Warszawski radca prawny zakwestionował pobieranie przez TP abonamentu. Wczoraj sąd oddalił pozew.
Radca Edwin Góral uważa, że opłaty abonamentowe pobierane przez Telekomunikację Polską (TP) nie spełniają ustawowych zasad. Chodzi o przejrzystość, obiektywizm i brak dyskryminacji. Zdaniem Edwina Górala, nie wystarczy twierdzenie TP, że abonament jest skonstruowany zgodnie z zasadami rynku.
— Koszty stałe przedsiębiorstwa maleją wraz z jego działaniem. Abonament jest quasi-amortyzacją i nie maleje. Koszty są więc źle skalkulowane —mówi Edwin Góral.
Żąda od TP przedstawienia kosztorysów za ostatnie 12 lat: nakładów na rozwój sieci, obrotów, przychodów z działalności i innych danych, które mogą mieć wpływ na wysokość abonamentu.
Obowiązek uiszczania abonamentu wynika z regulaminu usług TP. Edwin Góral zaskarżył więc cały regulamin jako tzw. klauzulę abuzywną. Są to sprzeczne z prawem zapisy umów konsumentów z usługodawcami. Zapis, który raz wyrokiem sądu znajdzie się w rejestrze klauzul niedozwolonych, nie może być więcej stosowany.
Wczoraj sprawą radcy zajął się Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK).
— Cały regulamin jest nieprzejrzysty. Stosuje się zamiennie wyrazy „opłata” i „należność” oraz „dostęp do usługi”, „przyłączenie”, „rozpoczęcie świadczenia” — przekonywał Edwin Góral.
Sąd pozew oddalił.
— Zakwestionowano opłaty abonamentowe bez wskazania konkretnego zapisu. W trakcie rozprawy okazało się, że przedmiotem postępowania jest cennik TP, a nie regulamin, jak w pozwie. Ceny zatwierdza prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej i to do niego należałoby się zwrócić — stwierdził sędzia Andrzej Turliński.
Edwin Góral zapowiedział apelację.