Francja: centrum czy już peryferia?

ŁUKASZ WRÓBEL Noble Securities
opublikowano: 21-05-2012, 00:00

OPINIE

Pod względem otwartości gospodarki Francja plasuje się na szarym końcu Europy. Eksport stanowiący tylko 25 proc. jej PKB oznacza, że tylko Grecja jest od niej bardziej zamknięta, zatem nawet głęboka przecena euro nie jest w stanie pomóc tym państwom w szybkim odzyskaniu konkurencyjności. Również saldo rachunku obrotów bieżących Francji, które od 2005 r. jest ujemne, z roku na rok powoli oddalało ją od trzonu strefy euro. Francja, o której zwykliśmy myśleć jak o siostrzanej gospodarce Niemiec, w praktyce od wielu lat podąża podobną ścieżką jak Włochy uchodzące za peryferyjną gospodarkę.

Finanse publiczne Francji są oczywiście w lepszej kondycji niż budżety państw z grupy PIIGS, ale jednocześnie nie brakuje słabych punktów. O ile dług w relacji do PKB na poziomie 85 proc. nie jest jeszcze zły na tle innych członków strefy euro, to połączone zadłużenie sektora prywatnego i publicznego jest już wyższe niż w przypadku Włoch i stanowi 250 proc. PKB. Biorąc pod uwagę decyzję agencji ratingowej Standard & Poor’s oraz zachowanie inwestorów z rynku długu, można przypuszczać, że przez kilka najbliższych miesięcy rząd oraz francuskie banki nie będą mogły liczyć na atrakcyjne warunki finansowania z zewnętrznych źródeł.

A niewątpliwie będą one bardzo potrzebne, bo podobnie jak większość europejskich rynków nieruchomości, także francuski ma już za sobą lata najlepszej koniunktury. To oznacza, że banki muszą przygotować się na wzrost wartości nieobsługiwanych terminowo kredytów hipotecznych. Od drugiej połowy lat 90. ubiegłego stulecia ceny nieruchomości we Francji systematycznie rosły w szybszym tempie niż dochody gospodarstw domowych.

Obecnie przeciętna nieruchomość jest o 150 proc. droższa niż w 1998 r., jednak w 2012 i 2013 r. prognozuje się dwucyfrowe spadki cen. Przykład Hiszpanii pokazuje, że w podobnych okolicznościach największe banki nie są w stanie utrzymać się na rynku i muszą sięgać po pieniądze z państwowej kasy. Warto także pamiętać, że problemy banków w strefie euro mogą przenosić się ponad granicami państw z dnia na dzień, a francuskie instytucje finansowe, ze względu na zaangażowanie we Włoszech i w Hiszpanii, są szczególnie podatne na szok.

Jeśli chodzi natomiast o dług państwa, to najbardziej problematyczne dla Francji jest wysokie uzależnienie od zagranicy. W rękach podmiotów spoza Francji znajduje się blisko 60 proc. obligacji skarbowych, co stwarza ryzyko utraty kontroli nad kosztem finansowania w razie negatywnego scenariusza na innych rynkach. Dla porównania, zagraniczni inwestorzy kontrolują między 40 a 50 proc. obligacji takich państw, jak Niemcy, Hiszpania, Włochy czy Portugalia.

Większość słabych punktów francuskiej gospodarki zapewne nie spowoduje nagłej, panicznej ucieczki inwestorów z tego rynku. Warto jednak wiedzieć, że drugiej największej gospodarce strefy euro nie brak cech wspólnych z reprezentantami peryferii, co w wielu kategoriach stawia ją w ogonie Europy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ŁUKASZ WRÓBEL Noble Securities

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu