Najniższy poziom parkingu w warszawskim hotelu Hilton. Krzysztof Hołowczyc wsiada po kolei do superszybkiego Porsche 911, efektownej Corvetty i potężnego Nissana GT-R. Rozradowany piąty zawodnik ostatniego Rajdu Dakar gazuje na całego.

— Cieszy się jak dziecko, bo niedługo będzie miał do dyspozycji całą flotę takich samochodów — komentuje jeden ze świadków.
A będzie je miał dlatego, że na tym polega biznes, jaki rozkręca nasz najlepszy rajdowy kierowca. Wiosną ruszy firmowany przez niego Supercar Club. Hołowczyc jest tu jednym z pięciu wspólników. Idea działania biznesu jest prosta — płacisz poważne pieniądze (25-50 tys. zł rocznie plus 10 tys. wpisowego) i masz dostęp do kolekcji kilkunastu topowych aut sportowych na świecie, kosztujących znacznie więcej.
Więcej we wtorkowym Pulsie Biznesu. KUP ONLINE>>