Giełda będzie szukała dna

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2007-12-18 00:00

Rok 2007 może być najgorszy od pięciu lat.

Przyszły rok może być jeszcze gorszy. To nie znaczy, że nie można będzie zarobić — tyle że wokół tego zarobku trzeba się trochę zakręcić.

W tym roku miały być niebotyczne zyski graczy, ale kokosów raczej nie będzie. Choć giełda rozpoczęła rok z dużym rozmachem, to w drugiej połowie roku dostała silnej zadyszki. Od dłuższego czasu nasz rynek porusza się w rytmie doniesień z nowojorskiego parkietu. Tak zapewne będzie także w 2008 roku. Pewne jest, że o zyski nie będzie tak łatwo jak jeszcze rok czy dwa lata temu.

Giełdowy mecz

Ale najpierw rzut oka na krajobraz po burzy, czyli krótki bilans osiągnięć tegorocznych. Wiele wskazuje na to, że to będzie najgorszy rok od 2002, gdy prawie wszystkie podstawowe indeksy znalazły się pod kreską. Później przyszły cztery tłuste lata i wręcz galopujący wzrost indeksów. W tym roku giełda trochę przypominała naszą reprezentację w piłce nożnej, która w zwycięskich eliminacjach do EURO 2008 rozgrywała jedną połowę dobrą, a drugą słabą.

Posiadaczom akcji fortuna sprzyjała w pierwszej połowie roku. Na półmetku wszystkie indeksy rosły w tempie dwucyfrowym. Druga połowa okazała się fatalna, po doniesieniach o kłopotach amerykańskiego rynku nieruchomości i związanych z tym perturbacjach na rynku kredytów hipotecznych. Do pierwszych silnych tąpnięć doszło już w wakacje. Kolejna fala wyprzedaży późną jesienią momentami przypominała prawdziwą rzeź najbardziej przewartościowanych spółek małych i średnich. W drugim półroczu na sporym minusie są wszystkie indeksy i wskaźniki branżowe (poza WIG-Media). Najwięcej tracą indeksy małych i średnich spółek oraz WIG-Spożywczy. Ostro oberwało się także posiadaczom walorów spółek budowlanych i firm deweloperskich.

Wariant pesymistyczny

Czy w 2008 r. jest szansa na odbicie? Niektórzy twierdzą, że dopiero w drugiej połowie roku. Czyżby więc zanosiło się na odwrócenie tegorocznej sytuacji? Najpierw będą spadki, a później wzrosty?

— Pierwsza połowa przyszłego roku może stać pod znakiem spadków. W pesymistycznym wariancie WIG20 może znaleźć się w okolicach 2800 pkt. Poprawy oczekiwałbym dopiero w drugiej połowie roku. Dlatego dopiero w maju zastanowiłbym się nad kupowaniem małych czy średnich spółek — przyznaje Marcin Kiepas, analityk X-TB.

Nie wszyscy jednak liczą na odbicie. Niektórzy wieszczą rok korekty.

— W przyszłym roku będzie jeszcze gorzej. Indeksy mogą jeszcze zjechać o dalsze 20-30 proc. Choć nie wszystkie spółki zasługują na przecenę, to z dużą ostrożnością podchodziłbym do kupowania akcji — uważa Mirosław Saj, analityk BM DnB Nord.

Kilka powodów

W nadchodzącym roku, podobnie jak w tym, kluczowe dla zachowania naszej giełdy będą doniesienia z Wall Street. Ale nie bez znaczenia dla koniunktury giełdowej będzie sytuacja w Polsce.

— Wzrost inflacji oraz prognozowane spowolnienie gospodarki wymuszą podnoszenie stóp procentowych. Taka sytuacja może najbardziej uderzać w najmniejsze spółki. Mniej czułe na wahania koniunktury powinny być blue chipy, podobnie zresztą jak obecnie — ocenia Marcin Kiepas.

Są też inne zagrożenia.

— Sytuacja może skomplikować się dodatkowo, jeśli nadal będzie się nasilała fala umorzeń w funduszach inwestycyjnych — dodaje Mirosław Saj.

Jednak mimo licznych zagrożeń nie wszyscy przekreślają szanse GPW na udany rok.

— Nasz parkiet ma potencjał wzrostowy. Moim cichym faworytem jest sektor medialny. Zaryzykowałbym także kupowanie walorów branży IT oraz spółek handlowych — ocenia Wojciech Szymon Kowalski, niezależny analityk. l

TOP-4 GIEŁDOWYCH INWESTORÓW*

Nie każdy gracz giełdowy może liczyć na to, że stanie się rekinem parkietu. Warto jednak przyjrzeć się, kto w giełdowej grze rozdaje karty.

* wartość portfela w mln zł., wyliczenia Notorii na koniec września

Leszek Czarnecki

Pierwsze duże pieniądze zarobił, zakładając na początku lat 90. Europejski Fundusz Leasingowy. Z czasem spółka stała się liderem branży. W 2001 roku trafiła w ręce francuskiego giganta Credit Agricole, a wrocławski biznesmen zainkasował — bagatela — 900 mln zł.

W ostatnich latach z sukcesem rozbudowuje holding finansowy Getin. W tym roku wprowadził na warszawski parkiet dwie firmy: Noble Bank oraz dewelopera LC Corp. Debiut tej drugiej spółki okazał się niewypałem, czym Czarnecki zraził do siebie wielu drobnych inwestorów.

Jak ognia unika rozgłosu i dziennikarzy. Uprawia ekstremalne sporty, m.in. nurkowanie głębinowe czy wspinaczkę wysokogórską. Nic nie wyszło z jego planów podróży w kosmos.

Michał Sołowow

Zapalony rajdowiec, jeden z najlepszych w Polsce. Zjednał sobie wielu fanów wśród giełdowych inwestorów. Firmy, w których ma udziały, dynamicznie się rozwijają, a ich kursy od lat systematycznie rosną (m.in.: producent ceramiki sanitarnej Cersanit, Zakłady Chemiczne Dwory, obecnie Synthos, czy deweloper Echo Investment). W ostatnich miesiącach między kieleckim miliarderem a niektórymi instytucjami finansowymi poważnie zaiskrzyło — pierwszy raz od wielu lat. Chodziło o najnowszy nabytek — Opoczno. Instytucjom nie spodobały się plany przeniesienia zakładów produkcyjnych z Opoczna do Cersanitu. Ostatecznie konflikt załagodzono. Zdecydowano, że obie powiązane kapitałowo ze sobą spółki połączą się.

Roman Karkosik

Kariera biznesmena zaczęła się pod koniec lat 70. w barze rodzinnego Czernikowa. Ponoć przed barem ustawiały się długie kolejki, bo jako jedyny w okolicy sprzedawał piwo. Na warszawskiej giełdzie Karkosik zaczął inwestować w 1993 roku. Kilka lat później skupował pakietami akcje firm w kiepskiej kondycji. Przejął m.in. zakłady chemiczne i tworzyw sztucznych Boryszew, czy Hutę Oława. Restrukturyzował firmy i je rozwijał. Obecnie ma udziały w kilku spółkach (m.in. NFI Midas, NFI Krezus, Hutmen, Skotan, Suwary). Najcenniejsze w jego portfelu są pakiety akcji producenta i dystrybutora metali nieżelaznych Impexmetal oraz Alchemii.

Jeszcze do niedawna ruchy Karkosika ślepo naśladowali drobni inwestorzy giełdowi. Ostatnio narzekają, że moda na Karkosika minęła. Czy bezpowrotnie?

Ryszard Krauze

Założyciel firmy informatycznej Prokom, która zyskała sławę dzięki kontraktom państwowych gigantów (PKO BP, PZU, ZUS). Ostatnio Krauze postanowił zakończyć przygodę z Prokomem. Pozbywa się akcji na rzecz rzeszowskiego konkurenta — Asseco Poland.

Portfel giełdowy Krauzego to obecnie głównie Polnord, który ma ambicje stać się największym polskim deweloperem, producent insuliny Bioton oraz wprowadzony w tym roku na parkiet Petrolinvest. Szuka on gazu i ropy w Kazachstanie i wydobywa je.

Ostatnio gdyński przedsiębiorca miał poważne kłopoty. Prokuratura chciała go zatrzymać w związku z przeciekiem z akcji CBA w ministerstwie rolnictwa. Ostatnio jednak prokuraturzy wycofali nakaz zatrzymania przebywającego za granicą biznesmena.

Możesz zainteresować się również: