Gospodarka sobie, polityka sobie

Lars Bosse
opublikowano: 2005-10-03 00:00

Tak się złożyło, że w tym samym czasie w Polsce i w Niemczech zmienia się polityczna rzeczywistość. W Niemczech czekamy na rząd i w Polsce czekamy na rząd. Jaka będzie przyszłość polityczna obu krajów i jakie perspektywy gospodarcze — trudno dziś wyrokować, ale z reguły wiele wniosków można wyciągnąć z reakcji rynku, a te bardzo mnie cieszą.

W Niemczech na początku rynek zareagował na wynik wyborów nerwowo — nikt się tak wyrównanych rezultatów nie spodziewał (co zresztą nie najlepiej świadczy o niemieckich instytutach badań opinii publicznej). W Polsce też początkowo dało się wyczuć zaniepokojenie inwestorów dość niespodziewanym zwycięstwem PiS. Nastąpił lekki spadek akcji na giełdzie i wartości obligacji — taka była pierwsza reakcja.

Jednak już trzy tygodnie po wyborach w Niemczech i ponad tydzień po wyborach w Polsce zapanował spokój, mimo że sytuacja polityczna w obu krajach jest wciąż niejasna. Co więcej, w Niemczech, ku wielkiemu zaskoczeniu, przedsiębiorcy nie tylko są spokojni, ale ich nastroje nawet się poprawiły (według monachijskiego instytutu Ifo indeks wzrósł do 96 punktów z 94,6 pkt). Jaki wniosek? Otóż wniosek jest najlepszy z możliwych — polityka w Europie idzie swoim torem, a gospodarka znalazła już swoje ścieżki. Przedsiębiorcy bardziej obserwują bowiem to, co dzieje się w samej gospodarce, niż to, co w polityce.

Niemieckim przedsiębiorcom zdają się nie przeszkadzać ani niejasne wyniki wyborów, ani perspektywa możliwości oddalenia reform, ani bardzo droga ropa naftowa.

I choć jest wiele głosów pesymistycznych — że przyszłość w Niemczech nie wygląda optymistycznie, że wskaźniki zadowolenia zaczną spadać — ja staram się być realistą, zwłaszcza jeśli chodzi o polsko-niemieckie relacje gospodarcze. Uważam, że zmiany rządów nie wpłyną znacząco na to, co się dzieje w stosunkach gospodarczych obu krajów. Współpraca i partnerstwo gospodarcze nie polega bowiem wyłącznie na dialogu rządów, ważniejsze są często kontakty biznesowe na niższym szczeblu, a one — mogę to zapewnić jako przedstawiciel największej platformy tych kontaktów — są bardzo dobre. Wystarczy choćby spojrzeć na doskonale rozwijającą się współpracę regionów. Wyraźnie rysuje się już mapa tej współpracy, np. Śląsk intensywnie współpracuje z Nadrenią Północną-Westfalią, Dolna Saksonia najwięcej kontaktów ma z Wielkopolską, a Saksonia z Dolnym Śląskiem. Do tego dochodzą przykłady modelowej współpracy miast: relacje Lipsk—Kraków, Zgorzelec—Görlitz, Słubice—Frankfurt nad Odrą. Rozwój współpracy regionalnej jest tym ważniejszy, że ma wpływ na proces integracji europejskiej.

Być może jestem zbytnim optymistą, ale rozmawiam często z przedsiębiorcami z obu stron Odry i proszę mi wierzyć — nie jestem w swoich poglądach osamotniony.

Lars Bosse, dyrektor generalny Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej

Możesz zainteresować się również: