Fiat może stać się precedensem

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2010-08-13 00:00

Inwestorzy nie zawsze działają logicznie. Ale wrócą z produkcją tam, gdzie się opłaca. Czyli do Polski.

Rządy Włoch, Niemiec i Francji naciskają na koncerny, by odwdzięczyły się za pomoc publiczną

Inwestorzy nie zawsze działają logicznie. Ale wrócą z produkcją tam, gdzie się opłaca. Czyli do Polski.

Decyzję o przeniesieniu do Włoch produkcji świetnie sprzedającej się pandy Fiat stara się osłodzić Polakom lancią Y. Uruchomienie produkcji tego — niszowego — modelu to koszt 1,4 mld zł. Inwestycja pozwoli na utrzymanie 6 tys. zatrudnionych w tyskiej fabryce. Jest jednak jedno ale...

— To tak jak w "Ojcu chrzestnym". Do Don Corleone przyszedł człowiek, poskarżył się, że jakaś osoba przeszkadza mu w prowadzeniu interesu i poprosił o pomoc. Usłyszał, że, otrzyma pomoc, ale kiedyś może również zostać o nią poproszony. Rząd Włoch wsparł Fiata w czasie kryzysu, ale teraz oczekuje, że firma będzie inwestować w kraju — mówi Andrzej Narkiewicz z Mercera.

Co ty możesz zrobić

Jego zdaniem, taka niepisana umowa i naciski rządu, by zwiększyć zatrudnienie w fabryce w Pomigliano d’Arco, w regionie, gdzie PKB sięga zaledwie 68 proc. unijnej średniej, jest jedynym wytłumaczeniem przeniesienia z Polski produkcji pandy.

— Tychy to jedna z najlepszych fabryk Fiata na świecie i najlepsza w Europie. Pracuje w niej 6,1 tys. osób, które rocznie produkują 600 tys. samochodów. Pięć fabryk we Włoszech, w których pracuje 22 tys. osób, produkuje rocznie 650 tys. samochodów — porównuje Andrzej Narkiewicz.

Podobne naciski mogą odczuwać i inni inwestorzy.

— Rządy Niemiec i Francji sugerują, że jeśli w danej branży się poprawiło, to koncerny powinny zwrócić część wydanych na pomoc dla nich pieniędzy. Firmy mogą się zastanawiać, czy oddać je w gotówce, czy w postaci innych możliwych do skalkulowania finansowego obietnic, np. utrzymania istniejących miejsc pracy — twierdzi Paweł Panczyj z Ernst Young.

Musi się opłacić

Nie wszyscy wierzą, że decyzja Fiata była nielogiczna.

— Może istnieć mnóstwo przyczyn, o których nie wiemy. Pamiętajmy, że Fiat to nie tylko producent samochodów. Niewykluczone, że koncern mógł otrzymać od włoskiego rządu zachęty inwestycyjne lub inne obietnice, które powodują, że przeniesienie produkcji pandy z Tychów się jednak w ogólnym rozrachunku kalkuluje — uważa Adam Żołnowski z PricewaterhouseCoopers.

— Branża motoryzacyjna jest kapitałochłonna i dużą część kosztów bieżących stanowią płace. Czynniki polityczne i biznesowe w większości przypadków nie są zbieżne i podejmowane decyzje zawierają zawsze jakiś element kompromisu. Jednak nie będą to decyzje nieracjonalne, lecz dobrze skalkulowane — popiera go Kiejstut Żagun z KPMG.

Wygra lepszy

Ostatecznie i tak wygrają argumenty ekonomiczne.

— Mądrość w biznesie polega na tym, żeby robić to, co się opłaci. Nic nie jest na wieki i Fiat może wrócić z produkcją pandy do Polski — uważa Paweł Panczyj z Ernst Young.

— Jeśli dramatycznie pogorszy się jakość pandy, Fiat będzie podejmował odpowiednie decyzje. Podobnie, jeśli włoskie związki zawodowe będą miały zbyt wygórowane oczekiwania. Przecież Włosi byli zachwyceni, że Polacy pracowali także w soboty i niedziele, jeśli taka była potrzeba. Sami przyznawali, że we Włoszech już by mieli strajki. Chcieli model pracy z Tychów wprowadzać w rodzimych zakładach. Pewnie skończy się na tym, że Fiat zwiększy produkcję w Tychach — przewiduje przedstawiciel firmy Mercer.

Jest jednak inne zagrożenie.

— Mogą do nas nie trafić projekty o wiele bardziej innowacyjne. Nie składanie samochodów, lecz ich wymyślanie. I o takie projekty ostro bym walczył — podkreśla Paweł Panczyj.

Na Śląsku taniej

Roczne wynagrodzenie całkowite (w zł)

Włochy Polska (Śląsk)

Menedżer produkcji 298 823 161 295

Inżynier produkcji 160 194 72 671

Doświadczony pracownik produkcji 93 403 38 418

Źródło: Mercer