W czerwcu ubiegłego roku Ipopema TFI zapowiedziała uruchomienie funduszu Zielony Benefit inwestującego w odnawialne źródła energii. Fundusz powstał, ale został odłożony na półkę i trwa dyskusja, jak go zmienić. Wszystko dlatego, że warunki do zarabiania stały się zbyt wymagające.
- To nie oznacza, że całkowicie rezygnujemy z tej strategii, raczej obserwujemy rynek i szukamy nowego, optymalnego podejścia. Chcieliśmy się skupić na fotowoltaice, która najlepiej odpowiada profilowi potencjalnych inwestorów. Jest rozdrobniona, projekty można szybko spieniężyć, a nakłady odzyskać po dwóch-trzech latach, czego wymagają inwestorzy. Inaczej jest np. z elektrowniami wiatrowymi czy biogazowniami, które buduje i sprzedaje się znacznie dłużej. Są za to bardziej efektywne, ale stopa zwrotu to perspektywa raczej 20 lat. Niestety, w fotowoltaice podrożało wszystko, co jest konsekwencją zmonopolizowania rynku przez Chiny, które produkują 95 proc. ogniw. W górę poszły ceny stali, frachtu, kabli i wykonawstwa. Przejrzeliśmy dziesiątki projektów inwestycyjnych i z naszej kalkulacji wynikało, iż po pokryciu marży dewelopera i opłaty za zarządzanie zyski dla klientów nie byłyby satysfakcjonujące – mówi Jarosław Wikaliński, prezes Ipopema TFI.
Z fotowoltaiki TFI całkowicie jednak nie rezygnuje, a siły i fundusze przekierowano na obiekty logistyczne, na których dachach tworzone są farmy słoneczne.

Towarzystwo wkrótce zaoferuje natomiast klientom nowy fundusz zamknięty wyceniany w euro. Aktywa lokowane będą w sektorze magazynowym. Zdaniem Jarosława Wikalińskiego to rozwiązanie dla klientów, którzy część oszczędności trzymają we wspólnej walucie i chcą zmniejszyć ryzyko, związane z podatnością złotego np. na doniesienia zza wschodniej granicy.
Od niedawna w ofercie Ipopemy TFI jest subfundusz Złota i Metali Szlachetnych, który daje ekspozycję na złoto (50-70 proc.) oraz inne metale szlachetne (0-20 proc.) poprzez inwestycje w pasywnie zarządzane fundusze ETF oraz akcje spółek związanych z branżą wydobycia kruszców.
Za sprawą Michała Stalmacha, zarządzającego, który przyszedł ze Skarbca TFI, nowe życie ma dostać fundusz Ipopema Akcji, przemianowany na Ipopema SFIO Subfundusz Małych i Średnich Spółek. Jego aktywa to obecnie około 25 mln zł.
- Cały czas szukamy nowych zarządzających i jeśli tylko nadarzy się okazja, będziemy chcieli zaprosić do współpracy kolejne osoby – mówi Jarosław Wikaliński.
Kolejny nowy zarządzający ma dołączyć do TFI 1 marca. Jarosław Wikaliński nie zdradza jego nazwiska, ale ujawnia, że będzie w zespole odpowiedzialnym za akcje zagraniczne.
Sporą część aktywów towarzystwa stanowią fundusze dłużne, które w skali roku – podobnie jak większość branży – są wyraźnie pod kreską. Fundusz Konserwatywny (100 mln zł aktywów na koniec stycznia) stracił 3,6 proc., Obligacji Korporacyjnych (68 mln zł) 2,4 proc., Obligacji (226 mln zł) 14 proc., a Dłużny (72 mln zł) stracił w rok 12,7 proc.
- Po gwałtownym wzroście rentowności obligacji wydaje się, że można już bardziej optymistycznie patrzeć w kierunku funduszy dłużnych. Stopy rynkowe są na poziomie 330-370 pkt baz., co oznacza, że podobne do nich będą wyniki funduszy. Banki wciąż istotnie nie podniosły oprocentowania depozytów, dlatego na tych produktach nie będzie można zarobić. Natomiast na funduszach korporacyjnych realne jest osiągnięcie rocznych stóp zwrotu w wysokości 4-5 proc. Oczywiście trudno będzie ochronić oszczędności przed inflacją, ale realne straty będzie można minimalizować. Duże odpływy z tej kategorii funduszy wkrótce ustaną – uważa Jarosław Wikaliński.
Kolejny nowy zarządzający ma dołączyć do TFI 1 marca. Jarosław Wikaliński nie zdradza jego nazwiska, ale ujawnia, że będzie w zespole odpowiedzialnym za akcje zagraniczne.
Według danych serwisu analizy.pl na koniec stycznia łączne aktywa pod zarządzaniem Ipopema TFI miały wartość 60,1 mld zł. To 20 proc. całego rynku. Przed rokiem udział w rynku był na zbliżonym poziomie. Zmienił się jednak udział aktywów funduszy rynku kapitałowego w portfelu towarzystwa - obecne 1,87 mld zł to 3,1 proc., wobec 4,3 proc. przed rokiem.