Zarząd CD Projekt zdecydował przesunąć przekazanie raportu rocznego za 2018 r. o sześć dni jako powód podając kwestie związane z „Gwintem”. Spółka zamierza uwzględnić w wynikach wnioski z „dodatkowego audytu przeprowadzonego na zlecenie spółki, obejmującego kwestie związane z istniejącym w ramach Grupy Kapitałowej konsorcjum odpowiedzialnym za projekty »Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana« oraz »Wojna Krwi: Wiedźmińskie Opowieści«, w tym kwestii rozliczeń związanych z ukończeniem prac i premierą tych tytułów oraz zastosowaniem ulgi badawczo-rozwojowej”.

Nowy audytor
Wcześniej spółka informowała, że zarząd zakładał wyższy niż osiągnięty od premiery do dnia publikacji sprawozdania, poziom sprzedaży tytułu „Wojna Krwi”.
— Nie jest wykluczone, że przesunięcie raportu wynika z rozmów z audytorem, który może mieć inny pogląd na różne kwestie związane z ujmowaniem kosztów produkcji „Gwinta” czy „Thronebreakera”. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że od czerwca CD Projekt ma nową firmę audytorską — mówi Łukasz Kosiarski, analityk Pekao Investment Banking.
W ubiegłym roku warszawska spółka zrezygnowała z usług Ernst&Young Audyt Polska i zatrudniła Grant Thornton Polska. Mimo tzw. hard launchu „Gwinta” i premiery „Thronebreakera”, czwarty kwartał 2018 r. nie był w ocenie analityków zbyt dobry dla CD Projektu pod względem wyników.
— Rynek oczekuje zysku w przedziale 23-40 mln zł. My spodziewamy się około 30 mln zł zysku. Szacujemy że „Thronebreaker” przyniósł około 15 mln zł przychodów, jednak to sprzedaż „Wiedźmina 3” ma w dalszym ciągu największy wpływ na wyniki. Nakłady na produkcję „Gwinta” i „Thronebreakera” łącznie szacuję na około 50-60 mln zł — mówi analityk Pekao IB.
Raport roczny jest w wypadku wielu spółek okazją do zrobienia odpisów. Łukasz Kosiarski nie wyklucza, że także CD Projekt może się zdecydować na ten zabieg księgowy.
— Gwint po tzw. hard launchu generuje w dalszym ciągu niskie powtarzalne przychody, w związku z tym nie można wykluczyć, że pojawią się jakieś odpisy na ten projekt — mówi Łukasz Kosiarski.
— Rynek już wie, że Gwint nie jest jakimś szczególnym sukcesem komercyjnym. Ja bym go traktował raczej w kategorii eksperymentu w segmencie free to play, który raczej pozostanie niszowym projektem studia — mówi Maciej Hebda, analityk Vestor DM.
Sama spółka nie odnosi się do pytań o szczegółowe powody przesunięcia raportu, czy potencjalne odpisy.
— Wszelkie powody zmiany daty publikacji sprawozdań zostały podane w raporcie bieżącym. Spółka nie publikuje prognoz wyników finansowych, więc nie możemy się odnieść do pozostałych pytań — informuje Donata Popławska, specjalistka ds. relacji inwestorskich w CD Projekcie.
Czekając na Cyberpunka
Rynek nie przejął się informacjami o opóźnieniu raportu i w środę kurs CD Projektu na GPW zyskiwał. To dlatego, że rynek obecnie wyczekuje informacji na temat największej produkcji w historii CD Projektu, a same wyniki bieżące traktuje jako sprawę drugorzędną.
— To nie „Gwint” jest czynnikiem, który wpływa na kurs spółki. Najważniejsza jest kampania marketingowa gry „Cyberpunk 2077” i wszyscy na nią czekają, a sam „Gwint” i jego dodatki bardzo mało ważą w wycenie i prognozach analityków. Informację o późniejszej publikacji wyników za czwarty kwartał oraz uzasadnienie traktuję neutralnie. Oczekujemy, że wyniki będą relatywnie słabe, ale raczej nikt nie będzie przykładał do nich większej wagi — mówi analityk Vestor DM.