"Gdy polski hydraulik wraca do domu" - tak najpoważniejszy włoski dziennik zatytułował analizę tego zjawiska, które - jak podkreśla - ma zasięg światowy. W takiej samej sytuacji znaleźli się bowiem robotnicy cudzoziemscy w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii, Emiratach Arabskich i we Włoszech.
"Tu, w prowincji Vicenza na północy kraju, już cztery tysiące imigrantów zapisało się na listę bezrobotnych. Tym samym, przysłowiowy już "polski hydraulik", którym w Vicenzy może być Senegalczyk pracujący w garbarni, staje się "zanikającą kategorią", zmuszoną wracać do domu z powodu braku pracy" - zauważa "Corriere della Sera".
Dziennik zgadza się z opinią socjologów, by pojęcie "emigracji zarobkowej" zastąpić określeniem "międzynarodowego dojazdu do pracy". "Tym, co najbardziej się zmieniło w tej dziedzinie, jest środek lokomocji: kiedyś był to rower, a dziś samolot" - konkluduje włoska gazeta.
