Gwiazda Polski

Marcin Dobrowolski
opublikowano: 04-09-2015, 11:33

Wielu z nas zapomniało jak bardzo wojskowych i inżynierów II RP ciągnęło w przestworza. Mieliśmy świetnych pilotów, dobrze rozwijającą się lotniczą myśl techniczną a także... największy balon stratosferyczny świata!

11 listopada 1935 r. amerykański pilot kpt. Albert W. Stevens wzleciał balonem stratosferycznym na wysokość 22 066 m ponad powierzchnię ziemi. Dwa lata później, w Polsce, dzięki inicjatywie fizyka prof. Mieczysława Wolfkego, zrodził się pomysł pobicia tego rekordu.

Zobacz więcej

Rozkładanie balonu w Dolinie Chochołowskiej

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Plan był ambitny - polski balon miał wzlecieć na wysokość ponad 30 tys. metrów. Jednak realizacja celu miała nie tylko potwierdzić światową klasę polskich inżynierów, ale również zbadać promieniowanie kosmiczne w wyższych partiach atmosfery. Do powołanej Rady Naukowej Lotu weszli, poza Mieczysławem Wolfke, m.in. Szczepan Szczeniowski, Mieczysław Jeżewski i Marian Mięsowicz. 

Patronaty nad przedsięwzięciem objęli Prezydent RP prof. Ignacy Mościcki, inspektor armii gen. Kazimierz Sosnkowski oraz Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej.

Rekord miał być bity przy wykorzystaniu olbrzymiego balonu stratosferycznego, którego nazwano "Gwiazdą Polski". Jego budowę rozpoczęto 7 czerwca 1937 r. w zakładach Wytwórni Balonów i Spadochronów w Legionowie.

Gotowy do lotu balon miał 120 metrów wysokości, czyli ok 40 pięter! Pojemność aerostatu wynosiła ponad 127 tys m3. Powłokę wykonano z milanowskiego jedwabiu pokrytego nieprzepuszczalną gumą, a masa powłoki wraz z olinowaniem wynosiła zaledwie 1403 kg.

Balon po pełnym napompowaniu miał kształt owoidu (podobny był do wielkiego jaja) zwróconego szerszym czubkiem ku górze. Na czubku aerostatu umieszczono klapę do wypuszczania gazu nośnego – klapa ta była uruchamiana linką poprowadzoną przez środek balonu. Na szczycie umieszczono również tzw. rozrywacz – po wylądowaniu balonu gondola oddzielała się od aerostatu, powodując jego nagłe wznoszenie się i, przez pociągnięcie za specjalną linkę, wydarcie się dokładnie wyznaczonej szpary w górnej jego części, przez którą ulatywał gaz nośny. Opróżniony aerostat bezpiecznie kładł się na ziemi.

W 1938 r., w kolejnym etapie przygotowywania lotu, skonstruowano również wspomnianą wcześniej gondolę, która miała kształt kuli o średnicy 2 metrów pokrytej blachą. W środku przygotowano cały zestaw aparatury pomiarowej i rejestrującej eksperymenty, które zamierzano przeprowadzić na wysokości ponad 30 tys. metrów. Czuwać miało nad nimi dwóch członków załogi.

Co ciekawe, wewnątrz gondoli umieszczono urządzenie w rodzaju czarnej skrzynki - aparatu fotografującego co kilka sekundy wskazania urządzeń pomiarowych.

Start planowano przeprowadzić w Dolinie Chochołowskiej. Po kilkakrotnych zmianach terminu, 12 października 1938 r. zdecydowano się wyznaczyć go na dwa dni później. Startowisko w Dolinie przygotowało 200 żołnierzy ze specjalnego 2 Batalionu Balonowego Wojska Polskiego. Napełnianie wodorem rozpoczęto 13 października przy narastającym wietrze halnym. Po nieco ponad godzinie napełniania wiatr wzmógł się do tego stopnia, że zdecydowano wypuścić z balonu gaz. Niestety, na skutek tarcia o siebie warstw jedwabiu nastąpiło wyładowanie elektrostatyczne i wybuch gazu w okolicach górnej klapy, która oderwana wylądowała obok balonu nie czyniąc jednak nikomu krzywdy. Spaliło się 800 m2 jedwabiu, jednak balon zdołano naprawić. 

Ponowny start zaplanowano na wrzesień 1939 r. w Gorganach - Karpatach Wschodnich. Tym razem jednak zamierzano wykorzystać gaz niepalny - zakupiony w dużych ilościach w USA hel. Do eksperymentu jednak nie doszło, po 1 września nie było już miejsca na badanie promieniowania kosmicznego...

Poniżej nagranie kroniki filmowej z zakończenia zszywania balonu:

Żródło:
- Zbigniew Jankiewicz Aerostaty. Balony i sterowce, Warszawa 1982, ISBN 83-11-06790-2

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu