Flota to indywidualna sprawa

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-03-31 00:00

Mieć firmowy samochód dla samego posiadania czy raczej swobodnie z niego korzystać? Przywiązanie Polaków do własności przechodzi trudny test.

Od kilku lat docierają do Polski rozwiązania przypominające bardziej wynajem samochodów lub abonament na auto niż tradycyjne, znane od dziesięcioleci formy zakupu. Gotówka i kredyt — inny niż samochodowy — są wciąż najpopularniejszym sposobem finansowania przez firmy pojazdów kupowanych „na Regon”.

Według badania Barometr Flotowy CVO 2014, tę formę finansowania aut wybiera średnio 46 proc. ankietowanych firm. W porównaniu do europejskich kolegów polscy przedsiębiorcy ostrożniej korzystają z zewnętrznych źródeł finansowania inwestycji, choć w przypadku aut popularność zyskują leasing i kredyt. Może to wynikać z tego, że samochód jako dobro stosunkowo płynne w obrocie i łatwe do szybkiej odsprzedaży jest dla przedsiębiorców inwestycją obarczoną mniejszym ryzykiem.

— Zakup samochodu na własność — za gotówkę lub na kredyt — ma wielu zwolenników, co potwierdzają w rozmowach nasi klienci. Będąc wpisanym do dowodu rejestracyjnego auta, można nim swobodnie dysponować, na przykład sprzedać w dowolnym momencie, okleić reklamą lub logo firmy, zamontować dodatkowe wyposażenie czy przekazać w użytkowanie innej firmie lub osobie — tłumaczy Piotr Kowalczyk, kierownik salonu Skoda Ignaszak z Kalisza.

Poza tym auto jako środek trwały jest wykazywane w bilansie przedsiębiorstwa, a są firmy, dla których uzyskanie jednorazowych wysokich kosztów oznacza ucieczkę od podatków i celowe wydanie nadwyżek finansowych. Po gotówkę chętniej sięga na przykład branża finansowa, w tym banki, które zakupami służbowych samochodów regulują obniżenie podatku dochodowego.

Tylko jazda

— Zakup samochodu za gotówkę ma odczuwalne w budżecie wady. Jako środek trwały obciąża bilans firmy, a tym samym obniża jej płynność finansową i zdolność kredytową. Pieniądze przedsiębiorstwa są przy takim zakupie zamrożone i nie można ich przeznaczyć na rozwój biznesu. Samochody stają się więc inwestycją, która zaczyna na siebie zarabiać dopiero po pewnym czasie — wyjaśnia Michał Dyc, dyrektor sprzedaży detalicznej w Volkswagen Banku Polska. Większość przedsiębiorstw traktuje pojazdy jako funkcjonalne narzędzia, a nie inwestycję. Wystarcza im swobodne nimi dysponowanie.

Tendencja ta jest coraz silniejsza na zachodzie Europy i dotyczy zarówno firm, jak i osób prywatnych. Na przykład w Hanowerze w Niemczech w ramach programu Quick Car wprowadzonego przez Volkswagena kierowca wsiada do przygotowanego wcześniej na parkingu samochodu i po przejechaniu planowanej trasy zostawia go w uzgodnionym miejscu. Płaci niewielką kwotę wyłącznie za używanie auta.

— Na polskim rynku podobne rozwiązania dla klientów biznesowych i indywidualnych z pewnością również niedługo się pojawią. Coraz popularniejsza jest bowiem filozofia, że nie trzeba posiadać samochodu, aby móc go swobodnie używać — uważa Michał Dyc.

A jak jest z leasingiem? To wciąż bardzo popularna metoda finansowania zakupów. Sięgają po nią chętnie firmy zarówno do finansowania nabycia pojedynczych pojazdów, jak i floty samochodowe różnej wielkości. Do najważniejszych korzyści, które firmom daje leasing, niezmiennie należy możliwość zaliczenia miesięcznych rat w koszty uzyskania przychodu, uwolnienie własnych pieniędzy i poprawa płynności finansowej. Klasyczną i najczęściej wybieraną formą leasingu pojazdów w Polsce jest leasing z niską wartością końcową, czyli z ostatnią ratą wykupu wysokości 1 proc. wartości pojazdu.

— Wpłata własna musi wówczas wynieść przynajmniej 10 proc. ceny samochodu, a pozostałą wartość auta klient biznesowy spłaca w miesięcznych ratach. Taka umowa zazwyczaj trwa od 48 do 60 miesięcy, a po opłaceniu ostatniej raty nabywca staje się właścicielem pojazdu — podkreśla Piotr Kowalczyk.

Zmiana proporcji

Ostatnio coraz odważniej wkracza na rynek inna forma leasingu: z wysoką wartością końcową. Dostępne w Polsce od dwóch-trzech lat rozwiązanie polega na tym, że firma użytkuje samochód przez 3 lub 4 lata, spłacając w miesięcznych ratach tylko część jego wartości. Pod koniec obowiązywania umowy podejmuje zaś decyzję, czy tak jak w klasycznym „leasingu 1 proc.” spłaca jednorazowo pozostałą wartość samochodu (sięgającą nawet 40-45 proc.), czy zwraca auto dealerowi i zamienia je na nowy model, którego używa przez kolejnych kilka lat.

W leasingu z wysoką wartością końcową miesięczna rata jest dużo niższa niż w klasycznym leasingu, ponieważ korzystający spłaca jedynie rzeczywistą utratę wartości samochodu, a nie jego całą wartość. Wygodne jest również zakończenie umowy: przedsiębiorca zwraca auto i nie musi się angażować w zabierającą dużo czasu sprzedaż samochodu na rynku wtórnym.

Kolejną formą pozyskania aut do floty jest wynajem długoterminowy, zwany również Full Service Leasingiem (FSL). To oferta oparta na leasingu z wysoką wartością końcową, jednak obejmuje nie tylko finansowanie pojazdów, ale i pełen katalog usług zarządzania samochodami, czyli outsourcing firmowej floty. W zakresie finansowania oferuje firmom korzyści podobne do zalet leasingu z wysoką wartością końcową. W odrębnej miesięcznej racie serwisowej klienci otrzymują jednak także usługi dodatkowe, m.in. serwisowanie i naprawy mechaniczne, zakup, przechowywanie i wymianę opon, assistance, samochód zastępczy, ubezpieczenia i likwidację szkód.

Wybierz z głową

Podstawową sprawą przy wyborze formy finansowania zakupu firmowych pojazdów jest określenie potrzeb: jakie firma ma cele operacyjne i do czego potrzebuje aut? Czy mają spełniać funkcje wyłącznie użytkowe i być efektywnym narzędziem, czy również motywować pracowników i budować wizerunek przedsiebiorstwa? Warto sprawdzić wszystkie możliwe koszty, czyli TCO (całkowity koszt posiadania firmowych samochodów).

Jednak mechanicznego konia z rzędem temu, kto bez wątpliwości rozstrzygnie: używać samochodu czy go mieć na własność? Wybór oczywisty i korzystny w firmie A, może już takim nie być u jej konkurenta. Budowanie floty wymaga indywidualnego podejścia. Im bardziej będzie „skrojone na miarę”, tym większe korzyści finansowe przyniesie. © Ⓟ