Polski start-up Ludus AI zdobył 4,5 mln zł finansowania od funduszy venture capital i aniołów biznesu. Spółka rozwija narzędzie AI wspierające pracę w środowisku Unreal Engine (popularny silnik, czyli oprogramowanie do tworzenia gier i wizualizacji 3D). Ma znacząco skrócić czas i koszt realizacji projektów opartych na grafice 3D.
Założycielem Ludusa AI jest Piotr Penar, który przez pięć lat prowadził własne studio gier. Po zamknięciu firmy pracował jako szef działu AI w katowickim Anshar Studios, a następnie rozpoczął pracę nad nowym start-upem. Jego technologia jest wykorzystywana nie tylko w branży gier, ale także w motoryzacji, sektorze zbrojeniowym oraz produkcji filmowej i reklamowej.
Specjaliści od AI mieli skontrolować i... zainwestowali
W gronie inwestorów Ludusa AI znalazły się polskie fundusze Hard2beat i 24Ventures oraz amerykański Hartman Capital. Akcje spółki objęło również trzech aniołów biznesu – Polak i dwóch Kanadyjczyków, którzy wcześniej pracowali w Google DeepMind, a obecnie związani są z Artificial Agency.
– Kanadyjskich inwestorów poznaliśmy podczas rozmów z jednym z funduszy VC. Prowadzą własny start-up zajmujący się sztuczną inteligencją i zostali poproszeni o weryfikację naszych kompetencji technologicznych. Po analizie uznali projekt za na tyle interesujący, że zapytali o możliwość dołączenia do rundy – mówi założyciel Ludusa AI.
Zaznacza, że liczy na tzw. smart money, czyli wsparcie także w postaci sieci kontaktów i doświadczenia, a nie wyłącznie kapitału.
Stanisław Rogoziński, partner zarządzający w 24Ventures, mówi, że dla funduszu najważniejszy jest zespół założycielski start-upu. Zwraca uwagę, że Piotr Penar wykazał się wiedzą biznesową i branżową, a także tym, że potrafi inspirować indywidualnych programistów i duże przedsiębiorstwa. Nie bez znaczenia przy inwestycji była również wysoka bariera wejścia w branżę dla konkurencji.
Maciej Frankowicz, partner zarządzający w Hard2beat, zaznacza, że narzędzie Ludusa AI rozwiązuje globalny problem rosnącej złożoności Unreal Engine. Tworzenie w nim projektów wymaga coraz większej wiedzy i czasu, a niedobór doświadczonych specjalistów na rynku dodatkowo utrudnia realizację.
- Widzimy tu rzadkie połączenie poważnego problemu rynkowego, rosnącej trakcji [rozwój biznesu - red.] oraz założyciela z wieloletnim, praktycznym doświadczeniem w gamedevie, co tworzy solidne fundamenty pod budowę globalnego standardu wykorzystania AI w tej branży – mówi Maciej Frankowicz.
Pierwsi klienci płacą już za technologię Ludusa AI
Technologia opracowana przez start-up nie zastąpi programistów. Firma podkreśla, że ich wspiera, ale jej obsługa wymaga podstawowego zrozumienia działania sztucznej inteligencji.
Narzędzie opracowane przez Ludus AI jest już dostępne na rynku - skorzystało z niego ponad 26 tys. osób z różnych krajów, ponad połowa z USA. Spółka jest niemal samowystarczalna finansowo, jednak zdecydowała się pozyskać inwestorów, żeby przyspieszyć rozwój produktu i podwoić obecny 10-osobowy zespół.
- Im więcej użytkowników zdobędziemy teraz, tym większy udział w rynku będziemy mieli w przyszłości – mówi Piotr Penar.
Model rozliczeń opiera się na miesięcznej subskrypcji oraz dodatkowych pakietach kredytów umożliwiających korzystanie z technologii. Spółka planuje dalsze rozwijanie pakietów subskrypcyjnych. Jednym z głównych motorów wzrostu biznesu jest ruch przychodzący z narzędzi AI takich jak ChatGPT, Copilot, Perplexity i innych.
- Zoptymalizowaliśmy naszą stronę i obecność w sieci pod boty sztucznej inteligencji. Użytkownicy pytają czaty o najlepsze narzędzia do pracy w Unreal Engine, a my często pojawiamy się jako pierwsi - mówi Piotr Penar.
Start-up będzie szukał kolejnych inwestorów za 1,5 roku
Ubiegły rok był pierwszym pełnym rokiem działalności. Ludus AI zakończył go z przychodami na poziomie 500 tys. zł. Z miesiąca na miesiąc przybywa mu klientów, w 2026 r. liczy na 5 mln zł przychodów.
Mimo to za około półtora roku start-up znów będzie potrzebował kapitału na rozwój. Planuje kolejną rundę finansowania, a założyciel rozważa również pozyskanie wspólnika, który przejąłby część obowiązków biznesowych.
- Potrzebuję osoby, która skupi się na działaniach marketingowych, sprzedażowych i biznesowych, żebym ja mógł zająć się rozwojem produktu i realizacją strategii długoterminowej – mówi Piotr Penar.
Zespół start-upu, w szczególności założyciele, to często kluczowy zasób spółki. W przypadku tzw. solofoundera ryzyko inwestycyjne funduszu jest wyższe. Po pierwsze - ciężar prowadzenia biznesu spoczywa wyłącznie na jednej osobie, po drugie - brakuje uzupełniających się kompetencji. Z tego powodu zdecydowanie preferujemy projekty prowadzone przez co najmniej dwóch założycieli. Jeśli inwestujemy w start-up prowadzony przez jedną osobę, to jeszcze większego znaczenia nabierają jej dotychczasowe doświadczenie w biznesie, unikatowa wiedza branżowa, ale też brakujące kompetencje. Inwestorzy mogą oczekiwać znalezienia wspólnika już na najwcześniejszym etapie rozwoju spółki. Zdarza się, że fundusze pełnią nawet rolę pośrednika w nawiązywaniu kontaktów. Czasem wymóg ten pojawia się przed inwestycją, czasem możliwe jest znalezienie wspólnika już po jej dokonaniu, jeśli założyciel wykazywał się dotychczas dużą determinacją, rozwinął spółkę, a perspektywy biznesowe oceniane są wysoko.
