Góralowi marzy się protekcjonizm

Wysłałem list do premiera, bo uważam, że polskie firmy powinny kupować produkty polskich firm – mówi Adam Góral, szef Asseco

— To nie była forma nacisku. Chciałem w ten sposób rozpocząć ważną dla kraju dyskusję — tak Adam Góral, prezes Asseco Poland, tłumaczy list do premiera Donalda Tuska, którego treść ujawnił w ubiegłym tygodniu „Puls Biznesu”.

Szef rzeszowskiego giganta informatycznego przekonuje w nim, że kierowana przez niego spółka zaczęła być dyskryminowana w przetargach, które organizowały instytucje kontrolowane przez skarb państwa. Jako przykłady wymienia przetargi w Enei, Banku Gospodarstwa Krajowego i PZU.

— Nie oczekiwałem od premiera żadnego wsparcia. Podoba mi się rządowa koncepcja budowania okrętów flagowych, a poprzez to budowania podmiotowości polskiej gospodarki. Pisząc ten list, chciałem podjąć bardzo ważny dla Polski temat współpracy polskich firm oraz polskich menedżerów — mówi Adam Góral.

Jego zdaniem, Polska jest państwem na dorobku, które boryka się z wysokim zadłużeniem i niekorzystnym bilansem handlu zagranicznego.

— Dlatego powinniśmy w każdej sytuacji, kiedy to jest możliwe, współpracować z polskimi firmami, a za granicę sięgać tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. W taki sposób właśnie postępuje Asseco i dobrze by było, gdyby taki model stał się standardem w polskiej gospodarce — proponuje prezes Asseco Poland. Tezy wysuwane przez Adama Górala wzbudzają w świecie biznesu mieszane uczucia.

— Protekcjonizm gospodarczy jest niezgodne z prawem unijnym. Gdyby został udowodniony, to polski rząd mógłby trafić przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości — zauważa prof. Stanisław Gomułka, ekspert BCC.

Jego zdaniem, trudno sobie wyobrazić, by rząd działał na niekorzyść państwowych firm i nakazywał im wybieranie krajowych dostawców, nie patrząc przy tym na cenę lub jakość produktów. Dlatego jego zdaniem, nawoływanie do takich praktyk należy ocenić zdecydowanie negatywnie.

— Nie podzielam diagnozy prezesa Adama Górala. Jego propozycja ma zaś bardzo małe szanse na realizację — uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. Przypomina, że każda firma kieruje się chęcią maksymalizacji zysku i wątpliwe, by mając do wyboru tani import i drogie produkty krajowe, wybierała te drugie.

— Dzięki taniemu importowi taki przedsiębiorca może zbudować silną pozycję konkurencyjną i bazę kapitałową dla inwestycji i z czasem stać się globalnym graczem — podkreśla Jakub Borowski.

Z tezami prezesa Asseco zgadza się Rafał Brzoska, szef Integera — giełdowej firmy, która podobnie jak Asseco prowadzi szeroką ekspansję zagraniczną.

— Brak pomysłu na wspieranie polskich firm powoduje, że żaden polski produkt nie jest powszechnie znany na świecie. Oczywiście trudno sobie wyobrazić, by polski przedsiębiorca zawsze kupował u polskiego przedsiębiorcy, bo wielu rzeczy nad Wisłą się nie produkuje, ale sam pomysł jest wart rozważenia — mówi Rafał Brzoska. Według niego, rząd mógłby zastanowić się np. nad wprowadzeniem w przetargach dodatkowych punktów dla firm, które działają w Polsce. Branża IT ocenia tezy szefa Asseco jako kontrowersyjne.

— Sama idea jest warta rozpatrzenia. Bardzo cenię rządy państw zachodnich, które potrafią wspierać rodzimy biznes, ale nawoływanie do tego w tym momencie przez prezesa Górala jest bardzo dwuznaczne — mówi prezes rodzimej firmy IT średniej wielkości. Według niego, Asseco sięgnęło po polskość w momencie, kiedy zaczęło tracić klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu