Decyzję o przeniesieniu do Włoch produkcji świetnie sprzedającej się pandy Fiat stara się osłodzić Polakom lancią Y. Uruchomienie produkcji tego — niszowego — modelu to koszt 1,4 mld zł. Inwestycja pozwoli na utrzymanie 6 tys. zatrudnionych w tyskiej fabryce. Jest jednak jedno ale...

— To tak jak w "Ojcu chrzestnym". Do Don Corleone przyszedł człowiek, poskarżył się, że jakaś osoba przeszkadza mu w prowadzeniu interesu i poprosił o pomoc. Usłyszał, że, otrzyma pomoc, ale kiedyś może również zostać o nią poproszony. Rząd Włoch wsparł Fiata w czasie kryzysu, ale teraz oczekuje, że firma będzie inwestować w kraju — mówi Andrzej Narkiewicz z Mercera.
Podobne naciski mogą odczuwać i inni inwestorzy.
— Rządy Niemiec i Francji sugerują, że jeśli w danej branży się poprawiło, to koncerny powinny zwrócić część wydanych na pomoc dla nich pieniędzy. Firmy mogą się zastanawiać, czy oddać je w gotówce, czy w postaci innych możliwych do skalkulowania finansowego obietnic, np. utrzymania istniejących miejsc pracy — twierdzi Paweł Panczyj z Ernst Young.
Więcej w piątkowym Pulsie Biznesu.