Inbank przyspiesza. Chce pożyczyć kilkaset milionów złotych klientom Otomoto

Agnieszka MorawieckaAgnieszka Morawiecka
opublikowano: 2026-02-19 17:00

Wywodząca się z Estonii grupa w 2035 r. zamierza mieć 5 mln klientów i 50 tys. aktywnych partnerów. Rozrasta się terytorialnie, dodając do ośmiu krajów dwa, a także produktowo. W Polsce trwa budowa platformy dla MŚP, pilotaż płatności odroczonych i szturm na marketplace'y.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • w jakich krajach działa obecnie grupa Inbank
  • w jakim kierunku planuje ekspansję
  • w jakim tempie rośnie w Polsce
  • jak duży biznes chce robić na dużych platformach
  • jaką ofertę szykuje dla małych i średnich firm
  • w jakim zakresie i dlaczego rozpoczęła współpracę z pośrednikami
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Dwa tygodnie temu Inbank ogłosił partnerstwo z Otomoto, największym portalem motoryzacyjnym w Polsce. Choć umowę podpisał na dwa lata, to jej przedłużenie na kolejne okresy jest niemal pewne.

Rozmowy z nowym partnerem rozpoczęły się w wakacje 2025 r., a umowa została podpisana w grudniu. Pełna integracja po API trwała półtora miesiąca i na początku lutego ruszyło w pełni cyfrowe finansowanie zakupu online. Inbank finansuje klientów indywidualnych i osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą (JDG).

Inbank chce pożyczyć grube miliony klientom Otomoto

- Otomoto to bardzo duża platforma, z ponad 250 tys. ogłoszeń o sprzedaży samochodów. Ruch na niej odbywa się non stop, ale funkcjonowanie całości zaburzał proces finansowania. Kupujący na kredyt zostawiali na platformie swoje dane kontaktowe, tzw. leady, a firma pośrednicząca dystrybuowała je do kilku instytucji finansowych, które następnie kontaktowały się z klientami. Zaproponowaliśmy uproszczenie i przyspieszenie tego procesu - integrację poprzez API i w pełni cyfrowe finansowanie – wyjaśnia Maciej Pieczkowski, członek zarządu Inbanku kierujący oddziałem w Polsce i nadzorujący biznes w Europie Środkowej i Wschodniej.

Na podobnych zasadach Inbank współpracuje z takimi podmiotami jak Auto24 w Estonii i Autoplius na Litwie. Otomoto jest od nich większe, ale sposób działania jest taki sam.

- Jesteśmy przekonani, że po dwóch latach ta umowa będzie kontynuowana. Nasz partner doskonale rozumie, że z punktu widzenia customer journey [ścieżka, którą musi przejść klient, żeby dokonać zakupu - red.] zaproponowany przez nas model finansowania jest najefektywniejszy. Pierwszy tydzień potwierdza nasze założenia, myślę, że w tym roku udzielimy finansowania o wartości kilkuset milionów złotych - mówi członek zarządu Inbanku.

Naturalnym krokiem będzie rozbudowa oferty o produkty, które są powiązane z finansowaniem zakupu samochodu. Niewykluczone, że będą to ubezpieczenia komunikacyjne.

- Jeszcze w tym roku w krajach bałtyckich będziemy testować z partnerami sprzedaż kolejnych produktów finansowych, w drugim kroku chcemy je zaoferować w Polsce – mówi Maciej Pieczkowski.

Mali i średni sprzedawcy będą mieli swoją platformę

Inbank, działający w modelu B2B2C (z ang. business to business to consumer), łączy sprzedawców towarów i usług, instytucje finansowe i konsumentów poprzez tzw. embedded finance, tj. platformę usług wbudowanych. Działa wyłącznie online, oferując produkty bez konieczności zakładania konta bankowego.

Oprócz współpracy z dużymi platformami Inbank szykuje platformę dla małych i średnich przedsiębiorców, chcących zaoferować swoim klientom profesjonalną usługę finansowania.

- Kwiaciarnie, sklepy rowerowe, gabinety dentystyczne, firmy instalujące energię fotowoltaiczną itd. będą mogły zaproponować klientom łatwe, proste, przyjemne finansowanie bez konieczności budowania u siebie wielkich działów finansowych – mówi Maciej Pieczkowski.

Do zagospodarowania jest nisza w finansowaniu na niższe kwoty

Kolejny biznes Inbanku to niezabezpieczone pożyczki online w przedziale od 1 tys. EUR do 25 tys. EUR.

- Bazujemy na własnym modelu scoringowym. Jesteśmy w stanie uszyć ofertę dla konkretnego Kowalskiego, biorąc pod uwagę jego profil ryzyka. Dzięki temu wydajemy więcej decyzji pozytywnych niż konkurencja – mówi Maciej Pieczkowski.

Dodatkowo estoński bank współpracuje z pośrednikami finansowymi (patrz ramka) wyspecjalizowanymi w kredytach hipotecznych - od kilku miesięcy jego pożyczki gotówkowe (np. na wykończenie, remont lub wyposażenie domu czy mieszkania) sprzedają Expander, ANG, Notus i Lendi. Tego rodzaju partnerstwa Inabank próbował nawiązać w Polsce już 7-8 lat temu. Bez sukcesów. Rynek nie był gotów technologicznie ani mentalnie.

Trwają prace nad uruchomieniem kolejnego biznesu - od kilku tygodni Inbank prowadzi pilotaż płatności odroczonych (buy now, pay later – BNPL).

- Wydaje się, że pełnoskalowy szturm na rynek przeprowadzimy w II kw. 2026 r. Nie ukrywam, że dużym znakiem zapytania jest ostateczny kształt ustawy o kredycie konsumenckim, wdrażającej dyrektywę CCD2. Wszyscy na rynku są w trybie wyczekiwania – mówi Maciej Pieczkowski.

Czeska lekcja przydaje się w Polsce

Inbank wykorzysta w Polsce doświadczenia z rynku czeskiego, na którym dzięki rozwojowi współpracy z doradcami finansowymi znacząco poprawił wyniki w 2025 r. Wzrost sprzedaży sięgnął 40 proc., a wartość portfela zwiększyła się o 66 proc. r/r. Dzięki temu po trudnym 2024 r., w którym do biznesu w Czechach trzeba było dopłacać, w tym roku Inbank osiągnie rentowność na tym rynku.

- Poziom profesjonalizmu kanału doradców finansowych w Polsce jest wysoki, ale w Czechach jest jeszcze wyższy. Wejście do tego kanału umożliwiło nam rozwinięcie skrzydeł – mówi Maciej Pieczkowski.

Przyznaje jednak, że embedded finance, w którym specjalizuje się Inbank, jest dużym wyzwaniem na tym rynku. Aby oferować raty w sklepach, trzeba być licencjonowanym sprzedawcą rat i finansowania, co jest uciążliwe operacyjnie i administracyjnie. Ponadto sklepy są przyzwyczajone do dużego, sięgającego kilkunastu procent wynagrodzenia od banków za sprzedaż kredytów ratalnych. Koszt ten przekładany jest na klientów, co znacząco ogranicza popyt.

Bank wybiera się na południe Europy

Inbank przyjmuje depozyty od kilkudziesięciu tysięcy klientów indywidualnych w ośmiu krajach: Litwie, Łotwie, Estonii, Polsce, Czechach oraz Niemczech, Austrii i Holandii. Na trzech ostatnich rynkach działa za pośrednictwem platformy depozytowej Raisin.

- 15 lat temu firma podjęła strategiczną decyzję, że sama zbuduje systemy, które następnie będzie dostosowywać do potrzeb partnerów biznesowych i specyfiki lokalnych rynków. Do 2035 r. chcemy być w co najmniej dziesięciu krajach Unii Europejskiej. Jest duża szansa, że jeszcze w tym roku ogłosimy wejście na rynek na południu Europy – mówi członek zarządu Inbanku.

Do 2035 r. grupa chce mieć 5 mln klientów i 50 tys. aktywnych partnerów.

- Będziemy się rozwijać trzytorowo. Zakładamy, że 50 proc. udziału w sprzedaży będą miały transakcje z dużymi partnerami - platformami jak Otomoto. Będziemy ogłaszać kolejne umowy. Około 25 proc. sprzedaży będzie pochodziło z budowanej właśnie platformy dla małych i średnich firm, zaś kolejne 25 proc. z bezpośrednich relacji z klientami – mówi członek zarządu Inbanku.

Polska będzie na podwójnym przyspieszeniu

Strategia grupy na lata 2026-28 zakłada roczny wzrost przychodów na poziomie 20 proc., ROE wysokości 20 proc., wskaźnik koszty do dochodów (C/I) - 40 proc. oraz wskaźnik NPL (opóźnione kredyty) - 1,5 proc.

W 2025 r. sprzedaż Inbanku w Polsce wzrosła o 22 proc., a jej udział w sprzedaży całej grupy sięgnął prawie 40 proc. Wartość portfela zwiększyła się o 15 proc. r/r

- To jest bardzo dobry wzrost na tle grupy, która zwiększyła sprzedaż o 10 proc. r/r. Polska cały czas jest i pozostanie motorem wzrostu. W tym roku planujemy ten wzrost przyspieszyć dwukrotnie – do 44-45 proc. – mówi Maciej Pieczkowski.

Możesz zainteresować się również: