Hoża na Hożej

Przechadzając się po warszawskiej ulicy Hożej, z zaskoczeniem zauważyliśmy restaurację o nazwie… Hoża (Argentine Steak House).

Lubimy argentyńską wołowinę, nie mogliśmy więc sobie jej odmówić. Odpowiednio starzona, nabiera tajemniczych aromatów i kokieteryjnej miękkości. W Hożej (może na Hożej?) jest nie tylko wołowina argentyńska, lecz również nasza polska. Tę drugą z założenia raczej pomijamy w restauracjach. Rzadko jest stosownie starzona z wszystkimi tego konsekwencjami. W Hożej akurat jednak jest niezła.

Wyświetl galerię [1/3]

Były także oliwki i, o dziwo, ser cheddar, który z kuchnią argentyńską niewiele ma do czynienia. Rezultat? Palce lizać! fot. Marek Wiśniewski

PRZYSTAWKOWY ZAWRÓT GŁOWY

Hoża nie jest bynajmniej zdominowana przez dania mięsne. Na przystawkę wybraliśmy na przykład empanadas argentinas (takie ichniejsze pierożki). Brylowała w nich kukurydza. Były także oliwki i, o dziwo, ser cheddar, który z kuchnią argentyńską niewiele ma do czynienia. Rezultat? Palce lizać! Dla towarzystwa wybraliśmy jedno z win dostępnych na kieliszki. Wybraniec przybył mile schłodzony aż z Australii — Whistling duck, 2016 (Semillon & Sauvignon Blanc). Powodów do konfliktów z empanadas argetinas nie było. Ale do owacji na stojąco także nie. Przyszła kolej na carpaccio z wołowiny argentyńskiej. Zjawisko smakowe godne polecenia. Zanim pojawiło się na naszym stole, wołowina była stosownie starzona. Potem marynowana w sosie ostrygowym z młotkowanym pieprzem. Okraszona serem pecorino w towarzystwie suszonych pomidorów. Poprosiliśmy o sugestie wina. Zaproponowano „Włocha” z Toskanii — Famiglia Piccini, Rosso di Toscana IGT. Trochę się baliśmy transkontynentalnych konfliktów. A tu, o dziwo, pełna miłość. Warto spróbować!

KOKIETERYJNY COMBER

Teraz ruszyliśmy, by wybrać danie główne. W menu dań z wołowiny do wyboru do koloru. Dla porządku sprawdziliśmy, czy są jakieś potrawy dla gości o odmiennej orientacji smakowej. Znaleźliśmy między innymi dorsza, a także stek z tuńczyka marynowany w sosie sojowym. Ze szparagami, salsą owocową i bukietem z sałat. Skrzyżowaliśmy go z domowym chardonnay. Był OK. Przyszła kolej na mięsa. Wołowina kokietowała nas ze wszystkich stron. Dla przekory zamówiliśmy comber jagnięcy. Z grillowaną polentą i sosem z czarnego bzu. W kieliszki nalano Kaiken, Malbec, 2013 z Argentyny. Teoretycznie powinna to być dobrana parka, a tu coś było nie tak — mimo że świetna jagnięcina i dobre wino. Znany warszawski gastrolog zasugerował, by skupić się na przyrządzaniu jagnięciny i na temperaturze wina. Poprosiliśmy o powtórkę jagnięciny, ale już medium rare z malbekiem w stosownej temperaturze. Bingo! Koniecznie spróbować.

ARGENTYŃSKA SŁODYCZ

Aco na deser? Można lody z gorzkiej czekolady z orzechami i kieliszkiem likieru Bayleys. Można też czekoladowy mus lub wybór sorbetów. My wybraliśmy flan de dulce de leche. Też było dobrze. &

Restauracja Hoża Argentine Steak House

ul. Hoża 25a, Warszawa

Ogólne wrażenie 4,5

Wina do potraw 4,5

Potrawy 5,0

Wystrój wnętrza 4,5

Profesjonalizmobsługi 5,0

Na biznes lunch 4,0

Na obiad z rodziną 4,0

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Majcherczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Hoża na Hożej