Gmina zwana polskim Kuwejtem

Agnieszka Zielińska, AH
opublikowano: 2005-10-28 00:00

Dolny Śląsk, Małopolska i województwo łódzkie to najszybciej rozwijające się regiony w Polsce. Liczba inwestycji rośnie tu w imponującym tempie.

Najbogatsze i najaktywniejsze gospodarczo gminy znajdują się dziś w zachodniej Polsce lub w pobliżu aglomeracji miejskich. Wśród regionów, które rozwijają się najszybciej, obok Wielkopolski są m.in. Dolny Śląsk, Małopolska i województwo łódzkie. Przede wszystkim tu właśnie napływają inwestycje zagraniczne. A najcenniejsze z nich trafiają do Krakowa, Wrocławia i Łodzi.

Najlepszy adres w kraju

Z najnowszych badań Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że samorządy południowo-zachodniej Polski są bardziej aktywne i rozwijają się dużo szybciej niż wschodnie. Ten dystans niestety utrwala się. W dziesiątce najbogatszych gmin znajdują się dziś prawie wyłącznie gminy zachodniej Polski, m.in.: Wałbrzych, Lubin, Kędzierzyn-Koźle, Kleszczów, Głogów, Polkowice, Inowrocław i Ostrów Wielkopolski. Od wschodnich regionów dzieli je przepaść. Wystarczy porównać — Wałbrzych osiągnął po sześciu miesiącach tego roku dochód wysokości 115,99 mln zł, a najbiedniejsza gmina województwa lubelskiego — Podedwórze — 1,48 mln zł.

W imponującym tempie rozwija się Dolny Śląsk. Zagraniczne koncerny inwestują tu coraz śmielej. Pod względem liczby inwestycji zagranicznych Dolnośląskie wyprzedziło już Wielkopolskę i powoli dogania Śląsk. Jako jedyny region w Polsce znalazło się wśród 18 europejskich regionów, które zostały wybrane do udziału w czteroletnim unijnym programie rozwoju nowych technologii. Szacunkowa wartość inwestycji zagranicznych w tym regionie wyniesie w tym roku 4,5 mld zł. W rezultacie w ciągu najbliższych dwóch lat powstanie prawie 15 tys. miejsc pracy. Dolny Śląsk dostanie też z Unii blisko 200 tys. EUR (ponad 800 tys. zł) na poprawienie warunków do inwestowania.

— Przed Dolnym Śląskiem cała godzina prosperity... Nie zaś skromne pięć minut — cieszy się Zbigniew Sebastian, szef Dolnośląskiej Izby Gospodarczej (DIG).

Jego zdaniem, to rezultat zjednoczenia wszystkich sił regionu, niezależnie od opcji politycznej.

— Gospodarkę można porównać do wielkiej kuli. Żeby ją wprawić w ruch, trzeba siły, czyli kapitału i ludzi. Kiedy zaś kula ruszy, trzeba dbać o to, by się nie zatrzymała i toczyła w odpowiednim kierunku — podkreśla Zbigniew Sebastian.

Najlepszym dowodem atrakcyjności regionu jest zainteresowanie nim inwestorów japońskich.

— To, że inwestują właśnie tu, oznacza, że region jest atrakcyjny — uważa szef DIG.

Dobrym przykładem dolnośląskiej prosperity są inwestycje w Świdnicy. Nakłady inwestycyjne w tym mieście szacowane są na dziesiątki milionów euro. Na 30- -hektarowym terenie powstanie tam fabryka Electroluksa. Szwedzki koncern zamierza zainwestować prawie 40 mln EUR i zatrudnić co najmniej 400 osób.

Region szans

Czołowe miejsce wśród najatrakcyjniejszych regionów Polski zajmuje również Małopolska. Przesądza o tym: centralne położenie w geograficznym środku Europy, chłonny rynek, dostępność surowców, silne zaplecze naukowe i przyjazny klimat dla biznesu. Do 2006 r. Małopolska otrzyma blisko 200 mln EUR, co wzmocni konkurencyjność regionu.

Zdaniem wielu ekspertów, ważną rolę w promocji Małopolski odgrywa Kraków, który dziś należy do grupy miast o najmniejszym ryzyku inwestowania.

Możliwości dla biznesu w Małopolsce wyznaczają przede wszystkim tereny, na których obowiązują preferencyjne zasady działania — specjalna strefa ekonomiczna i parki technologiczne. W Krakowskim Parku Technologicznym swoją działalność mogą prowadzić m.in. firmy i ośrodki badawcze, zajmujące się rozwijaniem i transferem nowoczesnych technologii. Preferowane są inwestycje ukierunkowane na: informatykę i telekomunikację, elektronikę oraz technologie związane z inżynierią materiałową i genetyczną. To dzięki parkowi Kraków staje się dziś ośrodkiem nowoczesnego przemysłu, w którym działają takie firmy, jak: Motorola, ComArch czy RR Donnelley.

Powrót do świetności

Swój czas ma także Łódź. W ciągu ostatnich dwóch lat pojawiły się tu ogromne międzynarodowe firmy — Merloni, Bosch czy Gillette. To powoduje, że Łódź jest obecnie liderem w Polsce pod względem nowych inwestycji. Gillette buduje fabrykę za 120 mln EUR, zatrudni 1150 pracowników. Bosch i jego kooperanci w sumie zainwestują 500 mln zł, zatrudnią 600 osób.

Z pewnością to także duża zasługa Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (ŁSSE), która obejmuje 12 miast województwa. W 2003 r. w ŁSSE pojawiły się m.in. firmy Atlas (400 mln zł inwestycji) i Paradyż. Jednak absolutnym wyjątkiem w skali kraju jest leżąca na terenie województwa łódzkiego gmina Kleszczów — najbogatsza w Polsce.

Przez ostatnie sześć lat do znajdującej się jej terenie Kleszczowskiej Strefy Przemysłowej, liczącej teraz 350 hektarów, przeniosło się już 10 firm produkcyjnych, które zatrudniają tysiąc osób i zainwestowały 300 mln EUR. Do największych należą: Knauf Bełchatów, producent płyt kartonowo-gipsowych, austriacki Teich Poland, wytwórca opakowań dla przemysłu spożywczego, i portugalska CCL Colep Polska, firma z branży kosmetycznej. Kleszczów nazywany jest dziś... polskim Kuwejtem.

Już wkrótce Andrzej Szczepocki, prezes strefy, rozpocznie realizację nowego projektu — przetwarzania odpadów przemysłowych, komunalnych, roślinnych i zwierzęcych. Jego wartość szacowana jest na 200 mln USD. Gmina zakłada, że dzięki niemu powstanie kolejne 1500 miejsc pracy, a bezrobocie spadnie z 8 do 5 procent.

Kulejący wschód

Zdecydowanie mniej zamożnych samorządów jest na wschodzie i południowym wschodzie kraju. Przyczyny tej sytuacji są często uwarunkowane historycznie i kulturowo. Granica gminnego ubóstwa pokrywa się dość dokładnie z północnymi i zachodnimi granicami dawnej Kongresówki oraz częściowo Galicji. Warszawa i Łódź to jedyne wyspy zamożności. Najbardziej dynamicznie rozwijające się regiony też mają swoje „ściany wschodnie”. Mimo że najbiedniejszą gminą w kraju jest Podedwórze (lubelskie), to na przykład niewiele wyższe dochody uzyskały Szulborze Wielkie (mazowieckie) — 1,64 mln zł i Regnów (łódzkie) — 1,65 mln zł.

— To błędne koło. Biedne regiony, nieatrakcyjne dla inwestorów stają się jeszcze bardziej biedne, a te bogate rozwijają się coraz lepiej — uważa Marcin Nowicki z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Jego zdaniem, aby zmniejszyć te różnice, konieczna jest celowa polityka wspierania biedniejszych regionów. Bez tego Warmia i Mazury czy Lubelszczyzna nigdy nie dorównają potencjałem ekonomicznym Małopolsce czy Śląskowi.

Na szczęście wschodnia Polska ma także swoje atuty: dużo niższe koszty prowadzenia działalności gospodarczej i atrakcyjność turystyczną. Przybywa też dowodów na to, że także gminy wschodniej Polski potrafią wykorzystać możliwości stworzone przez samorządność. Szansą na poprawę kondycji gospodarczej wschodnich regionów jest tworzenie specjalnych stref ekonomicznych i parków technologicznych. Rezultatem działalności m.in. Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej jest wzrost zainteresowania zagranicznych inwestorów tamtym regionem. Na Warmii i Mazurach pojawia się coraz więcej firm z branży nowoczesnych technologii. Największą jest LG, która inwestuje od kilku lat w Mławie i zastanawia się nad umieszczeniem części produkcji telewizorów w okolicach Olsztyna. W podstrefie pasłęckiej przedsiębiorcy z Frankfurtu chcą otworzyć zakład produkujący światłowody.

— Wiele zależy od polityki lokalnych władz. Dynamicznie zarządzana gmina ma dużo większe szanse na sukces, niezależnie od regionu, w którym się znajduje — podsumowuje Marcin Nowicki.