zrobił w tej sprawie? — odpowiada nam Kamil Hajduk.

Stanowiska sędziego komisarza Jarosława Mądrego nie udało nam się uzyskać.

Nieaktualny adres

Tymczasem kurator nie dość, że faworyzował Marka Dziduszkę, to utrudniał życie zwolennikom jakiegokolwiek kandydata, którzy chcieli głosować tradycyjną pocztą. Mimo że od początku drugich wyborów deklarował, że liczy się dla niego czas dotarcia, a nie wysłania głosu, na stronie internetowej podawał adres we Wrocławiu. Tymczasem przeniósł się do Smolca. List priorytetowy wysłany na pierwszy adres powinien dotrzeć w ciągu 1-2 dni. W związku ze zmianą adresu z urzędu pocztowego we Wrocławiu był przesyłany do urzędu pocztowego w Kątach Wrocławskich. W praktyce wydłużało to czas dotarcia do 7-8 dni. Na niespełna tydzień przed upływem terminu, w którym kurator przyjmował głosy, podał numer skrytki pocztowej. Jedna z osób zainteresowanych głosowaniem twierdzi, że uniemożliwia to wysłanie przesyłki za potwierdzeniem odbioru.

— Adres jest inny niż w maju 2018 r., kiedy to ogłaszałem pierwsze wybory, i jak tylko spostrzegłem, że cześć korespondencji może nie dojść w terminie przez przekserowanie, podałem adres skrytki, gdzie nie ma możliwości, że poczta nie zostanie doręczona. Nie ma żadnego problemu z przesłaniem każdego listu, również z potwierdzeniem odbioru, na adres skrytki pocztowej, stąd też nie uważam, że w jakikolwiek sposób zostały ograniczone możliwości zagłosowania w moich wyborach — broni się Kamil Hajduk.

86 mln zł Takie poparcie otrzymał w tym roku.

226 mln zł Taka była wartość obligacji, których nabywcy poparli Radosława Barczyńskiego rok temu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu