Gdynia odmienia twarz

Bartłomiej Rabij
opublikowano: 2008-07-21 00:00

Dar Pomorza, sklepy Baltona i stocznie to przeszłość. Gdynia AD 2008 dba o wizerunek przyjaznej biznesowi.

Jak miasto przyciąga nowoczesne firmy

Dar Pomorza, sklepy Baltona i stocznie to przeszłość. Gdynia AD 2008 dba o wizerunek przyjaznej biznesowi.

Ledwie wybrzmiał największy w Polsce festiwal Heineken Open’er, a już miastem zawładnęły Gdynia Design Days. Docieram na miejsce w deszczowy dzień. Turystów mżawka nie odstrasza. Tłumy na Świętojańskiej, skwerze Kościuszki, Bulwarze Nadmorskim. Parkingi zajęte. Ruszam z żoną na wielkie oglądanie designerskich projektów. Gdynia organizuje GDD wspólnie z Instytutem Wzornictwa Przemysłowego (IWP).

Ikony designu

Na początek Muzeum Miasta Gdyni. Efektowny, nowoczesny budynek to idealne miejsce do pokazania najważniejszych pomysłów designerów z Polski i innych krajów basenu Morza Bałtyckiego. Już na wstępie niespodzianka: zamiast biletów, sympatyczne przypinki z logo imprezy. Wpinamy je w ubrania i ruszamy na spotkanie z designerską klasyką.

Od razu doświadczamy powrotu do przeszłości. Jednym z wystawowych rekwizytów są białe, proste kubki bez ucha, które zna każdy Polak korzystający onegdaj ze stołówki kolonijnej lub wczasowej.

— Jak to? — pytam szefową IWP.

— To znakomity projekt. Docenili go m.in. Amerykanie. Jest więc niezwykle funkcjonalny — wyjaśnia prezes Beata Bochińska.

Na jednej z półek widzimy nożyczki — identycznych używamy w domu. Okazuje się, że i to wzór zgoła kultowy. A oprócz tego szezlongi, krzesła, stoliki, lampy, dywany, dzbanki, deski do krojenia, sztućce. Wszystko dla domu.

Większość tych przedmiotów zaprojektowano w myśl zasady: praktycznie i minimalistycznie. No, może z wyjątkiem minimalistycznego, i owszem, dozownika do spaghetti, w którego funkcjonalność wątpił nie tylko piszący te słowa, ale także starsze panie, a nawet grupka młodzieży zwiedzająca wystawę.

Najczęściej stosowane materiały to plastik, ceramika, stal oraz włókna naturalne i syntetyczne. W sumie około 100 obiektów zaprojektowanych co najmniej pięć lat temu, nagradzanych w konkursach i na wystawach wzornictwa w Europie.

Sztuka w blasze

200 metrów od Muzeum Miasta Gdyni zainstalowali się w kolorowych portowych kontenerach młodzi designerzy. Widzów, mimo niesprzyjającej aury, nie brakuje. Co chwila ktoś dopytuje a to o ekotorebki „uszyte” bez ani jednego szwu — autorstwa Biura Kreacja, a to o biżuterię z bursztynu firmy S&A. Biżuteria, która na tle zgranych wzorów z ul. Mariackiej w Gdańsku, urzeka oryginalną formą.

Z kolei Kafti Design proponuje lampy. Szczególnie powinny przypaść do gustu wielbicielom stylu znanego ze sklepów Ikea. Dzieciom podobają się polarowe AleLale — niezwykle proste, szmaciane zwierzaki o dziwacznych pyszczkach. Pomysły tak nieskomplikowane, że aż dziw, że nikt nie wpadł na nie wcześniej.

— Wiele tu ciekawych projektów, ale brakuje mi przedmiotów codziennego użytku. Są koszulki, zabawki, jest sporo gadżetów, które można by zawiesić albo postawić na półce, ale oczekiwałam więcej oryginalnych produktów, które przydałyby się w kuchni czy w biurze — mówi krążąca między kontenerami Miłka Pejda z Gdańska.

Instalacje przyszłości

Aby zwiedzić całą ekspozycję, trzeba się trochę poprzemieszczać. Z serca miasta przenosimy się do modernistycznego Dworca Morskiego. Tam oglądamy wystawę Pora Relaksu, pokazującą instalacje i prezentacje multimedialne. Młodzi designerzy przedstawili tu m.in. Dystrybutor Czasu Wolnego i Ba-lans — pierścień z chipem odcinającym działanie multimediów: komunikatorów, telefonów komórkowych, internetu i telewizji. Jest także zegar zatrzymujący czas dla tych, którzy chcą ze sobą spokojnie porozmawiać.

Pomysły młodych twórców nie są wymyślnymi projektami konkretnych produktów, lecz kreatywnymi koncepcjami zmian naszych nawyków. Wiele w nich wdzięku i lekkości.

Dobry design zwiedzającym, których podpytuję, najczęściej kojarzy się ze snobizmem i wysoką ceną. To nic, że przed wejściem do Muzeum Miasta Gdyni stoi „auto dla wszystkich”, czyli volkswagen garbus i jego współczesna wersja — new beetle.

Andrzej i Patrycja Ruskowie, logistyk i tłumaczka ze Śląska, twierdzą, że naprawdę efektowne przedmioty codziennego użytku można za grosze kupić na Allegro.

Za to góry groszy na pewno potrzeba, aby wynająć do pracy Janusza Kaniewskiego, bodaj najsławniejszego obecnie polskiego designera. Również on ściągnie do Gdyni. Pracujący m.in. dla Hondy czy Ferrari mistrz poprowadzi warsztaty dla 20 osób. I nie ma co ukrywać, że na tę część programu czekamy szczególnie podekscytowani. Bo każdy, kto bierze udział w gdyńskich dniach designu, mówi, że dla projektantów szczególnie ważne są inspiracja i prostota. A tym Kaniewski imponuje całemu światu.

Możesz zainteresować się również: